Komentator
s. ostatnio się odezwał i ma nawet profil. To popatrzyłem, co mnie z nim łączy - gdy tak wiele nas dzieli.
Obok na zdjęciu, to chyba wyraz jego okrucieństwa wobec własnego kota. Aż strach pomyśleć jak traktuje swoich partnerów ;)
Mojego bloga nie obserwuje, ale z drugiej strony komentuje, a wymienił blogi z lekka już pokryte pajęczynami, o ile nie całkiem dead.
W zakresie zainteresowań pasują mi Art Nouveau, Art déco, choc nie wiem, co to u s. oznacza. Zresztą sam nie wiem, co oznacza u mnie. Ot, mam upodobanie.
Pośród ulubionych filmów z s. podzielam: Blade Runner, Cabaret, The Thing, Star Wars, The Fifth Element, Bad Education.
Co do muzyki, to współdzielimy: Annie Lennox, Cyndi Lauper, U2, Kate Bush, Nina Hagen, Sting, Scissor Sisters - całkiem sporo.
Z książkami gorzej, bo nie zachwycam się niczym z wyboru s.
Ale miło mi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homo świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homo świat. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 marca 2014
środa, 19 marca 2014
As Ugly As A FAG
Odreagowanie
Jeśli ktoś nie zna Gejowskiego, to juz wkrótce będzie mógł go bez trudu rozpoznać na ulicy, może z nieznacznie zmienionym makijażem w stosunku do przedstawionego obok. Rysy identyczne.
Ostatnia wizyta u Gejowskiego wkurwiła mnie na maksa. Tradycyjnie był "miły" dla swoich gości. Mnie na przykład zapytał: "Teresa. ty jesteś stara, to wiesz, co zrobić, żeby się sprawnie wypróżniać?".
Dla 15-latka stary jest 30-latek. Dla 20-latka, 40-latek. dla 30-latka, 50-latek, dla 40-latka, 60-latek, dla 50-latka, 70-latek, czy dla 60-latka stary jest dopiero 80-latek, czy już 70-latek to nawet nie wiem.
Ageizm gejowski jest po prostu przerażający. A Gejowski - jako kwintesensja tego ageizmu - jest ode mnie młodszy o nieznaczny ułamek własnego wieku. Czuje się on mimo to nadzwyczaj młody w stosunku do mnie. Przypuszczam, że to dlatego, że w ramach swego seryjnego monogamizmu aktualnie ma młodszego faceta, któremu ani wiek Gejowskiego, ani jego obfite kształty nie przeszkadzają w obcowaniu. Pewno Gejowski potrafi zrobić partnerowi hiszpana dowolną fałdą swojego ciała.
I jeszcze "co zrobić, żeby się sprawnie wypróżniać?". Jakżesz się poczułem doceniony! Okazuje się, że moja fumfela najbardziej ceni moją expertise w dziedzinie wypróżniania się. Każdy ma w tym aspekcie zapewne własne doświadczenia. Nie spodziewałem się, że publicznie zostanę uznany w tej kwestii za eksperta. Przy okazji pokazuje to, co intelektualnie najbardziej frapuje Gejowskiego ostatnimi czasy.
Jeśli ktoś nie zna Gejowskiego, to juz wkrótce będzie mógł go bez trudu rozpoznać na ulicy, może z nieznacznie zmienionym makijażem w stosunku do przedstawionego obok. Rysy identyczne.
Ostatnia wizyta u Gejowskiego wkurwiła mnie na maksa. Tradycyjnie był "miły" dla swoich gości. Mnie na przykład zapytał: "Teresa. ty jesteś stara, to wiesz, co zrobić, żeby się sprawnie wypróżniać?".
Dla 15-latka stary jest 30-latek. Dla 20-latka, 40-latek. dla 30-latka, 50-latek, dla 40-latka, 60-latek, dla 50-latka, 70-latek, czy dla 60-latka stary jest dopiero 80-latek, czy już 70-latek to nawet nie wiem.
Ageizm gejowski jest po prostu przerażający. A Gejowski - jako kwintesensja tego ageizmu - jest ode mnie młodszy o nieznaczny ułamek własnego wieku. Czuje się on mimo to nadzwyczaj młody w stosunku do mnie. Przypuszczam, że to dlatego, że w ramach swego seryjnego monogamizmu aktualnie ma młodszego faceta, któremu ani wiek Gejowskiego, ani jego obfite kształty nie przeszkadzają w obcowaniu. Pewno Gejowski potrafi zrobić partnerowi hiszpana dowolną fałdą swojego ciała.
I jeszcze "co zrobić, żeby się sprawnie wypróżniać?". Jakżesz się poczułem doceniony! Okazuje się, że moja fumfela najbardziej ceni moją expertise w dziedzinie wypróżniania się. Każdy ma w tym aspekcie zapewne własne doświadczenia. Nie spodziewałem się, że publicznie zostanę uznany w tej kwestii za eksperta. Przy okazji pokazuje to, co intelektualnie najbardziej frapuje Gejowskiego ostatnimi czasy.
środa, 26 lutego 2014
Biedroń przetarl drogę
Chapeau bas!
Marcin Nikrant nie jest pewno typem Roberta Biedronia (ani w typie), ale charakteryzuje go pewno to samo dążenie do działania i potrzeba akceptacji otoczenia. A także, mimo bycia "a public person" chęć swobody w prywatnym życiu.
W materiale pada jeszcze jedno niby niewinne słówko: ateista. To też Marcin Nikrant upublicznił o sobie.
Być homoseksualnym sołtysem, do tego ateistą w społeczności liczącej 1 '500 mieszkańców robi wrażenie.
Ciekawe na ile pomoga mu to, że jest przystojny... choć blondyn.
Więcej w materiale.
![]() |
| fot. TVN |
W materiale pada jeszcze jedno niby niewinne słówko: ateista. To też Marcin Nikrant upublicznił o sobie.
Być homoseksualnym sołtysem, do tego ateistą w społeczności liczącej 1 '500 mieszkańców robi wrażenie.
Ciekawe na ile pomoga mu to, że jest przystojny... choć blondyn.
Więcej w materiale.
wtorek, 18 lutego 2014
Widzialem was
Na pewno mnie pamiętacie
Tv podnieca się, że Ukraina na skraju wojny domowej i pokazuje zdjęcia płonącego euromajdanu w Kijowie. Tam leje się krew, giną ludzie, a ja... a ja podniecam się czymś innym.
Otóż z tego miejsca zwracam się do dwóch młodzieńców, z którymi dziś podróżowałem środkiem komunikacji miejskiej, by się odezwali. Proszę w komentarzu podać imię i numer telefonu. Zadzwonię.
Pierwszy młodzieniec zwrócił moją uwagę cerą. Dosyć bladą, jednak tak idealną, że mógłby zawstydzić każdego elfa. Patrzyłem jak urzeczony, takich ludzi po prostu nie ma. Zima, to zbyt wiele ciała nie widać niestety, ale sądząc po tej idealnej skórze twarzy reszta ciała przedstawiać się musi niemniej ekscytująco. Trudno sobie wyobrazić, że można nie mieć ani jednego pieprzyka, przebarwienia tu i tam, jakichś całkiem niechcianych żyłek. Zacząłem nawet mój drogi podejrzewać, że masz jakiś niesamowity podkład idealnie wyrównujący cerę. I pewno pozostałbym w tym zazdrosnym przekonaniu, gdyby nie Twoja mama. Bo chyba mama. Powinieneś całować ją po stopach - od razu zauważyłem, że swą elfią urodę zawdzięczasz jej genom. Już dziś czekam na kolejną podróż w jakiś upalny dzień, gdy skąpe ubranie ujawni więcej Twych wdzięków.
Teraz zwracam się do drugiego młodzieńca. Na głowie niestety nosisz kondonik, choć przyznaję w ciekawe wzorki. Jednak te oczy, ach te oczy. Takie wielkie, takie patrzące. Na pewno zauważyłeś moje spojrzenia, bo przy takich oczach Twój kąt widzenia z pewnością bez trudu osiąga 360 stopni. Musiałeś widzieć jak nieśmiało spuszczam wzrok, gdy spoglądałeś w moim kierunku, by nie zatopić się w oceanach Twoich źrenic. Tak duże oczy ma większość kobiet, u mężczyzn to niezwykła rzadkość. Częściej faceci mają szparki, przez które trudno dostrzec ich duszę. Raz oczy, dwa ta męska, acz delikatna twarz z silnym, ciemnym, chyba jednodniowym zarostem. Z jednej strony subtelność spojrzenia, z drugiej machismo zarostu. Ogień i woda, Diabeł i anioł. Nie kryję, że na taki widok fizjologia robi z człowiekiem, co chce.
Obiecuję podróżować tym środkiem komunikacji miejskiej codziennie o tej samej porze. Gdy znowu będziemy razem jechać nie wahajcie się podejść i przywitać.
Tv podnieca się, że Ukraina na skraju wojny domowej i pokazuje zdjęcia płonącego euromajdanu w Kijowie. Tam leje się krew, giną ludzie, a ja... a ja podniecam się czymś innym.
Otóż z tego miejsca zwracam się do dwóch młodzieńców, z którymi dziś podróżowałem środkiem komunikacji miejskiej, by się odezwali. Proszę w komentarzu podać imię i numer telefonu. Zadzwonię.
Pierwszy młodzieniec zwrócił moją uwagę cerą. Dosyć bladą, jednak tak idealną, że mógłby zawstydzić każdego elfa. Patrzyłem jak urzeczony, takich ludzi po prostu nie ma. Zima, to zbyt wiele ciała nie widać niestety, ale sądząc po tej idealnej skórze twarzy reszta ciała przedstawiać się musi niemniej ekscytująco. Trudno sobie wyobrazić, że można nie mieć ani jednego pieprzyka, przebarwienia tu i tam, jakichś całkiem niechcianych żyłek. Zacząłem nawet mój drogi podejrzewać, że masz jakiś niesamowity podkład idealnie wyrównujący cerę. I pewno pozostałbym w tym zazdrosnym przekonaniu, gdyby nie Twoja mama. Bo chyba mama. Powinieneś całować ją po stopach - od razu zauważyłem, że swą elfią urodę zawdzięczasz jej genom. Już dziś czekam na kolejną podróż w jakiś upalny dzień, gdy skąpe ubranie ujawni więcej Twych wdzięków.
Teraz zwracam się do drugiego młodzieńca. Na głowie niestety nosisz kondonik, choć przyznaję w ciekawe wzorki. Jednak te oczy, ach te oczy. Takie wielkie, takie patrzące. Na pewno zauważyłeś moje spojrzenia, bo przy takich oczach Twój kąt widzenia z pewnością bez trudu osiąga 360 stopni. Musiałeś widzieć jak nieśmiało spuszczam wzrok, gdy spoglądałeś w moim kierunku, by nie zatopić się w oceanach Twoich źrenic. Tak duże oczy ma większość kobiet, u mężczyzn to niezwykła rzadkość. Częściej faceci mają szparki, przez które trudno dostrzec ich duszę. Raz oczy, dwa ta męska, acz delikatna twarz z silnym, ciemnym, chyba jednodniowym zarostem. Z jednej strony subtelność spojrzenia, z drugiej machismo zarostu. Ogień i woda, Diabeł i anioł. Nie kryję, że na taki widok fizjologia robi z człowiekiem, co chce.
Obiecuję podróżować tym środkiem komunikacji miejskiej codziennie o tej samej porze. Gdy znowu będziemy razem jechać nie wahajcie się podejść i przywitać.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Lódź. Marsz równości 2014
Wspomnień czar
Zupełnie przypadkiem wpadłem na moją wymianę zdań z Metką Boską po odbytym (cóż za adekwatne słowo) marszu równości 2012 w Łodzi.
Czyta się bardzo miło, choć przydałyby się skróty.
2012: Marsz równości idzie dalej
Szczególnie urzeka mnie Metkowa złośliwość na mój temat: "Deprecjonujesz swoje osiągnięcia na polu kopulacji (jak również w zakresie kopulacji na polu), a są one legendarne."
A przed nami kolejne "wydarzenie". Strona internetowa marszu 2014 jeszcze nie istnieje, co świadczy o skali przygotowań.
Zupełnie przypadkiem wpadłem na moją wymianę zdań z Metką Boską po odbytym (cóż za adekwatne słowo) marszu równości 2012 w Łodzi.
Czyta się bardzo miło, choć przydałyby się skróty.
2012: Marsz równości idzie dalej
Szczególnie urzeka mnie Metkowa złośliwość na mój temat: "Deprecjonujesz swoje osiągnięcia na polu kopulacji (jak również w zakresie kopulacji na polu), a są one legendarne."
A przed nami kolejne "wydarzenie". Strona internetowa marszu 2014 jeszcze nie istnieje, co świadczy o skali przygotowań.
piątek, 7 lutego 2014
Warsaw sh(eet)ore
Prostokątna żarówka
Ostatnia wizyta u Ge przebiegła przy włączonym TV. Ge dostał jednak endorfin dopiero, gdy na MTV zaczeło się "Warsaw shore". Mimo ,że nikt nie był zainteresowany oglądaniem tego zwierzyńca, to Ge postanowił wszystkich gości zmusić; do tego próbował przekonywać jaka to atrakcja.
W efekcie wizyta była miałka, bez wyrazu... a używając mocniejszych słów, była stratą czasu.
Tylko po co ja obgaduję znajomego? No może z nadzieją, że jak już w przyszłości będzie kogoś gościć, to poświęci uwagę gościom, a nie prostokątnej żarówce.
Ostatnia wizyta u Ge przebiegła przy włączonym TV. Ge dostał jednak endorfin dopiero, gdy na MTV zaczeło się "Warsaw shore". Mimo ,że nikt nie był zainteresowany oglądaniem tego zwierzyńca, to Ge postanowił wszystkich gości zmusić; do tego próbował przekonywać jaka to atrakcja.
W efekcie wizyta była miałka, bez wyrazu... a używając mocniejszych słów, była stratą czasu.
Tylko po co ja obgaduję znajomego? No może z nadzieją, że jak już w przyszłości będzie kogoś gościć, to poświęci uwagę gościom, a nie prostokątnej żarówce.
czwartek, 30 stycznia 2014
Metka w ogloszeniowym szale
Co łączy VW CC z TIRem...
Dziś. Tj. 28.01.
Teatralna. Punkt 22.oo Odszedłeś nagle. Dyskretna akcja w szatni.
Akcja w szatni musiała być naprawdę silnym przeżyciem dla
tego teatromana, skoro odszedł tak nagle. Spieszmy się kochać
ciotki-intelektualistki, tak szybko odchodzą.
Sklep Zorba zywiec
czy to spojrzenie cos znaczyło?:):):) fajna chudzina z Ciebie:)
Tak, znaczyło: „Pan, daj na szczura, daj na szczura...”.
Hej kierowco beżowego
VW CC przy pałuckiej. Patrzyłeś jak w słup. Chętnie Cię poznam.
Bo to był słup, koleżanko, a ten kierowca już nikomu nie
odpisze – niestety...
te kilka spojrzeń w
"restauracji" dziś niedaleko SkyTower,,, podobałeś mi się wysoki
typku w pikowanej kurteczce. jaki miałem sweter?
Hm, no taaaki różowy, z takim przeszyciem niesymetrycznym od
zaszewki na poszewce, Jezu, zabiłabym za takie przeszycie, a do tego cekiny,
piórka na bufkach, mereżka w melanżyk, no i te śliczne frędzelki, kochaniutka –
jak z obrazka, gdzie ci taki słitaśny ciuszek uszyli. Poznamy się? Tylko ja to
męska jestem i takich też szukam, cioty precz!
widzialem cie dzis tj
28.01 w autobusie 167 jadacym do gdanska, wysiadles przy kosciele, ja mialem
czarna torbe nike a ty stales w "przegubie"…daj znac:)
Skoro wysiadł przy kościele, to raczej interesują go
mężczyźni w wieku do 5 lat. Gazet lala nie czytasz?
Witam, widziałem Cię
wczoraj (27,01) w galerii Krakowskiej [...]. Puściłem Ci oczko, po czym
pokazałeś mi środkowy palec (Stąd zwróciłem uwagę na tatuaż) Odezwij się :)
Kotku, a ten środkowy palec to oznaczał Twoim zdaniem „może
wspólna kawusia w leniwy niedzielny poranek”?. Może jakieś korepetycje z
komunikacji niewerbalnej?
Widzieliśmy się w
ostatnią sobotę 25 stycznia wieczorem w pociągu Szczecin - Olsztyn. Byliśmy
sami w przedziale. Ja wysiadłem wcześniej, Ty jechałeś dalej.
No właśnie, ty jechałeś dalej, Romeo, zamiast rzucić się za
mną z okna z okrzykiem: „jesteś miłością mojego życia!!!”. Jak mogłeś jechać
dalej na jakiś nieistotny pogrzeb matki (i tak była stara), zamiast wyznać mi
miłość i oddać się cielesnym igraszkom.
Pracujesz w sklepie
na czubach robie czasem.u ciebie zakupy a dzis byles u mnie w pracy i nie
poznales mnie na poczatku jesli jestes nasz i zagladasz tu to skojarzysz
napewno. Odezwij sie bo chetnie bym Cie poznal z innej strony niz jako kient
:-) w odpowiedzi podaj gdzie ja pracuje
No na Wydziale Filologii Polskiej uniwersytetu to raczej nie
pracujesz, skarbie. Swoją drogą – jak on wytrzymuje w tej pracy stojąc 8 godzin
„na czubach” i jeszcze obsługując klientów tak kapryśnych, że chcą go poznawać
„z innej strony”, zamiast po prostu coś kurwa kupić?
Ja 25 181 77 17
doswiadczony Master bez jakichkolwiek oporow, szuka totalnie ulegle kurwy do
35l otwarte na hard sluzbe! Tylko total ulegle scierwa!
Dziękuję, postoję.
Chciałbyś mieć ekstra
wymasowany punkt G? A może lubisz być fistowany? Płytko? Głębiej? Maksymalnie?
No dobra, przyznam, że „maksymalnie” mnie zainteresowało.
Czy to oznacza, że wkładając rękę w pupę możesz wymienić mi plombę w górnej
lewej trójce?
Cwel szuka Pana który
go wytresuje. Chcę służyć swojemu Panu nago, pis, kary cielesne
Skarbeńku, jak będzie PiS, to wszystkie będziemy nago i po
karach cielesnych. Już ci to katole załatwią.
Chętnego do lizania
pena i dupy po całym dniu.
Kurwa, cioty to się skumpe zrobiły. A może byś sobie po
prostu prysznic wzięła, skąpa krowo?
Rozjechana, pojemna
męska dziura, szuka aktywnego skórzaka/gumowca, który rozwali ją jeszcze
bardziej.
środa, 24 lipca 2013
Widziałem cię
Metki własny przegląd ogłoszeń gejowskich
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że – ladies and... ladies! – czas na małe sprawozdanie z najnowszych ogłoszeń towarzyskich. Komentarz zwykłą czcionką.
Aptekarzu z apteki na Spornej, chcialbym Twój uśmiech oglądać codziennie
Zachoruj na raka. Sukces gwarantowany.
Drogi Motorniczy. Tramwaj nr 20, przystanek Wawrzyszewska, wtorek przed godz. 22. Gdy wysiadaliśmy zadzwoniłeś kilkakrotnie i spojrzałeś, do tego mrugnięcie światłami. Czy to coś znaczy?
Tak, znaczy: rusz tłustą dupę gruba rozklapicho!
Fajnie robić zakupy konwersowo newbalance'owe u ciebie :) :) :) i tańczyć na barze :D
Wyobrażacie sobie minę tego biednego sprzedawcy? Najpierw ta pizda przez dwie godziny wybierała parę conversów z przeceny za 149,95 zł, a potem pomyliła ladę sklepową z barem i odtańczyła na niej kankana. Ja pierdolę, cioty są naprawdę walnięte. LADA, krowo, LADA!!!
Dzis na basenie w Parku Wodnym, a raczej w saunie suchej siedziales ja przyszedlem i siedzialem kolo drzwi..ty lezales potem siedziales... potem wyszedlem i jeszcze raz sie pojawiłem, jesli to czytasz to odezwij sie :)
Najpierw przyszedłeś, ja siedziałem. Potem Ty leżałeś, ja stałem. Potem ty stałeś, ja siedziałem, potem wyszedłem, wszedłem, Ty siedziałeś, ja leżałem. Już wiesz, o kogo chodzi?
Tak wiem, to Ty jesteś to tępą kurwą, która robiła przeciąg w saunie i wlampiała mi się w jaja.
dziś w godzinach 15:30/17 (+/-) w pure w promenadzie widziałem Cię kolego w niebieskiej bokserce
Bokserka to zdaje się suczka psa rasy bokser. A z tego wynika, że koleżanka zadurzyła się w zoofilu albo w wielbicielu smerfów. Odradzam kontynuowanie znajomości, może oczekiwać przebrania się np. za ciężarną lamę albo – nie wiem co gorsze – za smerfa ważniaka.
byłeś dzis na placu zabaw na południowej w fioletowej bluzce :)
Koleżanko, skoro był na „placu zabaw”, to może jeszcze nie umieć czytać. Czy Twoja miłość wytrzyma próbę czasu do chwili, kiedy za konsumowanie uczucia nie będzie Ci grozić prokurator?
Dzisiaj Pure Katowice rozmowa w szatni o "wykanczajacym" treningu pozniej wspolna jazda na ruchomych schodach :) moze sex?
Sex na ruchomych schodach? A nie boisz się, laleczko, że Ci wciągną fiutka?
OdpowiedzUsuń
cwel szuka mastera, który podpisze z nim kontrakt niewolniczy.....
Umowa zawarta w dn. .... w ...., pomiędzy Pipencją Cwelowską, zam. ........., NIP......., zwaną dalej „cwelem” oraz Ogierem Masterskim, zam. ............., NIP ..., zwanym dalej „masterem”, zwanymi dalej łącznie „Stronami”. § 1. Mocą niniejszej Umowy master zobowiązuje się w terminie od ........ do .......... świadczyć na terytorium RP usługi cwelenia (zwane dalej „usługami”) w zakresie przedmiotowym określonym w § 2, zaś cwel zobowiązuje się obsługiwać mastera w sposób odpowiadający czynnościom mastera. § 2. Usługi obejmują: poniżanie, wyzywanie słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe (w tym: cwel, ciota, pipa, ksiądz, suka, szmata etc.), lanie moczem, stawianie klocków, wkładanie członka do jam ciała, przebieranie za poborcę podatków. Rozszerzenie zakresu usług wymaga zmiany niniejszej Umowy.
Itd....
Istotna jest dla mnie ogromnie zależność od drugiego faceta - uległość wobec niego, konieczność słuchania i wypełniania poleceń, przekraczanie czy raczej nawet odzieranie z intymności i wreszcie ból - fizyczny, dotkliwy i znoszony do końca. Lecz nie pragnę tylko samego tylko bicia - jeśli to ma być relacja, to nieco jak ojciec i syn (chodź bez potrzeby bawienia się w role) - nie tylko kara lecz i nagroda - czułość, dotyk przeplatające się z kolejnymi razami.
Koleżanko, zostań plebanem u abp. Hosera. Z relacji Lemańskiego wynika, że wszystkie Twoje potrzeby zostałyby zrealizowane.
Master i Domina pokażą ci gdzie twoje miejsce cwelu
Głosujcie na Prawo i Sprawiedliwość! Ministrem Spraw Wewnętrznych będzie Macierewicz, a Ministrą Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz.
kto mnie odczłowieczy i upodli na maxa?????
Urząd Skarbowy kotku.
Kupie od młodego chłopaka 18-25 noszone soxy najlepiej z Kurdwanowa lub Woli Duchackiej
Umarłam. Czy naprawdę jest coś pociągającego w brudnej odzieży mężczyzn z tych właśnie miejscowości? Teresa, Pulcheria, mamy nową destynację wakacyjną: Kurdwanów. Nawet nazwa do nas pasuje
Sport 37 182 84 19 odam dziure ww dobre rece.
Oddam dziurę w dobre ręce? Czyżby premier szukał nowego Ministra Finansów?
Ja nie rucham , ale lubię związać cwela i sam się zruchac jego kutasem.
I tak oto słowo „master” uzyskało zupełnie nowy desygnat. Przyznam, że jestem w ontologicznej pustce.
jestem 19-letnią shemalle strasznie napaloną i nudzącą się w domu
Po pierwsze – umyj okna i zrób weki na zimę. Po drugie – naucz się angielskiego.
Odkupię od postawnego Pana scat
No to szybciutko, bo się zeschnie, a takie zajęcze bobki to już jednak nie to samo...
Lecę trasa z wawy do krok przez Kielce. Chętnie zatrzymam sie na lody. Na cb na 19 wołaj Teo
Chyba „do kroku” albo lepiej „do krocza”? Ale dlaczego przez Kielce? Teo, wir Fahren nach Lodz...
Chciałbym poznać wiernego faceta
Darling, contradiction in terms. A ja chciałbym spotkać Yeti, szanse mamy podobne.
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że – ladies and... ladies! – czas na małe sprawozdanie z najnowszych ogłoszeń towarzyskich. Komentarz zwykłą czcionką.
Aptekarzu z apteki na Spornej, chcialbym Twój uśmiech oglądać codziennie
Zachoruj na raka. Sukces gwarantowany.
Drogi Motorniczy. Tramwaj nr 20, przystanek Wawrzyszewska, wtorek przed godz. 22. Gdy wysiadaliśmy zadzwoniłeś kilkakrotnie i spojrzałeś, do tego mrugnięcie światłami. Czy to coś znaczy?
Tak, znaczy: rusz tłustą dupę gruba rozklapicho!
Fajnie robić zakupy konwersowo newbalance'owe u ciebie :) :) :) i tańczyć na barze :D
Wyobrażacie sobie minę tego biednego sprzedawcy? Najpierw ta pizda przez dwie godziny wybierała parę conversów z przeceny za 149,95 zł, a potem pomyliła ladę sklepową z barem i odtańczyła na niej kankana. Ja pierdolę, cioty są naprawdę walnięte. LADA, krowo, LADA!!!
Dzis na basenie w Parku Wodnym, a raczej w saunie suchej siedziales ja przyszedlem i siedzialem kolo drzwi..ty lezales potem siedziales... potem wyszedlem i jeszcze raz sie pojawiłem, jesli to czytasz to odezwij sie :)
Najpierw przyszedłeś, ja siedziałem. Potem Ty leżałeś, ja stałem. Potem ty stałeś, ja siedziałem, potem wyszedłem, wszedłem, Ty siedziałeś, ja leżałem. Już wiesz, o kogo chodzi?
Tak wiem, to Ty jesteś to tępą kurwą, która robiła przeciąg w saunie i wlampiała mi się w jaja.
dziś w godzinach 15:30/17 (+/-) w pure w promenadzie widziałem Cię kolego w niebieskiej bokserce
Bokserka to zdaje się suczka psa rasy bokser. A z tego wynika, że koleżanka zadurzyła się w zoofilu albo w wielbicielu smerfów. Odradzam kontynuowanie znajomości, może oczekiwać przebrania się np. za ciężarną lamę albo – nie wiem co gorsze – za smerfa ważniaka.
byłeś dzis na placu zabaw na południowej w fioletowej bluzce :)
Koleżanko, skoro był na „placu zabaw”, to może jeszcze nie umieć czytać. Czy Twoja miłość wytrzyma próbę czasu do chwili, kiedy za konsumowanie uczucia nie będzie Ci grozić prokurator?
Dzisiaj Pure Katowice rozmowa w szatni o "wykanczajacym" treningu pozniej wspolna jazda na ruchomych schodach :) moze sex?
Sex na ruchomych schodach? A nie boisz się, laleczko, że Ci wciągną fiutka?
OdpowiedzUsuń
cwel szuka mastera, który podpisze z nim kontrakt niewolniczy.....
Umowa zawarta w dn. .... w ...., pomiędzy Pipencją Cwelowską, zam. ........., NIP......., zwaną dalej „cwelem” oraz Ogierem Masterskim, zam. ............., NIP ..., zwanym dalej „masterem”, zwanymi dalej łącznie „Stronami”. § 1. Mocą niniejszej Umowy master zobowiązuje się w terminie od ........ do .......... świadczyć na terytorium RP usługi cwelenia (zwane dalej „usługami”) w zakresie przedmiotowym określonym w § 2, zaś cwel zobowiązuje się obsługiwać mastera w sposób odpowiadający czynnościom mastera. § 2. Usługi obejmują: poniżanie, wyzywanie słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe (w tym: cwel, ciota, pipa, ksiądz, suka, szmata etc.), lanie moczem, stawianie klocków, wkładanie członka do jam ciała, przebieranie za poborcę podatków. Rozszerzenie zakresu usług wymaga zmiany niniejszej Umowy.
Itd....
Istotna jest dla mnie ogromnie zależność od drugiego faceta - uległość wobec niego, konieczność słuchania i wypełniania poleceń, przekraczanie czy raczej nawet odzieranie z intymności i wreszcie ból - fizyczny, dotkliwy i znoszony do końca. Lecz nie pragnę tylko samego tylko bicia - jeśli to ma być relacja, to nieco jak ojciec i syn (chodź bez potrzeby bawienia się w role) - nie tylko kara lecz i nagroda - czułość, dotyk przeplatające się z kolejnymi razami.
Koleżanko, zostań plebanem u abp. Hosera. Z relacji Lemańskiego wynika, że wszystkie Twoje potrzeby zostałyby zrealizowane.
Master i Domina pokażą ci gdzie twoje miejsce cwelu
Głosujcie na Prawo i Sprawiedliwość! Ministrem Spraw Wewnętrznych będzie Macierewicz, a Ministrą Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz.
kto mnie odczłowieczy i upodli na maxa?????
Urząd Skarbowy kotku.
Kupie od młodego chłopaka 18-25 noszone soxy najlepiej z Kurdwanowa lub Woli Duchackiej
Umarłam. Czy naprawdę jest coś pociągającego w brudnej odzieży mężczyzn z tych właśnie miejscowości? Teresa, Pulcheria, mamy nową destynację wakacyjną: Kurdwanów. Nawet nazwa do nas pasuje
Sport 37 182 84 19 odam dziure ww dobre rece.
Oddam dziurę w dobre ręce? Czyżby premier szukał nowego Ministra Finansów?
Ja nie rucham , ale lubię związać cwela i sam się zruchac jego kutasem.
I tak oto słowo „master” uzyskało zupełnie nowy desygnat. Przyznam, że jestem w ontologicznej pustce.
jestem 19-letnią shemalle strasznie napaloną i nudzącą się w domu
Po pierwsze – umyj okna i zrób weki na zimę. Po drugie – naucz się angielskiego.
Odkupię od postawnego Pana scat
No to szybciutko, bo się zeschnie, a takie zajęcze bobki to już jednak nie to samo...
Lecę trasa z wawy do krok przez Kielce. Chętnie zatrzymam sie na lody. Na cb na 19 wołaj Teo
Chyba „do kroku” albo lepiej „do krocza”? Ale dlaczego przez Kielce? Teo, wir Fahren nach Lodz...
Chciałbym poznać wiernego faceta
Darling, contradiction in terms. A ja chciałbym spotkać Yeti, szanse mamy podobne.
wtorek, 23 lipca 2013
Przystanek w drodze na Lubiewo
Tu mnie wszyscy znają
Pierwszym etapem podróży była niewielka miejscowość na zachodnich rubieżach, gdzie nasz koleżanka Raand, przed pierwszym zamążpójściem zwana Panną Młodą, pomieszkuje i spełnia się zawodowo.
Koleżanka nas trochę zaskoczyła, bo wszystkie tobołki z kosmetykami musiałyśmy wtaszczyć same, na ślepo szukając drogi. Później było jeszcze gorzej. Do pobliskiego supersamu udałyśmy się samotrzeć, gdyż albowiem nasz gospodarz odmówił wspólnego z nami pojawenia się w tym przybytku. Że niby zachować się nie umiemy, a wszyscy go tam znają.
Po zakupach, w uroczych wnętrzach wynajmowanego przez koleżankę lokum utrzymanego w barwach świeżej kupy z boazerią pamiętająca późnego Gierka, koleżanka Panna Młoda opowiadała nam o urokach zamieszkiwania w miejscowości, w której wszyscy się znają. Aż prawie uwierzyliśmy, mimo, ze gospodarz zapewnił nas, że nie ma gdzie pójść wieczorem, a nawet jeśli jest, to on i tak się z nami nie pokaże.
To rzeczywiście cudowna sprawa być na widelcu wszystkich i w związku z tym udawać, że jest się kimś innym niż w rzeczywistości, co koleżanka chciała nam wcisnąć jako rzecz naturalną.
Tylko dzięki internetowi i odpowiednim portalom koleżanka Panna Młoda może funkcjonować w "środowisku", nawet jesli w konspiracji na miarę batalionu nomen omen Zośka.
W związku z tym miejscowość obejrzeliśmy zza szyb samochodu namiętnie wsłuchując się w piosnkę "Ona tańczy dla mnie", i nie chodziło o taniec Panny Młodej, bo owa poruszała się niczym Robocop.
Pierwszym etapem podróży była niewielka miejscowość na zachodnich rubieżach, gdzie nasz koleżanka Raand, przed pierwszym zamążpójściem zwana Panną Młodą, pomieszkuje i spełnia się zawodowo.
Koleżanka nas trochę zaskoczyła, bo wszystkie tobołki z kosmetykami musiałyśmy wtaszczyć same, na ślepo szukając drogi. Później było jeszcze gorzej. Do pobliskiego supersamu udałyśmy się samotrzeć, gdyż albowiem nasz gospodarz odmówił wspólnego z nami pojawenia się w tym przybytku. Że niby zachować się nie umiemy, a wszyscy go tam znają.
Po zakupach, w uroczych wnętrzach wynajmowanego przez koleżankę lokum utrzymanego w barwach świeżej kupy z boazerią pamiętająca późnego Gierka, koleżanka Panna Młoda opowiadała nam o urokach zamieszkiwania w miejscowości, w której wszyscy się znają. Aż prawie uwierzyliśmy, mimo, ze gospodarz zapewnił nas, że nie ma gdzie pójść wieczorem, a nawet jeśli jest, to on i tak się z nami nie pokaże.
To rzeczywiście cudowna sprawa być na widelcu wszystkich i w związku z tym udawać, że jest się kimś innym niż w rzeczywistości, co koleżanka chciała nam wcisnąć jako rzecz naturalną.
Tylko dzięki internetowi i odpowiednim portalom koleżanka Panna Młoda może funkcjonować w "środowisku", nawet jesli w konspiracji na miarę batalionu nomen omen Zośka.
W związku z tym miejscowość obejrzeliśmy zza szyb samochodu namiętnie wsłuchując się w piosnkę "Ona tańczy dla mnie", i nie chodziło o taniec Panny Młodej, bo owa poruszała się niczym Robocop.
poniedziałek, 22 lipca 2013
W drodze na Lubiewo
...śmy
Juz lata temu homoseksualiści przyjęli konwencję opowiadania o znajomych i kochankach używając formy żeńskiej. Każdy omawiany miał pseudo w formie żeńskiej. Pozwalało to na wtopienie się w otoczenie. Kto postronny by pomyślał, że omawiający moralność Teresy Metka i Gejowski, mają na myśli faceta na schwał, znaczy mnie.
Z czasem jednak przeszło to w sfeminizowanie - niektórzy mówią w formie żeńskiej o sobie samym. A w innych przypadkach jest to konwencja, stąd "poszłam", "byłam", "imprezę uświetniłam".
Swoistym mistrzem tej konwencji jest Gejowski - aż czasami mam obawy, że używa tej konwencji także poza "środowiskiem".
W drodze na Lubiewo, jak tylko wyjechaliśmy poza granice Łodzi, w samochodzie grała ABBA, a my szczebiotałyśmy do siebie jak nastolatki zaczynając każdą wypowiedź od "kochana".
Było miło i wesoło, ale w żołądkach zaczęło burczeć, to się zatrzymaliśmy w "barze innym niż wszystkie". Gejowski zamówił lody pod pretekstem nieudanej aplikacji na stanowisko, zaś Metka zaczął się wysłośliwiać na temat jego diety. Brak zrozumienia dla jego ciężkiej sytuacji na tyle poruszył Gejowskiego, że na cały "bar inny niż wszystkie" tubalnym głosem odburknął "Uśmiałam się jak norka".
Trudno opisać wszystkie spojrzenia jakimi zostaliśmy zaszczyceni - niektórzy rodzice zaczęli nawet zasłaniać dziatwie oczy i uszy.
A "...śmy"? Wygłaszane niskim głosem "...śmy" to małe nawiązanie do Monty Pythona ("Żywot Briana") zaznaczające, że ta, czy owa koleżanka nieco się zapomniała z publicznym wykorzystywaniem konwencji.
Formą rozwlekłą jest "A może byś się tak przymknęłła" - co autor bloga kiedyś wypowiedział nieco zażenowany swobodnym zachowaniem Gejowskiego w miejscu nad wyraz publicznym.
Juz lata temu homoseksualiści przyjęli konwencję opowiadania o znajomych i kochankach używając formy żeńskiej. Każdy omawiany miał pseudo w formie żeńskiej. Pozwalało to na wtopienie się w otoczenie. Kto postronny by pomyślał, że omawiający moralność Teresy Metka i Gejowski, mają na myśli faceta na schwał, znaczy mnie.
Z czasem jednak przeszło to w sfeminizowanie - niektórzy mówią w formie żeńskiej o sobie samym. A w innych przypadkach jest to konwencja, stąd "poszłam", "byłam", "imprezę uświetniłam".
Swoistym mistrzem tej konwencji jest Gejowski - aż czasami mam obawy, że używa tej konwencji także poza "środowiskiem".
W drodze na Lubiewo, jak tylko wyjechaliśmy poza granice Łodzi, w samochodzie grała ABBA, a my szczebiotałyśmy do siebie jak nastolatki zaczynając każdą wypowiedź od "kochana".
Było miło i wesoło, ale w żołądkach zaczęło burczeć, to się zatrzymaliśmy w "barze innym niż wszystkie". Gejowski zamówił lody pod pretekstem nieudanej aplikacji na stanowisko, zaś Metka zaczął się wysłośliwiać na temat jego diety. Brak zrozumienia dla jego ciężkiej sytuacji na tyle poruszył Gejowskiego, że na cały "bar inny niż wszystkie" tubalnym głosem odburknął "Uśmiałam się jak norka".
Trudno opisać wszystkie spojrzenia jakimi zostaliśmy zaszczyceni - niektórzy rodzice zaczęli nawet zasłaniać dziatwie oczy i uszy.
A "...śmy"? Wygłaszane niskim głosem "...śmy" to małe nawiązanie do Monty Pythona ("Żywot Briana") zaznaczające, że ta, czy owa koleżanka nieco się zapomniała z publicznym wykorzystywaniem konwencji.
Formą rozwlekłą jest "A może byś się tak przymknęłła" - co autor bloga kiedyś wypowiedział nieco zażenowany swobodnym zachowaniem Gejowskiego w miejscu nad wyraz publicznym.
sobota, 20 kwietnia 2013
Precz z hemofilią!
III Marsz Równości w Łodzi
Liczebnie może niezbyt imponujący. Ponad 100 osób to znowu nie tak dużo. Co zwracało uwagę, to niewielka reprezentacja niechętnych, tych nastawionych narodowo - socjalistycznie. Aż cały marsz stracił na uroku z powodu ich mizernej reprezentacji. Do tego przeciwnicy byli kompletnie nieprzygotowani i wyrażali stanowczy sprzeciw wobec... hemofilii. Ponadto ewidentnie nie tolerowali seksu analnego, co świadczy o niewielkiej znajomości kamasutry o zasadach higieny nie wspominając.
Miasto podobno wydało na ochronę marszu 400 tysięcy złotych. Co było zresztą zarzutem skandujących przeciwników. Można wierzyć, że przyszłych marszów nie będą niepokoili i koszty ochrony ku ich zadowoleniu spadną. Ochrona marszu o tyle zwracała uwagę, że znaleźli się chętni do uczestnictwa spośród mimowolnych obserwatorów.
Marsz zaszczycił poseł Dunin, prezydent miasta Hanna Zdanowska niestety nie została zaszczycona zaproszeniem organizatorów. Szkoda, bo może by skorzystała. Pewno brakło odwagi do zachęcenia.
Ujęło mnie hasło "Trans-parent".
Kolejnym wydarzeniem było spotkanie z posłanką Anną Grodzką i kilkoma akademikami rozważającymi o problemach transpłciowości. Posłanka Grodzka w marszu udziału nie wzięła niestety - szkoda... mogła przełamać wrodzoną nieśmiałość. Blisko trzygodzinną debatę transmitowało Rado Żak. Trochę się obawiam, czy relacja z wydarzenia przykuła uwagę słuchaczy. Prowadzący stękał niemiłosiernie. Paneliści wypowiadali się ze swadą, jednak wątpię, by porwali radiosłuchaczy mimo kilku bonmotów. Liczbę uczestników panelowego spotkania w świetlicy Krytyki Politycznej przy Piotrkowskiej 101 oceniam na jakieś 70 osób.
Dzień zakończyło afterparty w Konditori - szansa na odreagowanie wrażeń całego dnia.
Podsumowując, bez szału, ale z zaznaczeniem obecności. Media niestety słabo odnotowały wydarzenie. Były wprawdzie kamery, ale dziennikarze wydarzenia zignorowali. Najwięcej miała do roboty policja.
Gay pride to był minimalistyczny, ale Łódź to miasto Kobro, więc na szaleństwa nie ma co liczyć.
| fot. expressilustrowany.pl |
Miasto podobno wydało na ochronę marszu 400 tysięcy złotych. Co było zresztą zarzutem skandujących przeciwników. Można wierzyć, że przyszłych marszów nie będą niepokoili i koszty ochrony ku ich zadowoleniu spadną. Ochrona marszu o tyle zwracała uwagę, że znaleźli się chętni do uczestnictwa spośród mimowolnych obserwatorów.
Marsz zaszczycił poseł Dunin, prezydent miasta Hanna Zdanowska niestety nie została zaszczycona zaproszeniem organizatorów. Szkoda, bo może by skorzystała. Pewno brakło odwagi do zachęcenia.
Ujęło mnie hasło "Trans-parent".
Kolejnym wydarzeniem było spotkanie z posłanką Anną Grodzką i kilkoma akademikami rozważającymi o problemach transpłciowości. Posłanka Grodzka w marszu udziału nie wzięła niestety - szkoda... mogła przełamać wrodzoną nieśmiałość. Blisko trzygodzinną debatę transmitowało Rado Żak. Trochę się obawiam, czy relacja z wydarzenia przykuła uwagę słuchaczy. Prowadzący stękał niemiłosiernie. Paneliści wypowiadali się ze swadą, jednak wątpię, by porwali radiosłuchaczy mimo kilku bonmotów. Liczbę uczestników panelowego spotkania w świetlicy Krytyki Politycznej przy Piotrkowskiej 101 oceniam na jakieś 70 osób.
Dzień zakończyło afterparty w Konditori - szansa na odreagowanie wrażeń całego dnia.
Podsumowując, bez szału, ale z zaznaczeniem obecności. Media niestety słabo odnotowały wydarzenie. Były wprawdzie kamery, ale dziennikarze wydarzenia zignorowali. Najwięcej miała do roboty policja.
Gay pride to był minimalistyczny, ale Łódź to miasto Kobro, więc na szaleństwa nie ma co liczyć.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Korea Pólnocna a homoseksualizm
Następna Ukraina?
No dobra, nic nie wiem na temat sytuacji osób homoseksualnych w Korei Północnej, bo niby skąd. Ale tak zestawiłem sobie - takie zestawienia są cenne, a im bardziej nieoczekiwane tym bardziej wartościowe.
Okazuje się, że w Korei Północnej można być skazanym na coś w rodzaju obozu koncentracyjnego z dużo błahszych powodów niż homoseksualizm. Naczelna rynsztokowa maglara z profesorskim tytułem nie miałaby czego tam szukać. Zestawienie znalazłem na Wikipedii.
Korea Północna nie mieści się wprawdzie w czołówce - widocznie mają sporo Godsonów, Żalków i innych Gowinów, tudzież tępogłowych wielbicieli PiSdy oraz planktonu w rodzaju Solidarnej Polski i Polska Jest Najważniejsza - ale wyprzedza takie prymitywne w podejściu do własnych obywateli kraje jak: Arabia Saudyjska, Iran, Uganda, Tanzania, Sudan Afganistan, Pakistan, Nigeria (siedlisko konwertytów z szamanizmu na chrześcijaństwo znane u nas pod postacią jednego z posłów), Malezja, Zimbabwe, Kuwejt, Angola, Nikaragua, Liban i wiele innych.
Mieści się zaś w grupie takich krajów jak: Rosja, Serbia, Macedonia, Białoruś, Ukraina, Honduras, Panama, Kuba, Peru, Paragwaj Chile, Armenia, Kazachstan, Turcja, Irak, Indonezja, Chiny, Indie Tajlandia, Wietnam, Egipt, Rwanda, czy Seszele, pośród wielu niewymienionych.
O prawa osób LGBT nikt walczyć nie będzie. Jakoś ciężko sobie wyobrazić potępienie Ukrainy i straszenie jej atakiem w imię osób LGBT.
| fot. news.money.pl |
Okazuje się, że w Korei Północnej można być skazanym na coś w rodzaju obozu koncentracyjnego z dużo błahszych powodów niż homoseksualizm. Naczelna rynsztokowa maglara z profesorskim tytułem nie miałaby czego tam szukać. Zestawienie znalazłem na Wikipedii.
Korea Północna nie mieści się wprawdzie w czołówce - widocznie mają sporo Godsonów, Żalków i innych Gowinów, tudzież tępogłowych wielbicieli PiSdy oraz planktonu w rodzaju Solidarnej Polski i Polska Jest Najważniejsza - ale wyprzedza takie prymitywne w podejściu do własnych obywateli kraje jak: Arabia Saudyjska, Iran, Uganda, Tanzania, Sudan Afganistan, Pakistan, Nigeria (siedlisko konwertytów z szamanizmu na chrześcijaństwo znane u nas pod postacią jednego z posłów), Malezja, Zimbabwe, Kuwejt, Angola, Nikaragua, Liban i wiele innych.
Mieści się zaś w grupie takich krajów jak: Rosja, Serbia, Macedonia, Białoruś, Ukraina, Honduras, Panama, Kuba, Peru, Paragwaj Chile, Armenia, Kazachstan, Turcja, Irak, Indonezja, Chiny, Indie Tajlandia, Wietnam, Egipt, Rwanda, czy Seszele, pośród wielu niewymienionych.
O prawa osób LGBT nikt walczyć nie będzie. Jakoś ciężko sobie wyobrazić potępienie Ukrainy i straszenie jej atakiem w imię osób LGBT.
piątek, 5 kwietnia 2013
Odszczekuję o III Marszu Równości w Łodzi
Chyba wzrok już nie ten
W notce Łódź, III Marsz Równości 2013 odszczekuję com napisał.
Strona marszu tu:
W notce Łódź, III Marsz Równości 2013 odszczekuję com napisał.
Strona marszu tu:
wtorek, 2 kwietnia 2013
Łódź, III Marsz Równości 2013
Manufaktura
Odszczekuję
| FabrykaRówności |
Ponadto tematowi poświęciłem trzy notki:
- Lódź, Marsz Równości 2013 - Kuć żelazo póki gorące
- Lódź, Marsz Równości 2012 - Utrudnienia w ruchu
- Termin Marszu Równości 2013 w Lodzi - Selekcja negatywna
Na stronie FabrykaRówności można znaleźć reklamę marszu (to samo na Facebooku "FabrykaRówności" oraz na kilku blogach). Ma się odbyć 20 kwietnia i rozpocząć w Pasażu Schillera. Te dwa elementy to sugestie Metki Boskiej i moje - możliwe, że organizatorzy doszli do tych samych wniosków. Hasło zmieniono na "100% Promocja Równości! Okazja!" Dla mnie to nie brzmi. Wygląda, jak zachęta do second handowej wyprzedaży - nie mam dobrych skojarzeń dla takiego hasła.
Data, sądząc po ostatnich prognozach, może być szczęśliwa. Może będzie już ciepło i miło. Będzie to trochę jak nawiązanie do wiosennego przebudzenia.
Po krytyce Alli i Gotmucha prostuję.
Więcej szczegółów o marszu można znaleźć na stronie organizatorów fabrykarownosci.com/promocja_rownosci.
Są partnerzy i partnerzy medialni, patroni i patroni medialni. Są nawet sponsorzy, których tu z radością wymienię:
Rozumiem, że hasło "Dodajemy czadu" mogło się nie przyjąć. OK, może "wyprzedaż" jest bardziej nośna. Jednak zdziwiony jestem, że z pozostałych istotnych dla organizacji Marszu elementów nie znalazło się nic!
No może nie tak nic. Jest tekst: "w Marszu pojawią się przedstawiciele wielu organizacji pozarządowych z Łodzi i Polski, a także Posłowie i Posłanki na Sejm RP". O ile wiem Prezydent Miasta zaproszona nie została. Będzie Biedroń? W sumie zawsze jest. Dojedzie Nowicka? Uwierzę, jak zobaczę. Zjawi się ktoś od Palikota? j.w. Joński odklei się od Millera? Nie ma takiego rozpuszczalnika.
Hasła - nie chcę się czepiać, może będą dobre
Celebryci - widać zajęci
wtorek, 26 marca 2013
Walesa wystawia rachunek
Sejmwall c.d.
Od 22 stycznia 2013 roku nie cichnie dyskusja o związkach partnerskich w kontekście praw dla osób homoseksualnych. Tego dnia sejm głosami PiSdy, PSL i części PO, której twarzami zostali Gowin, Godson i Żalek odrzucił wniosek o skierowanie do komisji trzech projektów ustawy o związkach partnerskich. Oliwy do ognia dolał Wałęsa bezmyślnie jak "na prawdziwego demokratę" przystało, że homoseksualni posłowie powinni siedzieć w ostatnich ławach, a nawet za murem. Stąd
w nawiązaniu do amerykańskiego Stonewall.
Temat nie znika z mediów i dyskusji polityczno-społeczno-towarzyskiej. Cieszy mnie, że Wałęsa dostał po kieszeni - oby dostał jeszcze mocniej, bo widać, że 70 tysięcy dolarów za odwołane wystąpienia jeszcze na nim wrażenia nie zrobiło. Na film o nim nie pójdę - taka forma protestu.
Godson stracił napęd. Jakoś już nikt nie chce słuchać jego kaznodziejskich bzdur. Pewno zdał sobie sprawę ile ma do stracenia jeśli będzie dalej trzymał dotychczasowy kurs. Niech się nie obawia, przed wyborami z przyjemnością wyciągnę mu jego obłudę, hipokryzję i głupotę czystej wody.
Żalek też przycichł. Pewno czuje podobnie jak Godson.
Tylko Gowin się trzyma idąc na wewnątrzpartyjną konfrontację z Tuskiem. Po postawie Godsona i Żalka widać, że zaplecze mu się kurczy. Oby w końcu słuch po nim zaginął.
O dziwo Legierskiemu udało się przyszpilić Kempę. Jak zwykle kretyńsko palnęła, że dziecko potrzebuje matki i ojca, a adopcja przez pary homoseksualne to fanaberia i nieszczęście dla dzieci. Legierski jak zwykle nieco bełkotliwie, ale trafnie zarzucił Kempie, co z niej za matka, że poświęca się polityce, siedzi w sejmie, a dzieci wychowuje jej mąż. Kto więc tu ma fanaberie!
Terlikowska, żona autora kretyńskich tez - Terlikowskiego, jest przeciwna antykoncepcji. Ba, ona przysięgała przed swoim Latającym Potworem Spaghetti, że przyjmie każde dziecko, którym jej LPG ją obdarzy. Nie przeszkadza to jej, w skrajnej głupocie i hipokryzji, stosować jakiegoś kalendarzyka, który pozwala jej regulować swą dzietność. Znaczy, jak ma płodne dni, to Terlikowskiego nie dopuszcza do waginy i mu tylko loda robi, żeby temu rozpasanemu Casanovie ulżyć. Ale to nie jest antykoncepcja, o nie! Ona przecież nie bierze pigułki, a Terlikowski niczego nie naciągnie na swojego priapa - nieważne, że zamiar jest dokładnie ten sam... mimo przesięgi,... ale co tam przysięgi.
Na własnej głupocie usiłuje się nawet przebić nieudolna aktorka Joanna Szczepkowska - ujawnia ona, że w teatrach istnieje gejowskie lobby rozbierające do naga na przedstawieniach heteroseksualnych aktorów, żeby homoseksualna widownia mogła sobie popatrzeć. Sama pewno duszę diabłu by zaprzedała, żeby ktoś ją chciał rozebrać na scenie i w ogóle na scenę wpuścić. A że chętnych brakuje, to wylewa swój żal wysuwając absurdalne oskarżenia.
Wałęsa, co było do przewidzenia, zaczyna twierdzić, że został źle zrozumiany, że mówił o czymś innym. Wszyscy rozsądni ludzie zdają sobie sprawę, że ten człowiek nie wie co mówi. Jednak to, co powiedział, było wystarczająco jasne.
Wałęsa dziś wylądował u Olejnik w "Kropce nad i". Widać oboje chcieli się wspólnie pokazać mimo ostrych słów Olejnik o Wałęsie po jego wypowiedzi. Ciekaw jestem, czy chodzi o to, żeby Wałęsa miał szansę się wytłumaczyć - właśnie oglądam. Na razie mówi o strajku Solidarności, jak on wszystko rozumie, że był jednym z mędrców - mitomania do potęgi. Aż wreszcie zaczyna się tłumaczyć. "Wrobił mnie ten dziennikarz, a ja nie byłem precyzyjny", "szanuję mniejszości", "nie podoba mi się, że straciłem jakieś kontrakty", "jestem pełnym demokratą" - twierdzi człowiek, który nie rozumie tego podstawowego słowa. "Czy przeprosi pan gejów?" - pyta Olejnik. "Nie, nie mam za co przepraszać" - "i walczą zabierając mi kontrakty! (...) To oni walczą, a nie ja!". "Ja nie daruję".
Nie obawia się pan, że film o panu będzie bojkotowany?" - pyta Olejnik. "Oni atakują (...) trzeba się będzie przyjrzeć tym mniejszościom". Okazuje się, że jest za związkami partnerskimi, byle tylko się nie obnosili.
No niestety, widać demencję. Do tego jakąś starczą chciwość. O braku empatii i widzeniu świata tylko w dwóch kolorach już pisałem.
Od 22 stycznia 2013 roku nie cichnie dyskusja o związkach partnerskich w kontekście praw dla osób homoseksualnych. Tego dnia sejm głosami PiSdy, PSL i części PO, której twarzami zostali Gowin, Godson i Żalek odrzucił wniosek o skierowanie do komisji trzech projektów ustawy o związkach partnerskich. Oliwy do ognia dolał Wałęsa bezmyślnie jak "na prawdziwego demokratę" przystało, że homoseksualni posłowie powinni siedzieć w ostatnich ławach, a nawet za murem. Stąd
sejmwall
w nawiązaniu do amerykańskiego Stonewall.
Temat nie znika z mediów i dyskusji polityczno-społeczno-towarzyskiej. Cieszy mnie, że Wałęsa dostał po kieszeni - oby dostał jeszcze mocniej, bo widać, że 70 tysięcy dolarów za odwołane wystąpienia jeszcze na nim wrażenia nie zrobiło. Na film o nim nie pójdę - taka forma protestu.
Godson stracił napęd. Jakoś już nikt nie chce słuchać jego kaznodziejskich bzdur. Pewno zdał sobie sprawę ile ma do stracenia jeśli będzie dalej trzymał dotychczasowy kurs. Niech się nie obawia, przed wyborami z przyjemnością wyciągnę mu jego obłudę, hipokryzję i głupotę czystej wody.
Żalek też przycichł. Pewno czuje podobnie jak Godson.
Tylko Gowin się trzyma idąc na wewnątrzpartyjną konfrontację z Tuskiem. Po postawie Godsona i Żalka widać, że zaplecze mu się kurczy. Oby w końcu słuch po nim zaginął.
O dziwo Legierskiemu udało się przyszpilić Kempę. Jak zwykle kretyńsko palnęła, że dziecko potrzebuje matki i ojca, a adopcja przez pary homoseksualne to fanaberia i nieszczęście dla dzieci. Legierski jak zwykle nieco bełkotliwie, ale trafnie zarzucił Kempie, co z niej za matka, że poświęca się polityce, siedzi w sejmie, a dzieci wychowuje jej mąż. Kto więc tu ma fanaberie!
Terlikowska, żona autora kretyńskich tez - Terlikowskiego, jest przeciwna antykoncepcji. Ba, ona przysięgała przed swoim Latającym Potworem Spaghetti, że przyjmie każde dziecko, którym jej LPG ją obdarzy. Nie przeszkadza to jej, w skrajnej głupocie i hipokryzji, stosować jakiegoś kalendarzyka, który pozwala jej regulować swą dzietność. Znaczy, jak ma płodne dni, to Terlikowskiego nie dopuszcza do waginy i mu tylko loda robi, żeby temu rozpasanemu Casanovie ulżyć. Ale to nie jest antykoncepcja, o nie! Ona przecież nie bierze pigułki, a Terlikowski niczego nie naciągnie na swojego priapa - nieważne, że zamiar jest dokładnie ten sam... mimo przesięgi,... ale co tam przysięgi.
Na własnej głupocie usiłuje się nawet przebić nieudolna aktorka Joanna Szczepkowska - ujawnia ona, że w teatrach istnieje gejowskie lobby rozbierające do naga na przedstawieniach heteroseksualnych aktorów, żeby homoseksualna widownia mogła sobie popatrzeć. Sama pewno duszę diabłu by zaprzedała, żeby ktoś ją chciał rozebrać na scenie i w ogóle na scenę wpuścić. A że chętnych brakuje, to wylewa swój żal wysuwając absurdalne oskarżenia.
Wałęsa, co było do przewidzenia, zaczyna twierdzić, że został źle zrozumiany, że mówił o czymś innym. Wszyscy rozsądni ludzie zdają sobie sprawę, że ten człowiek nie wie co mówi. Jednak to, co powiedział, było wystarczająco jasne.
Wałęsa dziś wylądował u Olejnik w "Kropce nad i". Widać oboje chcieli się wspólnie pokazać mimo ostrych słów Olejnik o Wałęsie po jego wypowiedzi. Ciekaw jestem, czy chodzi o to, żeby Wałęsa miał szansę się wytłumaczyć - właśnie oglądam. Na razie mówi o strajku Solidarności, jak on wszystko rozumie, że był jednym z mędrców - mitomania do potęgi. Aż wreszcie zaczyna się tłumaczyć. "Wrobił mnie ten dziennikarz, a ja nie byłem precyzyjny", "szanuję mniejszości", "nie podoba mi się, że straciłem jakieś kontrakty", "jestem pełnym demokratą" - twierdzi człowiek, który nie rozumie tego podstawowego słowa. "Czy przeprosi pan gejów?" - pyta Olejnik. "Nie, nie mam za co przepraszać" - "i walczą zabierając mi kontrakty! (...) To oni walczą, a nie ja!". "Ja nie daruję".
Nie obawia się pan, że film o panu będzie bojkotowany?" - pyta Olejnik. "Oni atakują (...) trzeba się będzie przyjrzeć tym mniejszościom". Okazuje się, że jest za związkami partnerskimi, byle tylko się nie obnosili.
No niestety, widać demencję. Do tego jakąś starczą chciwość. O braku empatii i widzeniu świata tylko w dwóch kolorach już pisałem.
niedziela, 24 marca 2013
Post niesponsorowany
Gay meeting points
Ostatnio słyszałem o jakiejś aferze związanej z opanowaniem strefy saun w jakimś poznańskim aquaparku przez panów poszukujących panów. Z tekstu wynikało, że nie chodziło o przyjemne wygrzewanie się w miłym gronie, gdyż panowie dodatkowo podgrzewali atmosferę przechodząc do czynu.
Jakoś szczególnie zdziwiony nie jestem. Panowie są w saunie goli, jest ciepło, co stanowi duży kontrast do warunków zewnętrznych, siłą rzeczy sytuacja sprzyja rozluźnieniu i pofolgowaniu, co zapewne odbywa się przy aprobacie obu stron. Przyznaję wprawdzie, że osoby postronne i niezaangażowane mogą nie czuć się komfortowo wśród wesoło kopulujących nieznajomych.
Niestety pogodę mamy taką, że imprezowanie plenerowe nadal odstrasza. Brodzenie w śniegu przy siarczystym mrozie, nie mówiąc już o wystawianiu co delikatniejszych części ciała na mroźne podmuchy z pewnością nie sprzyja nawiązywaniu znajomości w tradycyjnych miejscach podrywu.
Sauna to z pewnością dogodne miejsce, ale dziś się przekonałem, że przedłużająca się zima sprzyja wynajdywaniu miejsc nietypowych. Wspólnie z Metką nawiedzilismy TK Maxx. Już pierwszy rzut oka utwierdził nas, że nie jesteśmy the only gays in the shop. Wręcz trzeba się było przeciskać pomiędzy cooleżankami radośnie szczebioczącymi przy stojakach z dzianinami i inną odzieżą. Niektóre bardziej dyskretne cooleżanki zaciągnęły ze sobą koleżanki prawdziwe - realis mulier. Dyskretna obserwacja pokazała jednak, że sklep stał się raczej miejscem rozrywki dla par, a nie poszukiwania drugiej połówki, czy obiektu do szybkich westchnień - że tak to eufemistycznie ujmę. Nie tylko zresztą geje zostali zmuszeni do wybrania sobie sklepu jako miejsca na randkę. Nie zabrakło też lesbijek. Przy tym wyborze ciuchów brakowało tam jeszcze literki "Q" z całego alfabetu LGBTQ.
Jeśli ta zima się przedłuży to wszyscy zejdziemy do jakiegoś saunowo-shoppingowego podziemia.
Ostatnio słyszałem o jakiejś aferze związanej z opanowaniem strefy saun w jakimś poznańskim aquaparku przez panów poszukujących panów. Z tekstu wynikało, że nie chodziło o przyjemne wygrzewanie się w miłym gronie, gdyż panowie dodatkowo podgrzewali atmosferę przechodząc do czynu.
Jakoś szczególnie zdziwiony nie jestem. Panowie są w saunie goli, jest ciepło, co stanowi duży kontrast do warunków zewnętrznych, siłą rzeczy sytuacja sprzyja rozluźnieniu i pofolgowaniu, co zapewne odbywa się przy aprobacie obu stron. Przyznaję wprawdzie, że osoby postronne i niezaangażowane mogą nie czuć się komfortowo wśród wesoło kopulujących nieznajomych.
Niestety pogodę mamy taką, że imprezowanie plenerowe nadal odstrasza. Brodzenie w śniegu przy siarczystym mrozie, nie mówiąc już o wystawianiu co delikatniejszych części ciała na mroźne podmuchy z pewnością nie sprzyja nawiązywaniu znajomości w tradycyjnych miejscach podrywu.
Sauna to z pewnością dogodne miejsce, ale dziś się przekonałem, że przedłużająca się zima sprzyja wynajdywaniu miejsc nietypowych. Wspólnie z Metką nawiedzilismy TK Maxx. Już pierwszy rzut oka utwierdził nas, że nie jesteśmy the only gays in the shop. Wręcz trzeba się było przeciskać pomiędzy cooleżankami radośnie szczebioczącymi przy stojakach z dzianinami i inną odzieżą. Niektóre bardziej dyskretne cooleżanki zaciągnęły ze sobą koleżanki prawdziwe - realis mulier. Dyskretna obserwacja pokazała jednak, że sklep stał się raczej miejscem rozrywki dla par, a nie poszukiwania drugiej połówki, czy obiektu do szybkich westchnień - że tak to eufemistycznie ujmę. Nie tylko zresztą geje zostali zmuszeni do wybrania sobie sklepu jako miejsca na randkę. Nie zabrakło też lesbijek. Przy tym wyborze ciuchów brakowało tam jeszcze literki "Q" z całego alfabetu LGBTQ.
Jeśli ta zima się przedłuży to wszyscy zejdziemy do jakiegoś saunowo-shoppingowego podziemia.
czwartek, 3 stycznia 2013
Troll naturalny?
Może?
Trollowanie - zacznę od tego, bo używaliście słowa, którego znaczenia nie znałem, przyznaję się bez bicia. To sprawdziłem.
Moim zdaniem trollem nie jestem, a już na pewno nie taki był mój cel, by trollować. Owszem wyciągnąłem kwestię kontrowersyjną, ale nie wyczerpuje to znamion działania antyspołecznego. Nikogo nie ośmieszałem, ani nie obrażałem. Do żadnej kłotni nie doprowadziłem. Nie wciskałem też żadnych kłamstw jako prawd objawionych.
Była to dyskusja i pewne wnioski można wyciągnąć. Wszyscy zarzucili mnie argumentami, a potem:
xb: "[argumenty] nie mają większego znaczenia", "W moim odczuciu argumenty mają ogólnie słabą siłę przebicia,"
Ewa: "To nie jest kwestia argumentów"
Metka jest człowiekiem argumentów, więc nigdy tak nie napisze.
To ja podsumuję. Sami przyznaliście, że siła argumentów się wyczerpała, a w każdym razie nie działają już one z potrzebną mocą.
Wniosek z tego, że trzeba je zmienić. Powtarzanie stale tego samego nic nie da. Akcje "Niech nas zobaczą", "Miłość nie wyklucza" podobały mi się przez odwołanie się do innych argumentów. Niestety akcje się kończą. Zgadzam się z xb, że trzeba ludzi stale uczyć (pisał o wiedzy ludzi).
Ktoś mi opowiadał, że nawet Stefan Niesiołowski jakoś zmienił swój stosunek do związków partnerskich po tym, jak jakaś starsza pani opowiedziała mu o sobie i swojej partnerce. Nie wiem ile w tym prawdy. Ale starszych sparowanych osób LGBT jest jak na (nomen omen) lekarstwo. Niestety chyba też nie są to ludzie gotowi stanąć w pierwszej linii walki o związki partnerskie. "To dla młodych" pewno powiedzą. Nie chcą też burzyć swojego ustabilizowanego od lat życia, nawet jeśli to życie w pewnym ukryciu.
Mam jednak wrażenie, że to nie młodzi LGBT, a właśnie starsi są w stanie przekonać ogół społeczeństwa. Przykładem działacz PO Radomir Szumełda (40 lat). Jego coming out już od dłuższego czasu nie schodzi z czołówek gazet. Ot, zwykły obywatel, działacz, przedsiębiorca. Mam wrażenie, że swoim wyjściem z szafy zrobił większe wrażenie niż Robert Biedroń (etatowy gej), czy Jacek Poniedziałek z Markiem Barbasiewiczem (wiadomo, artyści).
Mój coming out w pracy przeszedł zupełnie bezstresowo. Owszem parę osób straciło dla mnie cieplejsze uczucia, ale z góry wiedziałem, że nie mogę na nich liczyć. Dalej się kontaktowaliśmy zawodowo, a grunt prywatny zanikł. Przyjąłem to bez żalu. Z drugiej strony widząc akceptację pozostałych współpracowników nawet nie mogli znaleźć ujścia dla swoich ewentualnych frustracji, więc milczeli.
Mój znajomy w Holandii walnął z grubej rury. NB jeśli ktoś myśli, że Holandia jest wolna od homofobii, to się myli. Akurat miałem wiele wspólnego z tą nacją i zwykli Holendrzy byli bardzo niewybredni w określeniach osób LGBT nim doszło do nich, że ich rozmówca - znaczy ja - jest osobą homoseksualną.
W firmie zorganizowano przyjęcie wigilijne i członkowie zarządu zostali zaproszeni wraz z małżonkami, bądź partnerami. Panie z HR poprosiły tylko o imiona osób towarzyszących, żeby wskazać miejsca przy stole. Znajomy podał imię swojego partnera. Panie z HR uznały, że podał nazwisko i zwróciły się z prośbą, by jednak podał imię. Znajomy wyklarował, że to jest imię. Panie z HR dłuższy czas nie mogły się pogodzić z myślą, że ten przystojny facet jest gejem. Pozostali członkowie zarządu, choć pewno też zaskoczeni, nie pozwolili sobie na żadne uwagi. Odtąd znajomego zapraszano już zawsze z partnerem.
To droga małych kroków.
Ewa, ku mojemu zaskoczeniu, napisała: "To nie jest kwestia argumentów, a kwestia pokazania siły." Nie bardzo wiem, co się ma za tym kryć. Mamy pod Sejmem palić gumy - że sobie zażartuję?
Marsze? Łódzki marsz równości AD 2012 był żenujący. Warszawski był duży i kolorowy. Ale też medialnie jakoś przeszedł bez echa. Nie twierdzę, że te marsze są niepotrzebne. Jednak nieprzekonanych nie przekonają. A przekonani już w marszu szli.
Brakuje mi debat. Ale nie takich "my o nas, z nami", tylko z przeciwnikami. Z udziałem osób LGBT które siłą argumentu, przykładu, empatii potrafią obalić różne dotyczące nas mity, stereotypy i uprzedzenia. Debat na których z przeciwnikami się rozmawia, nawet jeśli oni nie potrafią rozmawiać.
Weźmy Roberta Biedronia. Głośno krzyczy, ale czy on z kimś rozmawia? Uważam, że utracił tę umiejętność. Swoim zacietrzewieniem i stawianiem ludzi pod ścianą raczej utwierdza nieprzekonanych odbiorców w swoich poglądach. To akurat nie jest moja opinia, tylko znajomych heteroseksualistów.
s. oczekuje ode mnie tez i pytań. Spróbuję.
Teza I
Dotychczasowe formy perswazji, a nawet nacisku zawiodły. Chyba już trzy sejmowe projekty o związkach partnerskich padły. Nie dlatego, że były złe. Zabrakło wytworzenia dobrego klimatu.
Teza II
Nie powinniśmy żądać. Powinniśmy raczej szukać sojuszników. Podpinać się pod inicjatywy większości zbieżne z naszymi celami. Chyba nikt nie zaprzeczy, że to osoby heteroseksualne liczbowo będą największymi beneficjentami związków partnerskich.
Pytanie jest proste: jak osiągnąć legalizację związków partnerskich, w tym jednopłciowych.
Odpowiedzi nie znam.
Trollowanie - zacznę od tego, bo używaliście słowa, którego znaczenia nie znałem, przyznaję się bez bicia. To sprawdziłem.
Moim zdaniem trollem nie jestem, a już na pewno nie taki był mój cel, by trollować. Owszem wyciągnąłem kwestię kontrowersyjną, ale nie wyczerpuje to znamion działania antyspołecznego. Nikogo nie ośmieszałem, ani nie obrażałem. Do żadnej kłotni nie doprowadziłem. Nie wciskałem też żadnych kłamstw jako prawd objawionych.
Była to dyskusja i pewne wnioski można wyciągnąć. Wszyscy zarzucili mnie argumentami, a potem:
xb: "[argumenty] nie mają większego znaczenia", "W moim odczuciu argumenty mają ogólnie słabą siłę przebicia,"
Ewa: "To nie jest kwestia argumentów"
Metka jest człowiekiem argumentów, więc nigdy tak nie napisze.
To ja podsumuję. Sami przyznaliście, że siła argumentów się wyczerpała, a w każdym razie nie działają już one z potrzebną mocą.
Wniosek z tego, że trzeba je zmienić. Powtarzanie stale tego samego nic nie da. Akcje "Niech nas zobaczą", "Miłość nie wyklucza" podobały mi się przez odwołanie się do innych argumentów. Niestety akcje się kończą. Zgadzam się z xb, że trzeba ludzi stale uczyć (pisał o wiedzy ludzi).
Ktoś mi opowiadał, że nawet Stefan Niesiołowski jakoś zmienił swój stosunek do związków partnerskich po tym, jak jakaś starsza pani opowiedziała mu o sobie i swojej partnerce. Nie wiem ile w tym prawdy. Ale starszych sparowanych osób LGBT jest jak na (nomen omen) lekarstwo. Niestety chyba też nie są to ludzie gotowi stanąć w pierwszej linii walki o związki partnerskie. "To dla młodych" pewno powiedzą. Nie chcą też burzyć swojego ustabilizowanego od lat życia, nawet jeśli to życie w pewnym ukryciu.
Mam jednak wrażenie, że to nie młodzi LGBT, a właśnie starsi są w stanie przekonać ogół społeczeństwa. Przykładem działacz PO Radomir Szumełda (40 lat). Jego coming out już od dłuższego czasu nie schodzi z czołówek gazet. Ot, zwykły obywatel, działacz, przedsiębiorca. Mam wrażenie, że swoim wyjściem z szafy zrobił większe wrażenie niż Robert Biedroń (etatowy gej), czy Jacek Poniedziałek z Markiem Barbasiewiczem (wiadomo, artyści).
Mój coming out w pracy przeszedł zupełnie bezstresowo. Owszem parę osób straciło dla mnie cieplejsze uczucia, ale z góry wiedziałem, że nie mogę na nich liczyć. Dalej się kontaktowaliśmy zawodowo, a grunt prywatny zanikł. Przyjąłem to bez żalu. Z drugiej strony widząc akceptację pozostałych współpracowników nawet nie mogli znaleźć ujścia dla swoich ewentualnych frustracji, więc milczeli.
Mój znajomy w Holandii walnął z grubej rury. NB jeśli ktoś myśli, że Holandia jest wolna od homofobii, to się myli. Akurat miałem wiele wspólnego z tą nacją i zwykli Holendrzy byli bardzo niewybredni w określeniach osób LGBT nim doszło do nich, że ich rozmówca - znaczy ja - jest osobą homoseksualną.
W firmie zorganizowano przyjęcie wigilijne i członkowie zarządu zostali zaproszeni wraz z małżonkami, bądź partnerami. Panie z HR poprosiły tylko o imiona osób towarzyszących, żeby wskazać miejsca przy stole. Znajomy podał imię swojego partnera. Panie z HR uznały, że podał nazwisko i zwróciły się z prośbą, by jednak podał imię. Znajomy wyklarował, że to jest imię. Panie z HR dłuższy czas nie mogły się pogodzić z myślą, że ten przystojny facet jest gejem. Pozostali członkowie zarządu, choć pewno też zaskoczeni, nie pozwolili sobie na żadne uwagi. Odtąd znajomego zapraszano już zawsze z partnerem.
To droga małych kroków.
Ewa, ku mojemu zaskoczeniu, napisała: "To nie jest kwestia argumentów, a kwestia pokazania siły." Nie bardzo wiem, co się ma za tym kryć. Mamy pod Sejmem palić gumy - że sobie zażartuję?
Marsze? Łódzki marsz równości AD 2012 był żenujący. Warszawski był duży i kolorowy. Ale też medialnie jakoś przeszedł bez echa. Nie twierdzę, że te marsze są niepotrzebne. Jednak nieprzekonanych nie przekonają. A przekonani już w marszu szli.
Brakuje mi debat. Ale nie takich "my o nas, z nami", tylko z przeciwnikami. Z udziałem osób LGBT które siłą argumentu, przykładu, empatii potrafią obalić różne dotyczące nas mity, stereotypy i uprzedzenia. Debat na których z przeciwnikami się rozmawia, nawet jeśli oni nie potrafią rozmawiać.
Weźmy Roberta Biedronia. Głośno krzyczy, ale czy on z kimś rozmawia? Uważam, że utracił tę umiejętność. Swoim zacietrzewieniem i stawianiem ludzi pod ścianą raczej utwierdza nieprzekonanych odbiorców w swoich poglądach. To akurat nie jest moja opinia, tylko znajomych heteroseksualistów.
s. oczekuje ode mnie tez i pytań. Spróbuję.
Teza I
Dotychczasowe formy perswazji, a nawet nacisku zawiodły. Chyba już trzy sejmowe projekty o związkach partnerskich padły. Nie dlatego, że były złe. Zabrakło wytworzenia dobrego klimatu.
Teza II
Nie powinniśmy żądać. Powinniśmy raczej szukać sojuszników. Podpinać się pod inicjatywy większości zbieżne z naszymi celami. Chyba nikt nie zaprzeczy, że to osoby heteroseksualne liczbowo będą największymi beneficjentami związków partnerskich.
Pytanie jest proste: jak osiągnąć legalizację związków partnerskich, w tym jednopłciowych.
Odpowiedzi nie znam.
niedziela, 30 grudnia 2012
Gejowski bolszewizm
Z religijnym zacietrzewieniem
Notka Philippe Ariño „Cóż, jestem zwykłą ciotą” wywołała niemal powołanie spełecznego ruchu przeciwko odŚwiętnej Teresie.
Z pewnościa jestem dokuczliwy, irytujący, wkurwiający, a nawet chamski, czasem też głupi i naiwny, ale zawsze zadziwia mnie oczekiwanie, że racja jest tylko jedna. Pomysł, że małżeństwa są społeczności LGBT zbędne nie jest mój, lecz należy do Philippe'a Ariño. Ja się trochę jego koncepcją pobawiłem zbierając przy okazji kubeł pomyj.
Jakoś ostatnio ciągle ląduję w sytuacjach, że oczekiwane jest ode mnie zgadzanie się z innymi. Jakby to było obowiązkowe. Moja natura buntuje się przeciwko temu, czasem aż staję się agresywny.
Wyszło, że nawet próba zaprezentowania innych poglądów jest źle widziana. Bo przecież podważa to przyrodzone prawa.
Ariño nie zniechęca do walki o pełnię praw dla osób LGBT, ale z drugiej strony zauważa, że wszystkie strony są zmanipulowane i podlegają pewnej iluzji.
Kwestia związków dla osób LGBT stała się dla wielu osób swoistą religią ze świętymi, apostołami, kapłanami i gorliwymi wyznawcami. Szczególnie gorliwi wyznawcy są całkowicie zaślapieni. Kapłani, na przykład w rodzaju Roberta Biedronia, mają zapewnioną uwagę mediów i własnego środowiska. Żaś zwykli geje i lesbijki mają... nudny serial.
Jak każda religia, taki i ta związana ze związkami partnerskimi dla gejów i lesbijek, nie toleruje żadnych herezji. Istnieje tylko jedna słuszna linia, a wygrana wymaga, by wszyscy ją przyjęli. Kto jej nie chce podzielać najpierw jest szykanowany, a w końcu pewno trafi na stos.
Kochani, z Nowym Rokiem "Trzy razy tak" (to taka żaluzja dla wtajemniczonych). Lepiej?
Notka Philippe Ariño „Cóż, jestem zwykłą ciotą” wywołała niemal powołanie spełecznego ruchu przeciwko odŚwiętnej Teresie.
Z pewnościa jestem dokuczliwy, irytujący, wkurwiający, a nawet chamski, czasem też głupi i naiwny, ale zawsze zadziwia mnie oczekiwanie, że racja jest tylko jedna. Pomysł, że małżeństwa są społeczności LGBT zbędne nie jest mój, lecz należy do Philippe'a Ariño. Ja się trochę jego koncepcją pobawiłem zbierając przy okazji kubeł pomyj.
Jakoś ostatnio ciągle ląduję w sytuacjach, że oczekiwane jest ode mnie zgadzanie się z innymi. Jakby to było obowiązkowe. Moja natura buntuje się przeciwko temu, czasem aż staję się agresywny.
Wyszło, że nawet próba zaprezentowania innych poglądów jest źle widziana. Bo przecież podważa to przyrodzone prawa.
Ariño nie zniechęca do walki o pełnię praw dla osób LGBT, ale z drugiej strony zauważa, że wszystkie strony są zmanipulowane i podlegają pewnej iluzji.
Kwestia związków dla osób LGBT stała się dla wielu osób swoistą religią ze świętymi, apostołami, kapłanami i gorliwymi wyznawcami. Szczególnie gorliwi wyznawcy są całkowicie zaślapieni. Kapłani, na przykład w rodzaju Roberta Biedronia, mają zapewnioną uwagę mediów i własnego środowiska. Żaś zwykli geje i lesbijki mają... nudny serial.
Jak każda religia, taki i ta związana ze związkami partnerskimi dla gejów i lesbijek, nie toleruje żadnych herezji. Istnieje tylko jedna słuszna linia, a wygrana wymaga, by wszyscy ją przyjęli. Kto jej nie chce podzielać najpierw jest szykanowany, a w końcu pewno trafi na stos.
Kochani, z Nowym Rokiem "Trzy razy tak" (to taka żaluzja dla wtajemniczonych). Lepiej?
piątek, 28 grudnia 2012
Philippe Ariño
„Cóż, jestem zwykłą ciotą”
Przypadkiem trafilem na artykuł zaczynający się od tytułowych słów na salon24.
I wbrew powszechnym chyba opiniom zgadzam się z omawianym dziennikarzem.
Chcesz homomałżeństw, bo...
1) heterycy mają taką mozliwość - i co? zazdrościsz im? większość twoich heteroseksualnych znajomych żyje w sformalizowanych związkach? czas od jednego związku do drugiego chcesz mieć uświetniony odpowiednim certyfikatem?
2) możnaby się było wspólnie rozliczać - jesteś tak małostkowy? chcesz oszczędzić na podatkach, żeby mieć kasę na wyjazdy na Teneryfę, czy do Tajlandii?
3) oficjalnie byś mógł mówić "mój mąż" - zamiast mój "misiu", "kotku", "kapibarko"?
4) po śmierci partnera wejdziesz w posiadanie jego nieruchomości - bo partnera się ma, żeby się na tym dorobić?
5) będziesz mógł swobodnie odwiedzać partnera w szpitalu - bo teraz, jeśli ma raka, to nie wiadomo, czy w 2020, kiedy wreszcie rozpocznie się jego leczenie, uda się w jego ostatnich dniach odwiedzić go w szpitalu?
6) listonosz nie poprosi cię o dowód, gdy będziesz odbierać korespondencję partnera - bo teraz jest z tym namolny?
7) teściowa cię pokocha - jak każda teściowa, prawda?
8) utrzesz nosa konserwatystom - a to zmieni ich nastawienie?
9) sąsiedzi spojrzą na was życzliwiej - zaraz po weselu?
10) chcesz żyć w zgodzie z tradycją - jak twoi ojcowie i ojcowie twoich ojców, którzy tylko o tym marzyli?
Więc jeszcze raz, twoje osobiste szczęście zależy od usankcjonowania homoseksualnych małżeństw?
Rezolutnie zapytam:
Przypadkiem trafilem na artykuł zaczynający się od tytułowych słów na salon24.
I wbrew powszechnym chyba opiniom zgadzam się z omawianym dziennikarzem.
Chcesz homomałżeństw, bo...
1) heterycy mają taką mozliwość - i co? zazdrościsz im? większość twoich heteroseksualnych znajomych żyje w sformalizowanych związkach? czas od jednego związku do drugiego chcesz mieć uświetniony odpowiednim certyfikatem?
2) możnaby się było wspólnie rozliczać - jesteś tak małostkowy? chcesz oszczędzić na podatkach, żeby mieć kasę na wyjazdy na Teneryfę, czy do Tajlandii?
3) oficjalnie byś mógł mówić "mój mąż" - zamiast mój "misiu", "kotku", "kapibarko"?
4) po śmierci partnera wejdziesz w posiadanie jego nieruchomości - bo partnera się ma, żeby się na tym dorobić?
5) będziesz mógł swobodnie odwiedzać partnera w szpitalu - bo teraz, jeśli ma raka, to nie wiadomo, czy w 2020, kiedy wreszcie rozpocznie się jego leczenie, uda się w jego ostatnich dniach odwiedzić go w szpitalu?
6) listonosz nie poprosi cię o dowód, gdy będziesz odbierać korespondencję partnera - bo teraz jest z tym namolny?
7) teściowa cię pokocha - jak każda teściowa, prawda?
8) utrzesz nosa konserwatystom - a to zmieni ich nastawienie?
9) sąsiedzi spojrzą na was życzliwiej - zaraz po weselu?
10) chcesz żyć w zgodzie z tradycją - jak twoi ojcowie i ojcowie twoich ojców, którzy tylko o tym marzyli?
Więc jeszcze raz, twoje osobiste szczęście zależy od usankcjonowania homoseksualnych małżeństw?
Rezolutnie zapytam:
wtorek, 13 listopada 2012
Ruch Sojuszników LGBT
Jestem nietolerancyjny
Na Darius blog widzę:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Jody Huckaby (PFLAG USA)
- prof. Ireneusz Krzemiński (Instytut Socjologii UW)
- Zofia Jabłońska (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Jej Perfekcyjność (Queer UW)
Czytam i się dziwię. Jody Huckaby - super, profesor Ireneusz Krzemiński - bomba, Zofia Jabłońska - nie znam, ale cudownie... Jej Perfekcyjność?! WTF is Jej Perfekcyjność?
Ja owszem słyszałem o Jej Perfekcyjności, choć skojarzeń żadnych nie mam. To mężczyzna? Kobieta? Transseksualista/transksualistka? Celebryta/celebrytka?
Czy ten ktoś ma jakieś imię i nazwisko, ale musi występować incognito?
Ja przepraszam, ale dla mnie to brzmi tak:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Jody Huckaby (PFLAG USA)
- prof. Ireneusz Krzemiński (Instytut Socjologii UW)
- Zofia Jabłońska (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Myszka Miki (Queer UW)
A może odwróćmy sytuację:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Wiosenna Lolitka (PFLAG USA)
- prof. Ciacho Krzemowe (Instytut Socjologii UW)
- Gruba Zocha (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Józef Nowak (Queer UW)
Miej proporcjum Mocium Panie!
Na Darius blog widzę:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Jody Huckaby (PFLAG USA)
- prof. Ireneusz Krzemiński (Instytut Socjologii UW)
- Zofia Jabłońska (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Jej Perfekcyjność (Queer UW)
Czytam i się dziwię. Jody Huckaby - super, profesor Ireneusz Krzemiński - bomba, Zofia Jabłońska - nie znam, ale cudownie... Jej Perfekcyjność?! WTF is Jej Perfekcyjność?
Ja owszem słyszałem o Jej Perfekcyjności, choć skojarzeń żadnych nie mam. To mężczyzna? Kobieta? Transseksualista/transksualistka? Celebryta/celebrytka?
Czy ten ktoś ma jakieś imię i nazwisko, ale musi występować incognito?
Ja przepraszam, ale dla mnie to brzmi tak:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Jody Huckaby (PFLAG USA)
- prof. Ireneusz Krzemiński (Instytut Socjologii UW)
- Zofia Jabłońska (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Myszka Miki (Queer UW)
A może odwróćmy sytuację:
Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT? – debata
W debacie udział wezmą:
- Wiosenna Lolitka (PFLAG USA)
- prof. Ciacho Krzemowe (Instytut Socjologii UW)
- Gruba Zocha (Kampania Przeciw Homofobii)
prowadzenie: Józef Nowak (Queer UW)
Miej proporcjum Mocium Panie!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



