Otwarcie Trasy W-Z
Otwarcie długo oczekiwanej Trasy W-Z przyniosło nieoczekiwaną zmianę znaczeń. Zdjęcie z pierwszego dnia po otwarciu trasy z podpisem "Tramwaje stoją na al. Kościuszki w stronę al. Mickiewicza, bo jest problem z cyklem sygnalizacji świetlnej." Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/artykul/9046517,przestoje-tramwajow-al-kosciuszki-i-na-trasie-wz,id,t.html
Ale to nie wszystko. Prezydent miasta ogłosiła 31 października i 1 listopada 2015 roku dniami bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej. Nie przeszkodziło to w tym, że wszystkie kasowniki w pojazdach MPK działały w najlepsze, a uprzejmy głos z głośników nalegał, by skasować bilet. Informacji o bezpłatnym korzystaniu z komunikacji w pojazdach zabrakło. Nie było też informacji w języku innym niż polski, więc obcokrajowcy byli wykluczeni z grona pasażerów uświadomionych. Podobno (zaznaczam, że podobno, bo to się w głowie nie mieści) pojawiły się szwadrony kanarów. Trudno powiedzieć, co kontrolowali. Może wlepiali mandaty za skasowanie biletu.
Cytując klasyka "to państwo istnieje tylko teoretycznie".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 listopada 2015
wtorek, 18 lutego 2014
Widzialem was
Na pewno mnie pamiętacie
Tv podnieca się, że Ukraina na skraju wojny domowej i pokazuje zdjęcia płonącego euromajdanu w Kijowie. Tam leje się krew, giną ludzie, a ja... a ja podniecam się czymś innym.
Otóż z tego miejsca zwracam się do dwóch młodzieńców, z którymi dziś podróżowałem środkiem komunikacji miejskiej, by się odezwali. Proszę w komentarzu podać imię i numer telefonu. Zadzwonię.
Pierwszy młodzieniec zwrócił moją uwagę cerą. Dosyć bladą, jednak tak idealną, że mógłby zawstydzić każdego elfa. Patrzyłem jak urzeczony, takich ludzi po prostu nie ma. Zima, to zbyt wiele ciała nie widać niestety, ale sądząc po tej idealnej skórze twarzy reszta ciała przedstawiać się musi niemniej ekscytująco. Trudno sobie wyobrazić, że można nie mieć ani jednego pieprzyka, przebarwienia tu i tam, jakichś całkiem niechcianych żyłek. Zacząłem nawet mój drogi podejrzewać, że masz jakiś niesamowity podkład idealnie wyrównujący cerę. I pewno pozostałbym w tym zazdrosnym przekonaniu, gdyby nie Twoja mama. Bo chyba mama. Powinieneś całować ją po stopach - od razu zauważyłem, że swą elfią urodę zawdzięczasz jej genom. Już dziś czekam na kolejną podróż w jakiś upalny dzień, gdy skąpe ubranie ujawni więcej Twych wdzięków.
Teraz zwracam się do drugiego młodzieńca. Na głowie niestety nosisz kondonik, choć przyznaję w ciekawe wzorki. Jednak te oczy, ach te oczy. Takie wielkie, takie patrzące. Na pewno zauważyłeś moje spojrzenia, bo przy takich oczach Twój kąt widzenia z pewnością bez trudu osiąga 360 stopni. Musiałeś widzieć jak nieśmiało spuszczam wzrok, gdy spoglądałeś w moim kierunku, by nie zatopić się w oceanach Twoich źrenic. Tak duże oczy ma większość kobiet, u mężczyzn to niezwykła rzadkość. Częściej faceci mają szparki, przez które trudno dostrzec ich duszę. Raz oczy, dwa ta męska, acz delikatna twarz z silnym, ciemnym, chyba jednodniowym zarostem. Z jednej strony subtelność spojrzenia, z drugiej machismo zarostu. Ogień i woda, Diabeł i anioł. Nie kryję, że na taki widok fizjologia robi z człowiekiem, co chce.
Obiecuję podróżować tym środkiem komunikacji miejskiej codziennie o tej samej porze. Gdy znowu będziemy razem jechać nie wahajcie się podejść i przywitać.
Tv podnieca się, że Ukraina na skraju wojny domowej i pokazuje zdjęcia płonącego euromajdanu w Kijowie. Tam leje się krew, giną ludzie, a ja... a ja podniecam się czymś innym.
Otóż z tego miejsca zwracam się do dwóch młodzieńców, z którymi dziś podróżowałem środkiem komunikacji miejskiej, by się odezwali. Proszę w komentarzu podać imię i numer telefonu. Zadzwonię.
Pierwszy młodzieniec zwrócił moją uwagę cerą. Dosyć bladą, jednak tak idealną, że mógłby zawstydzić każdego elfa. Patrzyłem jak urzeczony, takich ludzi po prostu nie ma. Zima, to zbyt wiele ciała nie widać niestety, ale sądząc po tej idealnej skórze twarzy reszta ciała przedstawiać się musi niemniej ekscytująco. Trudno sobie wyobrazić, że można nie mieć ani jednego pieprzyka, przebarwienia tu i tam, jakichś całkiem niechcianych żyłek. Zacząłem nawet mój drogi podejrzewać, że masz jakiś niesamowity podkład idealnie wyrównujący cerę. I pewno pozostałbym w tym zazdrosnym przekonaniu, gdyby nie Twoja mama. Bo chyba mama. Powinieneś całować ją po stopach - od razu zauważyłem, że swą elfią urodę zawdzięczasz jej genom. Już dziś czekam na kolejną podróż w jakiś upalny dzień, gdy skąpe ubranie ujawni więcej Twych wdzięków.
Teraz zwracam się do drugiego młodzieńca. Na głowie niestety nosisz kondonik, choć przyznaję w ciekawe wzorki. Jednak te oczy, ach te oczy. Takie wielkie, takie patrzące. Na pewno zauważyłeś moje spojrzenia, bo przy takich oczach Twój kąt widzenia z pewnością bez trudu osiąga 360 stopni. Musiałeś widzieć jak nieśmiało spuszczam wzrok, gdy spoglądałeś w moim kierunku, by nie zatopić się w oceanach Twoich źrenic. Tak duże oczy ma większość kobiet, u mężczyzn to niezwykła rzadkość. Częściej faceci mają szparki, przez które trudno dostrzec ich duszę. Raz oczy, dwa ta męska, acz delikatna twarz z silnym, ciemnym, chyba jednodniowym zarostem. Z jednej strony subtelność spojrzenia, z drugiej machismo zarostu. Ogień i woda, Diabeł i anioł. Nie kryję, że na taki widok fizjologia robi z człowiekiem, co chce.
Obiecuję podróżować tym środkiem komunikacji miejskiej codziennie o tej samej porze. Gdy znowu będziemy razem jechać nie wahajcie się podejść i przywitać.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Uderzenie zimy
W lodowej pierzynce
Zima walnęła w okna i zasypała drogi i ulice. Do tego temperatura w dzień soczyście oscyluje wokół 8, 9 stopni poniżej zera. O tym ile jest w nocy wolę nie mysleć chroniąc się bezpiecznie pod kołderką z Jakisiem w roli termoforu.
Śmiesznie, że bez policyjnego nękania i strażomiejskich fotoradarów wszyscy jeżdżą max 50 km/h o ile nie wolniej, czy wręcz stoją w korkach wywołanych wleczeniem się innych użytkowników dróg. Kierowcy nawet pieszych zaczęli przepuszczać na przejściach dla pieszych.
Korzystając z jazdy jak na zwolnionym filmie policzyłem znaki na drodze do sklepu. Na odcinku 1,3km jest ich 34, czyli blisko 3 na każde 100 metrów. Ale to pewno nie jest najbardziej zabójczy wynik.
A weekend był taki miły. A może inaczej, był miły dzięki spotkaniu z Metką i Gwiazdą. Jednak zdjęcia jakie pokazali były szokujące. Odbyli podróż do raju, który jest nim dziś już tylko w mniemania tych, którzy tam nie byli. Nawet mimo tego, że wrócili równo przypieczeni.
Dla odmiany my z Jakisiem krążylismy, dosłownie i w przenośni, między Edenem, a Paradisem. Żadne z tych miejsc na swe nazwy nie zasługiwało wprawdzie. Ale to, co było pomiedzy... daje nam siłę do przeżycia tej zimy.
I nic to, że dziś mija siódmy dzień kataru, a on ledwo osłabł. Oczekiwałem więcej.
Zima walnęła w okna i zasypała drogi i ulice. Do tego temperatura w dzień soczyście oscyluje wokół 8, 9 stopni poniżej zera. O tym ile jest w nocy wolę nie mysleć chroniąc się bezpiecznie pod kołderką z Jakisiem w roli termoforu.
Śmiesznie, że bez policyjnego nękania i strażomiejskich fotoradarów wszyscy jeżdżą max 50 km/h o ile nie wolniej, czy wręcz stoją w korkach wywołanych wleczeniem się innych użytkowników dróg. Kierowcy nawet pieszych zaczęli przepuszczać na przejściach dla pieszych.
Korzystając z jazdy jak na zwolnionym filmie policzyłem znaki na drodze do sklepu. Na odcinku 1,3km jest ich 34, czyli blisko 3 na każde 100 metrów. Ale to pewno nie jest najbardziej zabójczy wynik.
A weekend był taki miły. A może inaczej, był miły dzięki spotkaniu z Metką i Gwiazdą. Jednak zdjęcia jakie pokazali były szokujące. Odbyli podróż do raju, który jest nim dziś już tylko w mniemania tych, którzy tam nie byli. Nawet mimo tego, że wrócili równo przypieczeni.
Dla odmiany my z Jakisiem krążylismy, dosłownie i w przenośni, między Edenem, a Paradisem. Żadne z tych miejsc na swe nazwy nie zasługiwało wprawdzie. Ale to, co było pomiedzy... daje nam siłę do przeżycia tej zimy.
I nic to, że dziś mija siódmy dzień kataru, a on ledwo osłabł. Oczekiwałem więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
