Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viola. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 czerwca 2010

Pocałunki

Po wiejsko-sielskich rozrywkach dostałem mocnego parcia na atrakcje miejskie. Dobrze wszyscy wiemy jakie one są w naszym pięknym mieście, ale zawsze coś. Umówiłem się ze Starą Gropą. Razem podążyliśmy na przystanek komunikacji jak najbardziej publicznej. Delikatnie mówiąc rzucaliśmy się w oczy. Ja na biało czarno, Stara Gropa na ropuszkę, w odcieniach zieleni, od jasnej po zgniłą, najbardziej pasującą mu do koloru oczu. Na przystanku nie byliśmy sami. Było też chłopię wieku słusznego, wyglądu nieprzeciętnego i takiegoż stroju. My zerkaliśmy na niego, on na nas... i niestety wsiadł do tramwaju, który całkiem nam nie pasował. Wciąż zastanawiamy się nad ogłoszeniem z cyklu "Widziałem Cię".

Podbudowani tym incydentem ruszyliśmy na podbój Ganimedesa. Stara Gropa zainteresował się osobnikiem ubranym na szafirowo. Usiadłem tak, by mógł wygodnie na niego zezować. Szybko się okazało, że Szafirowy tylko wygląda w miarę, bo reszta (gestykulacja, ton głosu) jakoś nas zniechęciły do jakiekolwiek próby zbliżenia. Niestety Szafirowy się nie zniechęcił. Uciekliśmy śpiewać. Ja jak zwykle wykonałem "Nine Million Bicycles" Katie Melua, tyle tylko, że totalnie beznadziejnie. Stara Gropa zaserwował zgromadzonym "Miłość Ci wszystko wybaczy" Hanki Ordonówny, choć "wybaczy" brzmiało w jego wykonaniu jak "wypaczy", co bardzo pasuje do jego przypadków miłosnych. Zazdrośnie przyznam, że dostał brawa, a ja w ogóle. Szafirowy był oczarowany, ale nie wiedzieć czemu mnie zaczął emablować. A że mam ładną koszulkę, a że okulary mam ładne, a że w ogóle cały ładny jestem - mówił. Znikąd pomocy. Zapytał, czy kolega [znaczy Stara Gropa] nie będzie miał nic przeciwko, że my "teges". Odpowiedziałem, że na pewno nie, ale oświeciło mnie... i rzuciłem się do głębokiego pocałunku ze Starą Gropą. Wiem, to obrzydliwe, i w żadnego księcia się nie zmienił, ale Szafirowy momentalnie się odczepił.

W Ganimedesie nic się nie działo, więc udaliśmy się do Fufu. Po drodze nażarliśmy się. W Fufu zmuszeni byliśmy zabawiać się we własnym towarzystwie, ale dotarł oczekiwany Viola [jeszcze go na blogu nie było]. Okazało się, że jest już wolny. Prawie rok temu dałbym się za niego pokroić, ale nie zwracał na mnie większej uwagi. Stara Gropa ostrzy sobie na niego dziąsła, ale nie wiedzieć po co, mnie zareklamował. A ja tymczasem zrobiłem się dużo bardziej wymagający. No cóż, nie zgrało się.