sobota, 8 października 2011

Stefan Krygier w Atlasie Sztuki

Malarstwo 3D



Wyciągnęliśmy się dziś nawzajem z domu na wystawę w Atlasie Sztuki. Stefan Krygier nie jest Jakisiowi obcy, ale szerszego spektrum jego prac nie znał. Mieliśmy niesamowitą frajdę z oglądania przeglądu prac Krygiera: od lat młodzieńczych inspirowanych Egiptem, Strzemińskim i Picassem, przez wiek średni z odniesieniami do Stażewskiego, aż po prace namalowane pod koniec życia, kiedy inspirację znajdował między innymi u Dalego, ale też szedł już własną drogą.

Obrazy mają niesamowitą głębię. Malarz potrafi w dwóch wymiarach stworzyć niesamowite wrażenia przestrzeni. Na początku lat dziewięćdziesiątych w Berlinie widziałem wystawę hologramów, co było wówczas synonimem nowoczesności. Obrazy Krygiera to takie hologramy dające pełne złudzenie obrazu 3D na płótnie.

Artysta zachwyca też dopieszczeniem szczegółu i pracowitością. Zwróćcie uwagę na obraz “Przekształcenie II” z 1972 roku – namalowanie tego niepozornego, szarego obrazu to po prostu mrówcza robota. Na pewno powali was obraz “Uczta u Lukrecji Borgii”, gdzie widać obraz z punktu widzenia widza i z wnętrza obrazu. Do tego co za poczucie humoru!

Wystawa potrwa już tylko do 16 października.

piątek, 7 października 2011

Wybory do Sejmu i Senatu 2011

Moi kandydaci

Już za chwilę cisz wyborcza, a więc ostatni moment, żeby coś o wyborach napisać.
W moim okręgu łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. W 2001 wygrało SLD (52%, PO 12%, PISda 10%), w 2005 PISda (25%, PO 24%, SLD 14%), a w 2007 PO (46%, PISda 28%, SLD 18%). Widać stały wzrost poparcia dla PO, utrzymujące sie poparcie dla PISdy i utrzymujące się po gwałtownym spadku poparcie dla SLD.

W moim okręgu wybieranych jest 10 posłów. Głosować mogę tylko na jednego kandydata, czyli właściwie dysponuję jedynie 1/10 głosu. To tak mało, że chcę tę część głosu dobrze wykorzystać.
Wśród znajomych zauważyłem trend, by bardziej zwrócić uwagę na kogo się chce zagłosować, a nie na którą partię. Po odrzuceniu list PISdy, PSLu, PJNu i pomniejszych wystarczy sprawdzić tylko listy PO, SLD i Ruchu Palikota. Ja szukałem dla Łodzi, ale nie ma trudności w wyszukaniu list kandydatów w dowolnym regionie.

Lista PO liczy 20 nazwisk. Zaczyna się od Grabarczyka, Śledzińskiej-Katarasińskiej i Kwiatkowskiego. Żaden z tych polityków nie cieszy się moją sympatią. Obstawiam Witolda Rosseta z miejsca 10. Jest na liście PO, ale nie jest członkiem Platformy, tylko Partii Demokratycznej, co bardzo mi się podoba.  Przy tym z tego, co o nim słyszałem, jest on otwarty światopoglądowo.

Lista SLD zawiera również 20 kandydatów na parlamentarzystów. Mowy nie ma bym oddał swoją 1/10 głosu na otwierających listę Jońskiego, czy Pawłowskiego. Może się złamię przy Zdzisławie Janowskiej z miejsca 4 (nie jest członkiem SLD, lecz Socjaldemokracji Polskiej) lub Alicji Murynowicz z miejsca 6.

Lista Ruchu Palikota to też 20 osób, całkowicie nieznanych i nowych w polityce. Zauważyłem tam też ostrych pojebów. Żaden z tych kandydatów nie budzi mojego zaufania.

Chcę dokopać PO, żeby się za dobrze nie czuli. Chcę dokopać SLD, bo mam dość Napieralskiego. Ponieważ większość ludzi głosuje na znane sobie nazwiska na ogół znajdujące sie na pierwszych miejscach, więc oddając głos na dowolną osobę z niższych pozycji automatycznie wspomagam czy to Grabarczyka, czy to Jońskiego.

To może jednak Ruch Palikota, żeby trochę zamieszać? Jedyną osobą, która wydaje mi się w miarę wiarygodna z tej listy, jest Katarzyna Bartosz, z Łodzi, urodzona w 1980 roku, deklaruje się jako przedsiębiorca i startuje z miejsca 2 na liście, ma więc spore szanse.

Z kandydatami do Senatu pojawił się problem. Łódź jest częściowo podzielona na dwa okręgi nr 23 i nr 24. Ten ostatni obejmuje wschodnią i południowo wschodnią część miasta i chciałbym mieszkać w tym okręgu, bo mógłbym głosować na Ryszarda Bonisławskiego lub Krzysztofa Makowskiego.

W moim okręgu odpada Sankowski, bo z PISdy, odpadają Fisiak, bo jako marszałek województwa pokazał już jakim jest dyletantem, Grubski i Hibner odpadają, bo z PO, zostaje Biliński – bezpartyjny, z grupy Obywatel w Senacie, ale kto to jest? Był architektem miasta. To on zamienił Piotrkowską w deptak, założył kiepskie w wielu miejscach latarnie. Przedyskutuję z Jakisiem, może on coś mi poradzi. Jak zdążę, to zapisze wybór tu na blogu.

Wybory do Senatu są z okręgów jednomandatowych, po raz pierwszy! Mogę oddać cały, a nie częściowy jak w wyborach do Sejmu, głos. A tu taki zgryz! ;(

Jesli ktoś ma chęć, to komentować można do 24:00, potem komentowanie wyłączę.

środa, 21 września 2011

Pedro Almodovar, Skóra, w której żyję

Jeszcze nie byliście? Koniecznie… nie idźcie!

Nuda, banał i uczucie dobrze, choć niekoniecznie efektywnie wysiedzianej dupy. A dupę można dużo lepiej zagospodarować ;)
Nie będę się pastwił nad tą nieudaną produkcją, może Pedro się wypalił, a wszyscy nadal mu wmawiają, że jest boski i on sam w to uwierzył.

piątek, 2 września 2011

Splyw Krutynią i nadwaga mężczyzn

Wśród dzikich i opasłych

Byłem w życiu na paru spływach kajakowych i bardzo polubiłem tę formę rekreacji. Jednak traf chciał, że pływałem po trasach mało znanych i mój zachwyt związany był z ciszą i spokojem. Spływ Krutynią chwilami wyglądał, jak przeciskanie sie między przechodniami na Marszałkowskiej. Nie zdawałem sobie sprawy, jak egalitarną rozrywką stały sie spływy.

Szokujące było dla mnie, że wypuszczane są w trasę osoby o raczej mglistym pojęciu o kierowaniu kajakiem, o kulturze zachowania się na wodzie już nawet nie wspominając. Bardzo się dziwiłem, że nie było doniesień o utonięciach.

Poza obserwacją zachowań dzikich homo sapiens na wodzie podjąłem również obserwacje antropologiczne… i przeżyłem szok.

Od lat z poświęceniem walczę o to, by być, a przynajmniej wyglądać szczupło. Tymczasem nad Krutynią 95% facetów dumnie obnosiło większe lub mniejsze nawisy. Widać po tym społeczny dobrobyt (czytaj: dużo żrą) i to dobrze, jednak innym aspektem powinna być troska o dobrą figurę… chyba. A rzecz dotyczy wszystkich facetów, niezależnie od wieku.

Z moich obserwacji wynika, ze figura mężczyzny może się zmieniać wraz z (tu teoretyzuję) zmianami hormonalnymi. Pierwsza taka zmiana następuje w okolicach 18-19 roku życia. Grubaski potrafią się wtedy zamienić w przystojnych rosłych facetów, a szczupli pozostają bez zmian. Ta faza specjalnie długo nie trwa.

Zbliżając się do 27-28 roku życia szczupli zaczynają tyć. To jeszcze nie dramat, bo daje się zrzucić nadmiar masy, o ile się chce. Heteroseksualni faceci mają z tym większy problem, bo są już na ogół żonaci, są dokarmiani, mają przekonanie o własnej wartości i podobają się sobie niezależnie od tego, jak obleśnie wyglądają. Geje są jeszcze w tym wieku na etapie poszukiwań i starają się podobać potencjalnym partnerom (nie dotyczy to oczywiście gejów typu bear i chubby), więc podejmują wysiłki, by figurę poprawić, a przynajmniej utrzymać. Ta faza trwa jeszcze krócej niż poprzednia.

Kolejny zakręt to wiek 35-36 lat. Ciało z nieznośnym uporem powiększa się, nawet mimo wysiłków, by to zatrzymać. Wtedy trzeba już dużo więcej samozaparcia, żeby zachować poprzedni rozmiar w pasie.

Jak to dalej wygląda jeszcze nie wiem (chwilowo się trzymam), a jak się dowiem, to do tematu powrócę.