Wyjście z szafy
Podesłał mi Jakiś i muszę się z Wami podzielić. Pamiętacie akcję wychodzenia z szafy? Poniżej przykład w wykonaniu Bohdana Gadomskiego. Dzięki jego filmikowi możecie wraz z nim wyjść z szafy w świat kiczu.
Do tego można posłuchać - pod koniec - arii Violetty z Traviaty Giuseppe Verdiego w wykonaniu "nieodżałowanej artystki" zwanej Violettą Villas, tak bliskiej sercu Ge. Tylko gbur napisałby, że "artystka" niemiłosiernie fałszuje, a jej zawodzenie przyprawia o ból uszu.
środa, 16 lutego 2011
wtorek, 15 lutego 2011
„Barbelo, o psach i dzieciach”, Anna Augustynowicz, Teatr Jaracza
Ogonem uwiedziony?
Rakowski w "Mordzie" w Nowym zaskoczył dziećmi. Augustynowicz w Jaraczu w "Barbelo..." zaskoczyła... psem! Ciekawie jest widzieć na scenie grającego psa, ślicznego i posłusznego. Choć w pewnym momencie nie wiem, czy wizyta psa na scenie, a wręcz wśród widowni, była zaplanowana, czy wynikająca z psiej ciekawości... i nieupilnowania.
Nie radzę czytać programu przed obejrzeniem sztuki. Zrobiłem to... i byłem kompletnie zdezorientowany. Niestety, nudziłem się przez cały czas trwania przedstawienia. Nie, że poznałem treść, przeciwnie, nastawiłem się na coś zupełnie innego. Jakisiowi chyba też sztuka nie przypadła do gustu.
Dosyć czytelne jest sceniczne pomieszanie ludzi i psów, nie do końca wiadomo, kto psem, a kto człowiekiem. My psy? (Policjant = pies) Los każdego dowolnego psa jest tożsamy z losem dowolnego człowieka. W sumie wychodzi, ze autorka ma racje. Niestety nie udało mi się dociec, czemu to miało służyć. Pani reżyser poprowadziła aktorów jako recytatorów. Nie mówią do siebie, mówią obok. Nawet psy jakoś się komunikują: szczekają, szczerzą zęby, machają ogonem. A ludzie (psy) pani reżyser są w jakiejś pustce.
Serbska autorka dramatu - Biljana Srbljanović (41 l.) - robi u siebie za szychę. Uniwersalność jej twórczości jakoś mnie nie uwiodła.
Czy ktoś ma i może pożyczyć "Czeczenia. Rok III" Jonathana Littella?
Czy ktoś ma i może pożyczyć "Czeczenia. Rok III" Jonathana Littella?
wtorek, 8 lutego 2011
"Mord" Norbert Rakowski Teatr Nowy
Litości!
Z Jakisiem byliśmy na premierze tej sztuki w sobotę, a w niedzielę był Metka, Gwiazda et consortes. Niestety nie pogadaliśmy wspólnie o przeżyciach po obejrzeniu spektaklu.
W sztuce widzimy trzy morderstwa. Żołdacy mordują przypadkowe dziecko w czasie wojny, ojciec dziecka w akcie zemsty morduje po latach, jak mu się wydaje, jednego ze sprawców, a przy okazji, jego nowopoślubioną żonę, sąsiedzi urządzają lincz na niegroźnym podglądaczu, a przypadkiem (?), być może, jednym z zabójców dziecka. A wiec nie mord a mordy! Czyżby każde z tych zdarzeń miało wspólny mianownik? Oryginalny tytuł sztuki to "Morderstwa". Zmiana tytułu dokonana przez reżysera jeszcze dobitniej pokazuje, że mord jest po prostu mordem.
Żaden z bohaterów nie jest identyfikowalny. Nikomu nie nadano imienia. Te wydarzenia mogły dotyczyć każdego z nas. Każdy z nas mógł być ofiarą... jak i katem. Już przy pierwszym mordzie pojawia się sformułowanie "bo takie były okoliczności". Czy to okoliczności więc decydują o tym, czy stajemy się ofiarą, czy katem? I jak bardzo jest to nieuchronne? Czy prośba o litość zawsze zostanie odrzucona?
Sztuka jest ciekawa. Jest się nad czym zastanawiać. Scenografia chwilami przyprawiała mnie o klaustrofobie, ale podołałem. Reżyser zastosował parę ciekawych chwytów scenicznych. Największe wrażenie robi gra dzieci. Były albo tak dobre, albo tak przejęte, albo po prostu świetnie poprowadzone przez reżysera. Niestety nie udało mu się tego osiągnąć ze wszystkimi (12 osób w tym troje dzieci) aktorami. Ale to raczej problem teatru. Reżyserowi zarzuciłbym zbytnie odarcie dramatu z emocji. Ta sztuka Hanocha Levina uznawana jest za najtrudniejszą do prezentacji scenicznej.
Akcent gejowski: ciekawa przebieranka jednego z bohaterów - znam ból chodzenia na wysokich obcasach ;)
Teatr Nowy... ale popieram.
Z Jakisiem byliśmy na premierze tej sztuki w sobotę, a w niedzielę był Metka, Gwiazda et consortes. Niestety nie pogadaliśmy wspólnie o przeżyciach po obejrzeniu spektaklu.
W sztuce widzimy trzy morderstwa. Żołdacy mordują przypadkowe dziecko w czasie wojny, ojciec dziecka w akcie zemsty morduje po latach, jak mu się wydaje, jednego ze sprawców, a przy okazji, jego nowopoślubioną żonę, sąsiedzi urządzają lincz na niegroźnym podglądaczu, a przypadkiem (?), być może, jednym z zabójców dziecka. A wiec nie mord a mordy! Czyżby każde z tych zdarzeń miało wspólny mianownik? Oryginalny tytuł sztuki to "Morderstwa". Zmiana tytułu dokonana przez reżysera jeszcze dobitniej pokazuje, że mord jest po prostu mordem.
Żaden z bohaterów nie jest identyfikowalny. Nikomu nie nadano imienia. Te wydarzenia mogły dotyczyć każdego z nas. Każdy z nas mógł być ofiarą... jak i katem. Już przy pierwszym mordzie pojawia się sformułowanie "bo takie były okoliczności". Czy to okoliczności więc decydują o tym, czy stajemy się ofiarą, czy katem? I jak bardzo jest to nieuchronne? Czy prośba o litość zawsze zostanie odrzucona?
Sztuka jest ciekawa. Jest się nad czym zastanawiać. Scenografia chwilami przyprawiała mnie o klaustrofobie, ale podołałem. Reżyser zastosował parę ciekawych chwytów scenicznych. Największe wrażenie robi gra dzieci. Były albo tak dobre, albo tak przejęte, albo po prostu świetnie poprowadzone przez reżysera. Niestety nie udało mu się tego osiągnąć ze wszystkimi (12 osób w tym troje dzieci) aktorami. Ale to raczej problem teatru. Reżyserowi zarzuciłbym zbytnie odarcie dramatu z emocji. Ta sztuka Hanocha Levina uznawana jest za najtrudniejszą do prezentacji scenicznej.
Akcent gejowski: ciekawa przebieranka jednego z bohaterów - znam ból chodzenia na wysokich obcasach ;)
Teatr Nowy... ale popieram.
poniedziałek, 7 lutego 2011
Potęga reklamy
Okrężnica
Ciekawa reklama mi się trafiła na blogu:
Colonix - detoksykacja www.Colonix.pl
Sprawdź dlaczego zdrowa okrężnica jest kluczem do pięknej skóry!
Aż boję się spojrzeć, by poznać związek między okrężnicą (wskazany tu opis zdecydowanie nie oddaje wszystkich funkcji tego narządu), a urodą skóry... i czy istnieje też odwrotna zależność. Stwierdzenie, że okrężnica jest kluczem zaskakuje, bo dotąd myślałem, że to okrężnica potrzebuje klucza! ;)
Ciekawa reklama mi się trafiła na blogu:
Colonix - detoksykacja www.Colonix.pl
Sprawdź dlaczego zdrowa okrężnica jest kluczem do pięknej skóry!
Aż boję się spojrzeć, by poznać związek między okrężnicą (wskazany tu opis zdecydowanie nie oddaje wszystkich funkcji tego narządu), a urodą skóry... i czy istnieje też odwrotna zależność. Stwierdzenie, że okrężnica jest kluczem zaskakuje, bo dotąd myślałem, że to okrężnica potrzebuje klucza! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)