Dół
Dziś TVN24 zatroskał się losem dzieci, które wlazły na jakiś podest, ów się pod ich ciężarem załamał i ku zaskoczeniu reportera, a moim jeszcze większym, "dzieci spadły W DÓŁ".
Żałuję, że nie wystąpiła tam jakaś grawitacyjna anomalia, która spowodowałaby "upadek dzieci W GÓRĘ". Mielibyśmy wówczas do czynienia z ewidentnym cudem na miarę partenogenezy niejakiej Marii, która w drodze losowania została żoną wdowca Józefa, wskrzeszenia Łazarza, o którym pismo mówi, że "już cuchnął", czy widowiskowego chodzenia po wodzie w wykonaniu słynnego onegdaj cyrkowca Jeszua o pseudonimie artystycznym (w wersji polskiej) Jezus Chrystus.
Reporter nie, ale ja "złapałem doła", a inne okoliczności tylko go pogłębiły.
poniedziałek, 10 września 2012
niedziela, 9 września 2012
Wiadomości TVP1
Entertainment dla ubogich
Ewidentnym dowodem na to, że się starzeje jest spoglądanie na wszystko okiem krytycznym i zgorzkniałym. Zaczynam sam siebie porównywać do staruszka z loży z Muppetów.
Ostatnio z braku większych atrakcji obejrzałem Wiadomości TVP1. Zaczęło się od doniesień o odrzuceniu wniosku o utworzenie komisji specjalnej w sprawie Amber Gold z co smakowitszymi wypowiedziami kabareciarzy z trybuny sejmowej. Okraszone to zostało wynikami badań opinii publicznej, ale pozbawione refleksji nad nimi. Potem wzmianka o Micie Romneyu, który użył słowa “Poland”, więc aby nasycić dumę narodową należało puścić tego newsa, żeby ludność nadwiślańskiego kraju czuła się zauważona. Reszta programu informacyjnego o nazwie “Wiadomości” dotyczyła 15 rocznicy śmierci nekrocelebrytki Lady D. oraz dwudziestolecia istnienia śniadaniówki TVP1, bodajże o nazwie “Groch, czy kapusta”.
Wojna domowa w Syrii najwyraźniej się skończyła, tajników ostatniej podwyżki cen paliw nikt z redaktorów nie ogarnął, a w reszcie świata nie wydarzyło się absolutnie nic istotnego, o czym warto by było wspomnieć.
Między owe “Nudności”, a prognozę pogody wstawiono tuzin reklam, zaś sama prognoza trwała jakąś minutę. Pan pogodynka zakomunikował jakie zakresy temperatur czekają nas w nocy, jakie w dzień, po czym zakończył swój występ, by ustąpić pola kolejnemu tuzinowi reklam (NB. pisze tuzinami, ale kiedyś zadałem sobie ten trud, policzyłem i reklam jest około siedemnastu). Pośpiech w prognozie był istotny, bo parcie na szkło poczuł obecny premier rządu, który koniecznie chciał się podzielić z widzami swoimi refleksjami o podpisaniu porozumień sierpniowych z 1980 roku.
I tu aż polubiłem Pana Kraśko, który cierpliwie wysłuchał jak ważne dla obecnego premiera były porozumienia sierpniowe, po czym przypomniał obecnemu premierowi rządu, że jedno z żądań mówiło o obniżeniu wieku emerytalnego dla mężczyzn do 55 lat, a dla kobiet do 50 lat. Obecny premier, który zafundował nam wiek emerytalny po 67 roku życia zasłonił się demografią – nauką, która zdecydowanie w 1980 roku jeszcze nie istniała.
Następnie był tuzin reklam – podobnie jak abonament niezbędnych dla utrzymania misji TVP1 – i rozpoczęły się wiadomości sportowe. Mówienie o tym jak ludzie niszczą sobie zdrowie, żeby wejść na wyższy stołek i stamtąd wysłuchać hymnu narodowego (jakby bez tego się nie dało) nigdy nie trafiało mi do przekonania, więc odbiór TVP1 zakończyłem.
Od razu zaznaczam, że TVP1 oglądałem na telewizorze cudzym i nic mi do abonamentu za ten telewizor. Jednak dziwić się mogę (bo nie namawiam przecież), że ktoś jeszcze płaci abonament na to badziewie.
Ewidentnym dowodem na to, że się starzeje jest spoglądanie na wszystko okiem krytycznym i zgorzkniałym. Zaczynam sam siebie porównywać do staruszka z loży z Muppetów.
Ostatnio z braku większych atrakcji obejrzałem Wiadomości TVP1. Zaczęło się od doniesień o odrzuceniu wniosku o utworzenie komisji specjalnej w sprawie Amber Gold z co smakowitszymi wypowiedziami kabareciarzy z trybuny sejmowej. Okraszone to zostało wynikami badań opinii publicznej, ale pozbawione refleksji nad nimi. Potem wzmianka o Micie Romneyu, który użył słowa “Poland”, więc aby nasycić dumę narodową należało puścić tego newsa, żeby ludność nadwiślańskiego kraju czuła się zauważona. Reszta programu informacyjnego o nazwie “Wiadomości” dotyczyła 15 rocznicy śmierci nekrocelebrytki Lady D. oraz dwudziestolecia istnienia śniadaniówki TVP1, bodajże o nazwie “Groch, czy kapusta”.
Wojna domowa w Syrii najwyraźniej się skończyła, tajników ostatniej podwyżki cen paliw nikt z redaktorów nie ogarnął, a w reszcie świata nie wydarzyło się absolutnie nic istotnego, o czym warto by było wspomnieć.
Między owe “Nudności”, a prognozę pogody wstawiono tuzin reklam, zaś sama prognoza trwała jakąś minutę. Pan pogodynka zakomunikował jakie zakresy temperatur czekają nas w nocy, jakie w dzień, po czym zakończył swój występ, by ustąpić pola kolejnemu tuzinowi reklam (NB. pisze tuzinami, ale kiedyś zadałem sobie ten trud, policzyłem i reklam jest około siedemnastu). Pośpiech w prognozie był istotny, bo parcie na szkło poczuł obecny premier rządu, który koniecznie chciał się podzielić z widzami swoimi refleksjami o podpisaniu porozumień sierpniowych z 1980 roku.
I tu aż polubiłem Pana Kraśko, który cierpliwie wysłuchał jak ważne dla obecnego premiera były porozumienia sierpniowe, po czym przypomniał obecnemu premierowi rządu, że jedno z żądań mówiło o obniżeniu wieku emerytalnego dla mężczyzn do 55 lat, a dla kobiet do 50 lat. Obecny premier, który zafundował nam wiek emerytalny po 67 roku życia zasłonił się demografią – nauką, która zdecydowanie w 1980 roku jeszcze nie istniała.
Następnie był tuzin reklam – podobnie jak abonament niezbędnych dla utrzymania misji TVP1 – i rozpoczęły się wiadomości sportowe. Mówienie o tym jak ludzie niszczą sobie zdrowie, żeby wejść na wyższy stołek i stamtąd wysłuchać hymnu narodowego (jakby bez tego się nie dało) nigdy nie trafiało mi do przekonania, więc odbiór TVP1 zakończyłem.
Od razu zaznaczam, że TVP1 oglądałem na telewizorze cudzym i nic mi do abonamentu za ten telewizor. Jednak dziwić się mogę (bo nie namawiam przecież), że ktoś jeszcze płaci abonament na to badziewie.
piątek, 7 września 2012
Konserwatywni Żydzi...
... nie tacy konserwatywni
Na Forum Żydów Polskich można znaleźć:
Wychodzi na to, że Polacy nie są konserwatywni, lecz ultrakonserwatywni.
Na Forum Żydów Polskich można znaleźć:
The Committee on Jewish Law and Standards (Komitet do Spraw Żydowskiego Prawa i Reguł) podejmujący decyzje w najważniejszych sprawach dotyczących nurtu judaizmu konserwatywnego w USA, zadecydował o uznaniu małżeństw jednopłciowych i opublikował w tej sprawie przed kilkoma dniami (31 maja 2012) dokument zatytułowany "RITUALS AND DOCUMENTS OF MARRIAGE AND DIVORCE FOR SAME-SEX COUPLES" - "Rytuały i dokumenty małżeńskie i rozwodowe dla par tej samej płci".
Nurt judaizmu konserwatywnego jest drugim co do wielkości odłamem judaizmu w Ameryce Północnej i światopoglądowo mieści się pomiędzy tradycyjnym judaizmem ortodoksyjnym i liberalnymi nurtami judaizmu reformowanego i rekonstrukcjonistycznego.Świat idzie do przodu, ale oczywiście polscy Żydzi nie nadążają za swoimi amerykańskimi pobratymcami i uważają takie podejście za bluźnierstwo.
Wychodzi na to, że Polacy nie są konserwatywni, lecz ultrakonserwatywni.
środa, 22 sierpnia 2012
z dwoma albo nawet trzema dziewczynami
Kropla się przelała
Miałem nic nie pisać, i tak od tygodni nic nie napisałem, ale gdy przeczytałem to, co w tytule, to nie wytrzymałem. “z dwoma dziewczynami”! Skąd to wziąłem, z Onetu oczywiście, największego szmatławca w polskim Internecie, dla którego pisze niejaka Dagmara Romanowska – pseudodziennikarka, której polonistka już nie wie gdzie oczy podziać/na który bok się w grobie przewrócić (niepotrzebne skreślić).
Ruszyło mnie już wcześniej przy tytule “Popularny przysmak poprawia jakość spermy” w dziale “Wiadomości” Onetu omawiającym ożywcze działanie orzechów włoskich na plemniki. Odpuściłem, bo wytrzymały jestem.
Zaatakował mnie też Xell, który sponiewierał wiedzę naukową Amerykanów i Europejczyków. A Xella nawet nie podejrzewałem, że jest tak dobry z wiedzy ogólnej. Przy tym okazało się, że jakoś zawsze cenieni przeze mnie Polacy są ciemni jak tabaka w rogu i są nawet za Amerykanami.
Czytałem też o IV władzy, która władzą jest już tylko z nazwy, a jej elity są na miarę przywołanej Dagmary Romanowskiej – dla mnie synonimu upadku tejże władzy.
Z wiekiem mam coraz większe wrażenie, że inteligentnych ludzi jest jak na lekarstwo. Większość, w tym większość zaglądająca na ten blog, to idioci!
Nie dziwi mnie popularność blogów typu “kominek”, “Kasia Tusk”, które treścią przypominają powolne wpychanie rozmoczonej kostki mydła w dupę, co jak się okazuje zadowala szerokie gusta.
Jak w tej sytuacji walczyć o związki partnerskie, jak zmieniać tę upadłą i skrajnie tępą publikę? Każdy kolejny dzień życia pokazuje mi, że nadziei nie ma, a z kagankiem oświaty można najwyżej zejść do piwnicy i rozpocząć edukację szczurów… rzecz jasna do czasu, gdy któryś zje trutkę zapowiadając, że to go wyniesie na parter i przez pozostałe zostanie obwołany Szczuresem Trutesem, a opętana wiara zastąpi wiedzę.
Miałem nic nie pisać, i tak od tygodni nic nie napisałem, ale gdy przeczytałem to, co w tytule, to nie wytrzymałem. “z dwoma dziewczynami”! Skąd to wziąłem, z Onetu oczywiście, największego szmatławca w polskim Internecie, dla którego pisze niejaka Dagmara Romanowska – pseudodziennikarka, której polonistka już nie wie gdzie oczy podziać/na który bok się w grobie przewrócić (niepotrzebne skreślić).
Ruszyło mnie już wcześniej przy tytule “Popularny przysmak poprawia jakość spermy” w dziale “Wiadomości” Onetu omawiającym ożywcze działanie orzechów włoskich na plemniki. Odpuściłem, bo wytrzymały jestem.
Zaatakował mnie też Xell, który sponiewierał wiedzę naukową Amerykanów i Europejczyków. A Xella nawet nie podejrzewałem, że jest tak dobry z wiedzy ogólnej. Przy tym okazało się, że jakoś zawsze cenieni przeze mnie Polacy są ciemni jak tabaka w rogu i są nawet za Amerykanami.
Czytałem też o IV władzy, która władzą jest już tylko z nazwy, a jej elity są na miarę przywołanej Dagmary Romanowskiej – dla mnie synonimu upadku tejże władzy.
Z wiekiem mam coraz większe wrażenie, że inteligentnych ludzi jest jak na lekarstwo. Większość, w tym większość zaglądająca na ten blog, to idioci!
Nie dziwi mnie popularność blogów typu “kominek”, “Kasia Tusk”, które treścią przypominają powolne wpychanie rozmoczonej kostki mydła w dupę, co jak się okazuje zadowala szerokie gusta.
Jak w tej sytuacji walczyć o związki partnerskie, jak zmieniać tę upadłą i skrajnie tępą publikę? Każdy kolejny dzień życia pokazuje mi, że nadziei nie ma, a z kagankiem oświaty można najwyżej zejść do piwnicy i rozpocząć edukację szczurów… rzecz jasna do czasu, gdy któryś zje trutkę zapowiadając, że to go wyniesie na parter i przez pozostałe zostanie obwołany Szczuresem Trutesem, a opętana wiara zastąpi wiedzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)