piątek, 27 listopada 2009
Niekomfortowo
Zauroczony po prostu zaczął leżeć na mnie. To może być nawet miłe w kameralnych miejscach, ale nie w Garnku! Czułem się zawłaszczony. Głupio mi było choćby popatrzeć na fajniejszych facetów, bo wiedziałem, że Zauroczonemu sprawi to przykrość. Do tego otoczenie odbierało nas jako parę. I jak ja teraz przekonam ich, że jestem wolny, swobodny i do wzięcia, jak już pojawię się sam?! To czyniło sytuację dla mnie wyjątkowo niekomfortową.
Biblijnego wykreślam z karnecika. Wczoraj wysłałem esa. Zero odpowiedzi, to dziś zadzwoniłem. No chory jest, ok. Ale to nie powód, żeby nie odpisać komuś tak zatroskanemu, jak ja! Mam wrażenie, że to kolejny egzemplarz skupiony raczej na sobie, niż na innych. A takim mówimy stanowcze NO PASARAN! ;)
W piątek wyjeżdżam do Bydgoszczy i tam będę uskuteczniał życie towarzyskie. Wracam w poniedziałek wieczorem. Do tego czasu nic nie napiszę na blogu oczywiście. Jakoś wytrzymajcie i nie zapomnijcie o mnie.
czwartek, 29 października 2009
Czwartek
Rozmawiałem z Gejowskim, chwilowo tylko on czyta moje notki, nim udostępnię je szerzej. Sama idea obnażania się publicznie na blogu jest dla mnie chora. Sam nie wiem, czy to ma jakikolwiek sens. Ale czemu nie spróbować?! Gejowski twierdzi, ze przejdzie mi jak tylko będę szczęśliwy. A czy ja nieszczęśliwy jestem teraz? Nie, nie jestem nieszczęśliwy. Problem raczej tkwi w tym, że jestem sam i nie mam się z kim dzielić wrażeniami z dnia. To dzielę się ze wszystkimi ... jakby to kogokolwiek interesowało. Fatalne jest w takiej sytuacji, że nie ma żadnego feedback'u. Gadam, jak dziad do obrazu ... a obraz ni razu.
Czy dlatego łączymy się w pary, by znaleźć kogoś, kto zainteresuje się tym, jak minął nasz dzień? przejmie naszymi sukcesami i porażkami? pocieszy nas lub zachwyci się nami? W ogóle jakoś tak wygląda, że idea parowania się jest passe. Ludzie przestają w tym dostrzegać jakąś wartość dodaną. A ja wciąż ją widzę, choćby w efekcie synergii. Jeśli nawet nie ma efektu synergii, to przynajmniej niech to będzie uzupełnianie się! Nie umiem gotować, ale lubię dobrze zjeść. Najlepiej znaleźć kogoś, kto jest dobry w tym, w czym ja jestem beznadziejny.
Wieczorem Ganimedes. Ja, jak zwykle z Gejowskim, ale dołączył Ego, Prawie Żonaty (PŻ), a dosiadł się Podpalany. Oczywiście tylko ja mam w sobie tyle luzu, żeby coś zaśpiewać. Atmosfera taka sobie, w ogólnym hałasie ciężko się rozmawia. Jakoś przetrwaliśmy. Jednak już w trakcie zadawałem sobie pytanie: "Co ja tu robię?". Wokół te same twarze, których i tak nie mam ochoty poznawać bliżej. Oplotkowywanie wszystkich dookoła nie bawi mnie - zresztą losy tych ludzi obchodzą mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. To gdzie pójść? Gdzie zobaczyć inne twarze, innych ludzi?