Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abiekt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abiekt. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2012

Homogenizacja tożsamości.

Obrazków nie będzie

Napisałem notkę "Szok" nie bez kozery. Wcześniej przeczytałem tekst Abiekta "Marudzenie o tożsamości". Ta notka Abiekta jest pewnym odbiciem moich refleksji i chodziła mi po głowie przez kilka dni. Musiałem chwilę poświęcić na przemyślenia.

Z bloga usunąłem informacje o moich kulturalnych peregrynacjach. Większość znajomych czytelników nie życzy sobie na blogu odŚwiętnej Teresy innych rzeczy niż doświadczenia seksualne, a przynajmniej erotyczne. Podobnie jak Abiekt, jeśli dobrze odczytuję jego tekst, przestaję sie czuć osobą, przez duże "O", poprzez swoje homoseksualne doświadczenia. Moja egzystencja wykracza daleko poza orientację seksualną. Cywilizacyjne zmiany powodują, że nie czuję sie człowiekiem definiowanym jedynie przez swoją seksualność. Nie czuję i nie chcę. Zaczyna to trącic myszką.

Mam taką, a nie inną orientację, ale nie życzę sobie stawiania się na tym samym poziomie, co autor Darius blog!

Jak się okazuje swoją orientację seksualną ujawniaja już gimnazjaliści i to wcale nie z Warszawy. Doznają szykan, to smutne. Nie postawię się jednak w ich sytuacji, jak Żyd w obliczu zwycięstwa NSDAP. To nie te czasy, nie te możliwości wyboru, nie te reguły. Zresztą z tego, co widziałem, to ci geje mają problem z funkcjonowaniem w społeczności niezależnie od swojej seksualności. To do mnie nie przemawia.

Jestem gejem, i chuj komuś coś do tego. A jeśli, to pożałuje. A obrazków i tak nie będzie ;)

wtorek, 17 maja 2011

Ustawa o umowie związku partnerskiego

Spółka homo-cywilna

17 maja - Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią. Ten właśnie dzień Katarzyna Piekarska (SLD) i pozostali współtwórcy wybrali na przedstawienie swojego projektu ustawy o umowie związku partnerskiego - bardzo dobry dzień. Nie chcę się rozpisywać, bo powiedziano już chyba prawie wszystko Abiekt, Hyakinthos,  trzyczęściowy garnitur

Osobiście nie jestem spragniony możliwości zawarcia związku partnerskiego. Nie dziś w każdym razie; ale rozumiem potrzeby w tym względzie bardzo wielu par. Przykre, że przez większość komentujących projekt uważany jest on za namiastkę, ochłap, a co najgorsze bubel. Moment też oczywiście nie jest sprzyjający, bo wakacje. Nie wróżę niczego dobrego temu projektowi. Co więcej, podobnie jak wielobranżowy vel coteraz vel Quidnunc vel Maćq (człowieku zdecyduj się!!! ;) zauważyłem, że ogłoszenie projektu i on sam całkowicie niezaistniały w mediach. Hałas jest tylko "w środowisku". Ciekaw jestem, czy istnienie tego projektu będzie przez działaczy SLD podnoszone w kampanii.

Moim zdaniem projekt trafi do kosza, ale doczekaliśmy się jaskółki. Chyba nikt się nie spodziewał, że z podobnym projektem wyjdzie PO, czy PiSda. Cieszę się, że SLD wreszcie nabrało odwagi, by temat ruszyć.

Obecny projekt bardziej mi przypomina spółkę cywilną, a nie prawne uregulowanie relacji pary homo-, czy heteroseksualnej. Dyskusja na blogach dowodzi, że twórcy projektu zapomnieli o tzw. konsultacjach społecznych. Dowiedzieliby się bardzo wielu rzeczy o swoim projekcie. Także... może w przyszłości.

wtorek, 1 marca 2011

Dyskusji c.d.

LGBT a SLD

Dyskusja z poprzedniej notki poszła w innym kierunku niestety niż myślałem, że pójdzie. Metka rozlicza POrażkę i robi to z powodzeniem, mimo pewnego zacietrzewienia. Namawia do głosowania w najbliższych wyborach parlamentarnych na SLD gloryfikując to ugrupowanie i tracąc dystans. Nieskromnie zacytuję siebie nadając inny kierunek tej dyskusji.


„Uważam, że nie wolno nam pchać się w ramiona SLD tak za nic. Problem widzę w tym, że nasze potrzeby zdają się nie mieć dobrej reprezentacji. Są różne orgi, działają (jak działają można poczytać u Abiekta), ale czy są partnerem politycznym? Nasza społeczność jest różnorodna, często spolaryzowana i bez wyraźnej reprezentacji. Samo deklarowanie, że zagłosujemy na SLD – czego domaga się Metka, to za mało. Trzeba mieć jak utrzymać SLD na kolanach, by to on nam robił loda, a nie my jemu.”


Przy okazji, z najnowszych wieści: Pani minister Radziszewska wystąpiła do MSWiA z prośbą o zmianę rozporządzenia regulującego wydawanie zaświadczeń w urzędach stanu cywilnego. Z podania o wydanie zaświadczenia miałoby zniknąć pytanie o dane przyszłego małżonka. Wpisanie danych przyszłego małżonka tej samej płci skutkowało odmową wydania zaświadczenia przez USC. Inna sprawa, że problem jest wydumany, bo można go łatwo obejść biorąc z USC pełny akt urodzenia, gdzie czarno na białym podane jest, czy osoba jest zamężna/żonata, czy stanu wolnego.

wtorek, 11 stycznia 2011

Licytacja homoksiążek

Homolicytacja

Nie spodziewałem się takiego oddźwięku dla mojej propozycji z książkami, aż licytacja się zrobiła. Zadeklarowałem sprzedaż po 10 złotych od sztuki. Wojtek zaproponował, że weźmie 7 pierwszych pozycji za tę cenę. Azazel zaproponował barter "Kochanek czerwonej gwiazdy" z dedykacją za "Klub koryncki" i dobiliśmy targu. Sven jest zainteresowany trzema książkami Pankowskiego, ale cen nie zadeklarował - czekam na propozycje. Jakisia interesuje Gide i Stryjkowski, ale da tylko po 10zł. Metka deklaruje, że weźmie wszystko (w tym momencie nie dotyczy to "Klubu korynckiego") po 15 złotych plus przystojny tragarz. I na to wszystko jeszcze Gejowski rzuca, że książek James Baldwin "Inny kraj" 1998, Krystyna Ruta-Rutkowska "Polak w dwuznacznych sytuacjach", Kenneth J. Dover "Homoseksualizm grecki", Antoni Romanowicz "Nie znany świat" nie wolno mi sprzedać po cenach niższych niż rynkowe. Pewno jakbym mu je dał, to nie byłby taki pryncypialny. Sam swoich cen nie podał.


Efekt ekonomiczny jest taki, że na razie wygrywa ze swoją ofertą Metka deklarując 15zł za każdą z 18 poniższych pozycji (odliczam „Klub…”), czyli 270zł. To więcej niż suma odnalezionych cen, dobry deal i wierzę, że nabywca, który tymi książkami się nacieszy.

Może Metka da się uprosić i zgodzi się na odstąpienie 3 książek Pankowskiego Svenowi, który jest nimi chyba żywo zainteresowany, a Jakisiowi Gide’a i Stryjkowskiego – aktualna cena 15zł za sztukę.

Tylko żeby się nie okazało, że to wszystko to tylko deklaracje!


1. Oscar Wilde Teleny 1992 (30zł)
2. Gore Vidal Nie oglądaj się w stronę Sodomy 1990 (8zł)
3. James Baldwin Mój Giovanni 1991 (8zł)
4. James Baldwin Gdyby ulica Beale umiała mówić 1977 (2zł)
5. James Baldwin Inny kraj 1998 (18zł)
6. Marian Pankowski Putto 1994 (40zł)
7. Marian Pankowski Z Auszwicu do Belsen 2000
8. Krystyna Ruta-Rutkowska Polak w dwuznacznych sytuacjach (rozmowa z Marianem Pankowskim) 2000
9. Alan Holinghurst Klub koryncki 1993 (40zł)
10. Kenneth J. Dover Homoseksualizm grecki 2004 (40zł)
11. Antoni Romanowicz Nie znany świat 1992
12. Edmund White Zuch 1998 (25zł)
13. Julian Stryjkowski Milczenie 1993
14. Andre Gide Lochy Watykanu 1985 (4zł)
15. Krzysztof Boczkowski Homoseksualizm 1988 (16zł)
16. Edwin Flatto Superpotencja w każdym wieku 1995 (3zł)
17. Juz Aleszkowski Uwaga orgazm! 2001
18. Barbara de Angelis Czy znasz sekrety mężczyzn? 1994 (1zł)
19. Andrzej Haegenbarth Wielka miłość i dewiacje 1990 (4zł)

piątek, 2 lipca 2010

Wybory prezydenckie 2010 po raz ostatni

Wszyscy blogerzy i ich komentatorzy mają jakieś pomysły na to kogo wybrać. Ja z przyczyn czysto technicznych mogę nie mieć okazji głosować. Ale jeśli się uda, to wiem, co zrobię.

Abiekt zacytował Tomasza Raczka "Jeśli czujecie się członkami społeczności LGBT i kwestia praw społecznych dla gejów i lesbijek jest dla was ważna – nie głosujcie w ogóle."

Cytuje też inne głosy Graff, Środa "Dziś w Polsce rachunek jest prosty: jeśli nie zagłosujesz na Komorowskiego, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli nie pójdziesz na te wybory, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli skreślisz obu, to popierasz Kaczyńskiego. A zatem głosujmy na Bronisława Komorowskiego." Abiekt nie zgadza się z takim postawieniem sprawy.

Gejowski dostał histerii. Ale w komentarzu do własnej notki napisał bardzo rozsądnie "... prezydent Komorowski GWARANTUJE, że do koalicji PO-SLD NIGDY nie dojdzie, gdyż nie będzie Tuskowi do niczego potrzebna." Tym samym już złożone przez SLD projekty ustaw o związkach partnerskich nigdy z szafy się nie wydostaną. To chcemy tych ustaw, czy nie?

Hyakinthos cytuje list Krystiana Legierskiego do Bronisława Komorowskiego. Najbardziej podoba mi się fragment "W tej sytuacji ja nie widzę potrzeby oddawania głosu na Pana, Panie Bronisławie Komorowski. Argument, że Kaczyński jako prezydent będzie dla Polski dramatem jest dla mnie wydumany - tak, jak dla Pana problemy gejów i lesbijek - bo przeżyłem Lecha jako prezydenta, przeżyłem Jarosława jako premiera, przeżyję go więc też jako prezydenta. Naprawdę Panie Marszałku, przaśna gęba Jarosława wystawiona przez Pana jako straszak nie jest dla mnie wystarczającym argumentem, żeby na Pana zagłosować." I jak rozumiem podpisał się pod tym listem.

Xell w notce "Tak bardzo chciałbym, żeby to nie był mój problem" wali prosto z mostu "To nie są moi kandydaci. Żaden z nich nie dostanie mojego głosu."

Niezła zbieżność poglądów! A mówią, że gdzie ciotki dwie tam trzy opinie ;)

Głosowanie na Kaczyńskiego, to czysta głupota i zgadzam się z Azazelem, że głosujących na niego powinno się omijać szerokim łukiem.

Niewzięcie udziału w głosowaniu lub oddanie głosu nieważnego teoretycznie wzmacniają pozycję Kaczyńskiego. Gadanie, że są jak oddanie głosu na Kaczyńskiego, to czysta kazuistyka. I to mało elegancka.

Nie ma więc kandydata, na którego moglibyśmy głosować.

Jeśli mi się uda, zamierzam iść do obwodu głosowania, pobrać kartę do głosowania i z nią wyjść. Nigdy dotąd nie miałem serca, żeby to zrobić, teraz jest ten moment. Innych zachęcam do tego samego, może to jedyna okazja. Jako alternatywę widzę też oddanie głosu nieważnego (byle nie oddawać karty w ogóle bez skreśleń) lub zignorowanie tych wyborów. Rzekłem.

poniedziałek, 3 maja 2010

Motherfucking Pope

Abiekt znalazł "Pope Song" Tim'a Minchin'a. Niestety możliwe, że aby zobaczyć klip konieczne będzie zalogowanie się na YouTube.



Jak nie uda się powyżej, to spróbujcie tu:



Fragment tekstu:

Fuck the motherfucker
Fuck the motherfucking Pope
Fuck the motherfucker
And fuck you motherfucker
If you think that motherfucker is sacred
If you cover for another motherfucker whos a kiddie fucker
Fuck you, youre no better than the motherfucking rapist
And if you dont like the swearing that this motherfucker forced from me
And reckon that it shows moral or intellectual paucity
Then fuck you motherfucker, this is language one employs
When one is fucking cross about fuckers fucking boys

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Był jaki był

Poprzednią notkę zacząłem od tragedii w Indonezji, żeby każdy czytający notkę dalej mógł nabrać dystansu. Nie pomogło. Wszyscy się spolaryzowali i okopali. Nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji. Egzaltacja śmieszyła mnie i śmieszyć będzie. Obłudą się brzydzę. Racjonalne spojrzenie cenię.

"Kto nie płacze, ten jest pedał"

Robi się coraz śmieszniej. Peep  przywołał niejakiego Gracjana Roztockiego. Musicie wysłuchać jego żałobnej przemowy. Wielu na pewno łączy się z nim w bólu.



Na blogu Wojtka (Abiekta) po jego wpisie o treści "trzeba iść pod Pałac Prezydencki. Był jaki był, ale to jednak prezydent mojego kraju." dałem komentarz "Hitler też był jaki był, i Stalin, i Pinochet...". Wywołało to burzę. Wojtek (Abiekt) w komentarzu u mnie napisał "A porównanie, jakiego dokonałaś u mnie - do Hitlera i Stalina to jest zwykłe prostactwo".
Wojtku, nie wiem, czy to obłuda, głupota, czy po prostu amnezja w główce Ci się zagnieździła. Tak gwoli przypomnienia. Michał Kamiński był rzecznikiem prasowym Lecha Kaczyńskiego. Chyba nie ma wątpliwości, że Lech Kaczyński dobierał sobie ludzi o poglądach zbliżonych do własnych. Wspomnijmy więc taki drobny epizod z życia rzecznika prasowego Lecha Kaczyńskiego, jak wizyta u generała Augusto Pinocheta wraz z Tomaszem Wołkiem i Markiem Jurkiem. Podarowali mu ryngraf przedstawiający Matkę Boską (nie mylić z Metką Boską). Ich zdaniem Pinochet przysłużył się obronie praw człowieka, wolności i sprawiedliwości. Bez komentarza.

W Internecie już na ten temat huczy. Samolot podchodził do lądowania cztery razy. Wieża kontrolna odradzała lądowanie. Doświadczeni piloci mówią, że to niezwykłe, żeby cztery razy podchodzić do lądowania. A pamiętacie epizod gruziński? Gdy Lech Kaczyński domagał się lądowania, a pilot odmówił?  Co jeśli za śmierć wszystkich pasażerów i załogi samolotu okaże się być odpowiedzialny nie kto inny, tylko Lech Kaczyński właśnie? Nie miejmy złudzeń, nawet jeśli tak było, to może za 50 lat nasze adoptowane dzieci się dowiedzą.

Komentarze zaczęły żyć własnym życiem i niektórzy wciskają mi w usta teksty i poglądy, których nigdzie na blogu nie ma. Uczestnicy imprezy kpili z obłudy żałoby i byli zadowoleni z pozbycia się tego prezydenta. Nie było kpin ze śmierci, choć fakt, że z pieczoną kaczką prowokacyjnie pojechaliśmy. Żałowaliśmy też ludzi, których cenimy.

s. pisze...
"W moim systemie wartości nie ma miejsca na plucie na zdjęcia zmarłych przeciwników ani na szczanie na ich groby."

I co jeszcze mi zarzucisz? Zapewniam Cię, że nikt nie pluł i nie szczał.

a dalej
"Natomiast reakcje niektórych tu piszących przywołują mi przed oczy zdjęcia z bliskiego wschodu na wieść o 9/11."

Uwierz mi, że na wieść o śmierci Hitlera, Stalina, Bieruta, Lenina, i wielu podobnych też wielu ludzi się cieszyło. Może to atawistyczne, ale ludzie tak mają, że cieszą się jak takie hitlerki odchodzą.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Niestosowność

W czasie tsunami, które uderzyło w kilka krajów Azji Południowo-Wschodniej w 2004 roku pracowałem w jednym z koncernów, który miał fabrykę na terenach dotkniętych kataklizmem. Pojawiła się inicjatywa pomocy poszkodowanym pracownikom. Zorganizowano zbiórkę pieniędzy na rzecz ofiar i ich rodzin. Już było wiadomo, że zginęło około dwustu dziewięćdziesięciu czterech tysięcy ludzi, a kilka milionów straciło dach nad głową. Bylem w szoku. Nie znałem nikogo z tamtego rejonu świata, ale liczba zabitych wstrząsała, poruszała, porażała... jak się okazało tylko mnie wstrząsała, poruszała, porażała. Wśród pracowników polskiej fabryki udało się zebrać 100 złotych z czego 30 dałem ja. Jak powiedział Stalin "Śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć milionów to statystyka". I to stalinowskie podejście jest w ludziach głęboko zakorzenione.

Dziś wielu Polaków wzrusza się śmiercią kilkudziesięciu osób znanych im jedynie z ekranu TV. Padają słowa o narodowej tragedii. Szczytem jest tytuł "Największa tragedia w Polsce od czasów II wojny światowej". Ja niestety nie jestem ani wstrząśnięty, ani poruszony, ani porażony. Żenuje mnie to, co niektórzy wyczyniają. Nawet Abiekt pisze " trzeba iść pod Pałac Prezydencki. Był jaki był, ale to jednak prezydent mojego kraju.". No kurwa! To Abiekt za chwilę będzie chodził pod dom każdego zabitego na polskich drogach kierowcy, "bo byli jacy byli, ale to jednak współużytkownicy dróg mojego kraju"! Szok, jak ta egzaltacja potrafi głęboko tkwić i to nawet w ludziach, których by się o to nie podejrzewało.

Widać działanie instynktu stadnego, irracjonalnego strachu przed pójściem pod prąd, obawy o posądzenie o "niestosowność".

Polska pogrążyła się w obłudzie. Organizowane są jakieś "spontaniczne" marsze. Centra handlowe i sklepy sieciowe pokryły półki żałobą. Nieutulone w żalu są kina, teatry i filharmonie. Portale gejowskie łączą się w bólu. Trwa społeczna szopka podsycana przez media.

Szczęśliwie znam parę osób, które są może cyniczne, ale przynajmniej racjonalne. W sobotę odbyło się party na okoliczność straty nieudolnego prezydenta i innych chorych na władzę polityków. Zachowywaliśmy się stosownie do klimatu. Z radia leciały najnowsze doniesienia, na full włączone było radio z ryjem. Drzwi wejściowe przewiązaliśmy kirem. Także obrazy, lustra i lampy. Pogrążone w żałobie i odpowiednio udrapowane są garnek, sedes i pralka. W strojach obecnych dominowała czerń, kilka osób założyło krawaty. Poza drinkami w menu była pieczona w pomarańczach kaczka. Została zjedzona w całości. Zastanawiam się jeszcze, czy nie zachować jej resztek celem wystawienia na widok publiczny... to ostatnio modne.

środa, 7 kwietnia 2010

Michał Glowiński

Profesor Michał Głowiński poczynił wyznanie. Zagląda tu paru polonistów, to zapodaję link do Abiekta na wypadek jakbyście przeoczyli.

piątek, 22 stycznia 2010

Kwiat PISdy

Koniecznie przeczytajcie na blogu Abiekta notkę "Będą mnie monitorować?".
Jakim idiotą/idiotką trzeba być, żeby się pod czymś takim podpisać? Jeśli zaglądają na ten blog jacyś zwolennicy PISdy, to może po przeczytaniu notki Abiekta opamiętają się.

Tę żenującą interpelację podpisali pełnosprawni umysłowo inaczej:
Waldemar Andzel - ur. 1971, PISda, chce także wycofania żelków i innego junk-food ze szkół oraz ewidencjonowania klientów solariów,
Piotr Babinetz - ur. 1969, PISda,
Arkadiusz Czartoryski - ur. 1966, PISda, arystokrata, któremu 10 tysięcy poselskiej pensji za nicnierobienie to mało,
Andrzej Mikołaj Dera - ur. 1961, PISda
Szymon Stanisław Giżyński - ur. 1956, PISda
Artur Górski - ur. 1970, PISda, obwieścił światu, że "Barack Obama to nadchodząca katastrofa i koniec cywilizacji białego człowieka", jedyną inicjatywą, wokół której próbował zebrać katolickich posłów, było ustanowienie przez Sejm Chrystusa królem Polski, zbulwersował się, że "Dzisiejsze tańce, wyjąwszy może niektóre, jak tango, mają w sobie coś z lubieżnego ocierania się prymitywnych mieszkańców Czarnego Lądu, ale estetyki ruchu trudno się w nich dopatrzyć"
Jarosław Jagiełło - ur. 1971, PISda, Łódź,
Beata Kempa - ur. 1966, PISda, vel Pierwsza Klempa Rzplitej, znana także jako Prowincjonalna Neofitka - młoda wilczyca PiS-u, ukończyła nieistniejący kierunek prawo administracyjne na Uniwersytecie Wrocławskim - pozostali absolwenci tego kierunku otrzymują dyplom magistra administracji
Izabela Kloc - ur. 1963, PISda
Lech Kołakowski - ur. 1963, PISda, przeciwnik uchodźców
Wojciech Kossakowski - ur. 1977, PISda
Zbigniew Kozak - ur. 1961, PISda
Marek Łatas - ur. 1960, PISda, policja przyłapała go na jeździe na podwójnym gazie, będzie musiał przez rok obyć się bez prawa jazdy i zapłacić 8 tys. zł na rzecz stowarzyszenia „Nadzieja Rodzinie”. Tak zdecydował sąd. Policjanci zatrzymali posła do kontroli drogowej 25 marca 2008. Kontrola wykazała, że był pod wpływem alkoholu – miał 0,7 promila. Ale parlamentarzysta tłumaczył się tym, że zanim wsiadł do samochodu, jadł... jabłka.
Marzena Machałek - ur. 1960, PISda
Ewa Malik - ur. 1961, PISda
Barbara Marianowska - ur. 1947, PISda
Marek Matuszewski - ur. 1959, PISda, Zgierz
Kazimierz Moskal - ur. 1962, PISda
Anna Paluch - ur. 1960, PISda
Stanisław Pięta - ur. 1971, PISda, nim uznał, że większość homoseksualistów to pedofile zasłynął zdaniem "Ideologiczne podejście np. do kwestii praw człowieka prowadzi do sytuacji, w której uczniowie są przekonani, że najważniejszą sprawą w szkole są prawa ucznia. To nonsens. Uczeń nie ma żadnych praw, ma tylko obowiązki."
Nelli Rokita-Arnold - ur. 1957, w sumie PISda, "Chciałabym być mądrzejsza i ładniejsza. Mam już trochę lat i szczerze mówiąc, mam wrażenie, że jestem coraz głupsza" - w rozmowie z "Dziennikiem" - trudno się nie zgodzić
Krzysztof Sońta - ur. 1968, PISda
Andrzej Szlachta - ur. 1947, PISda
Stanisław Szwed - ur. 1955, PISda
Grzegorz Tobiszowski - ur. 1965, PISda
Teresa Wargocka - ur. 1955, PISda
Tadeusz Wita - ur. 1958, PISda, gliwicka prokuratura - prowadząca śledztwo w sprawie oszustw przy uzyskiwaniu mieszkań zastępczych - postawiła Wicie zarzut poświadczenia nieprawdy w celu wyłudzenia mienia przez inną osobę. Wita nie przyznaje się do winy. W marcu ubiegłego roku do sądu w Zabrzu trafił akt oskarżenia w tej sprawie obejmujący poza Witą kilkanaście innych osób. Proces dotychczas nie ruszył.
Tadeusz Woźniak - ur. 1960, PISda
Marzena Dorota Wróbel - ur. 1963, PISda