Trójmiejskie impresje
Wybraliśmy się z Jakisiem do Gdańska. Nasz pobyt w Trójmieście obfitował w wydarzenia, ale po kolei.
Jakby ktoś jechał z Łodzi jedynką, to ostrzegam, że przed Daszyną droga wygląda jak po bombardowaniu w 1939 roku. Na odcinku 20 kilometrów szybkość jest ograniczona do 50 km/h. Dopiero po chwili zrozumiałem czemu samochody przede mną jadą jak kierowane przez pijanych. Zabawa polega na omijaniu kolejnych lejów po bombach.
W sobotę do Sopotu, którego centrum przy monciaku jest w dużej przebudowie, i do Państwowej Galerii Sztuki. Galerię oglądaliśmy jeszcze przed oficjalnym otwarciem, dziś jest już prawie w pełni funkcjonalna. Prezentuje się bardzo nowocześnie.
Wystawa Krzysztofa Gliszczyńskiego ciekawa. Prace zmarłego w 2009 roku Henryka Mądrawskiego przedstawione bezładnie niestety (brak chronologii) i w nadmiarze (ponad 100 prac!).
Potem do restauracji Przystań, słynącej z dań rybnych. Zupa rybaka zdrożała z 12 do 14 złotych, ale i tak skusiliśmy się. Jakiś próbował odtworzyć tę zupę w domu w zeszłym roku, ale bez pełnego powodzenia. Jakby ktoś znał tajniki tej zupy, to proszę dać znać.
Po południu ulica Długa w Gdańsku. Kawiarnia Maraska oferuje cudowną herbatę Admirał, którą połączyliśmy z szarlotką na ciepło z lodami.
Odebraliśmy Papagena z dworca i ruszyły przygotowania do wieczornych atrakcji… o czym kiedy indziej.
Następnego dnia, w niedzielę, wstaliśmy cokolwiek nietrzeźwi. Zaliczyliśmy kilka kawiarni, ponownie Maraskę, i po południu w drogę do Warszawy, skąd w tej chwili do was nadaję.
Ciekawostką na trasie Gdańsk – Warszawa są odcinki drogi które nieoczekiwanie się kończą. Wszystko jest rozgrzebane i wspólnie oceniliśmy, że do 2012 roku, to na pewno tych robót nie zakończą. Jest tam jeden fajny odcinek ze zjazdem w dół, zakrętami i jezdniami rozdzielonymi barierą. Znak informował o 29 zabitych i 95 rannych. Szczęśliwie przeżyliśmy.
Trasę z Łodzi do Gdańska i z Gdańska do Warszawy przejechałem sam, a Toytoy spalał tylko 4,6 litra oleju na 100km.
Foto relacją z różnymi ciekawostkami w filmiku poniżej (niestety bez dźwięku).
poniedziałek, 7 marca 2011
czwartek, 3 marca 2011
Parapetówka kuchenna
Trzynastoletni staż
W ostatnią sobotę na swoje nowe i wyremontowane włości zaprosili Sylwia i Marcysia. Klatka schodowa budującego wrażenia może nie robi, ale w mieszkaniu chłopaki zaszaleli. Wszystko odmalowane, wyrównane, wychuchane. Ładnie dobrane kolory na ścianach, fajne meble. Rzeczywiście ich łóżko o wymiarach 2 na 2 metry robi wrażenie – pod kołdrą można się w chowanego bawić. Chłopaki zorganizowali wieczór na medal. Były przekąski, a i kurczęcie mięso na ciepło wylądowało na stole. Wieczór był bardzo miły.
Kuchnia jest nieduża w porównaniu z olbrzymimi pokojami, ale i tak większość wolała ściskać się w kuchni na stojąco, zamiast przysiąść w pokoju. Nie potrafię zgłębić tego magnetyzmu kuchni w naszym gronie. Chodzi o bliskość lodówki z napojami? To samo dzieje się przecież i u mnie, u Raanda i Ego. U Gejowskiego i Xella tylko przy większej liczbie gości.
Warto dodać, że w tym roku Marcysia i Sylwia obchodzić będą trzynastolecie nieformalnego, ale legalnego pożycia. Staną się parą z najdłuższym stażem partnerskim w naszym gronie.
Gościli Xell, Raand, Ego, Metka, Gwiazda, Gejowski, ja, Jakiś i jeszcze cztery inne osoby, chwilowo beznikowe.
wtorek, 1 marca 2011
Dyskusji c.d.
LGBT a SLD
Dyskusja z poprzedniej notki poszła w innym kierunku niestety niż myślałem, że pójdzie. Metka rozlicza POrażkę i robi to z powodzeniem, mimo pewnego zacietrzewienia. Namawia do głosowania w najbliższych wyborach parlamentarnych na SLD gloryfikując to ugrupowanie i tracąc dystans. Nieskromnie zacytuję siebie nadając inny kierunek tej dyskusji.
„Uważam, że nie wolno nam pchać się w ramiona SLD tak za nic. Problem widzę w tym, że nasze potrzeby zdają się nie mieć dobrej reprezentacji. Są różne orgi, działają (jak działają można poczytać u Abiekta), ale czy są partnerem politycznym? Nasza społeczność jest różnorodna, często spolaryzowana i bez wyraźnej reprezentacji. Samo deklarowanie, że zagłosujemy na SLD – czego domaga się Metka, to za mało. Trzeba mieć jak utrzymać SLD na kolanach, by to on nam robił loda, a nie my jemu.”
Przy okazji, z najnowszych wieści: Pani minister Radziszewska wystąpiła do MSWiA z prośbą o zmianę rozporządzenia regulującego wydawanie zaświadczeń w urzędach stanu cywilnego. Z podania o wydanie zaświadczenia miałoby zniknąć pytanie o dane przyszłego małżonka. Wpisanie danych przyszłego małżonka tej samej płci skutkowało odmową wydania zaświadczenia przez USC. Inna sprawa, że problem jest wydumany, bo można go łatwo obejść biorąc z USC pełny akt urodzenia, gdzie czarno na białym podane jest, czy osoba jest zamężna/żonata, czy stanu wolnego.
Język polski
Doceńmy nasz język
Języki ewoluują, niektóre znikają. Język polski jaki słyszymy z tv, nierzadko też jaki jest używany w prasie jest kaleczony dramatycznie. O ulicy nie ma co wspominać. W sobotę Maria Czubaszek w "Śniadaniu mistrzów" przypomniała znane powiedzenie. Z Jakisiem zachwyciliśmy się, jak wspaniały jest nasz język ojczysty, że można powiedzieć:
Czy to nie piękne?! Próbowałem to przetłumaczyć na agielski, brakuje mi pomysłu. Macie ochotę na zabawę w przetłumaczenie tego sformułowania na inne języki? Komentarze są do Waszej dyspozycji.
Języki ewoluują, niektóre znikają. Język polski jaki słyszymy z tv, nierzadko też jaki jest używany w prasie jest kaleczony dramatycznie. O ulicy nie ma co wspominać. W sobotę Maria Czubaszek w "Śniadaniu mistrzów" przypomniała znane powiedzenie. Z Jakisiem zachwyciliśmy się, jak wspaniały jest nasz język ojczysty, że można powiedzieć:
Polak Polakowi Polakiem
Czy to nie piękne?! Próbowałem to przetłumaczyć na agielski, brakuje mi pomysłu. Macie ochotę na zabawę w przetłumaczenie tego sformułowania na inne języki? Komentarze są do Waszej dyspozycji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)