wtorek, 29 listopada 2011

Sekrety odŚwiętnej Teresy akt V

Zazdrość i rozstanie

Rozmowa z Ukrytym toczyła się smsami. I całe szczęście! Między jednym esem, a drugim miałem czas na konsultacje z Jakisiem. Było to potrzebne. Jakiś nie wyobrażał sobie, że ot tak puści mnie na spotkanie z Ukrytym. W końcu ustaliliśmy czas i miejsce, gdzie po Ukrytego podjadę. Przy czym Ukryty nie wiedział, że na miejscu zjawię się z Jakisiem u boku.

Nie wiedział, ale zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Gdy podjechaliśmy i wysiadłem z samochodu stanął z rozłożonymi ramionami, w których, na oczach Jakisia,serdecznie mnie powitał. Sądząc po minie Jakisia, nazbyt serdecznie. Następnie dokonałem prezentacji wzajemnej panów Jakisia i Ukrytego. Zamiary były dwa: albo idziemy gdzieś na Piotrkowską, albo jedziemy do nas. Wybór pozostawiliśmy Ukrytemu. Za najlepsze rozwiązanie uznał spędzenie wieczoru u nas w domu. Zdziwiło mnie to, i w tym zdziwieniu , tudzież zaskoczeniu, pozostałem przez cały wieczór.

Była to krępująca sytuacja. Z jednej strony fantastyczny kochanek, z drugiej partner. Ukryty zwracał się tylko do mnie. Jakiś usiłował angażować nas obu. Ja nie wiedziałem, gdzie oczy podziać. Aż w końcu zrobiło się późno i Ukryty, poganiany telefonami swoich znajomych, zdecydował się jechać od nas do swojego hotelu.

Z racji wypitego alkoholu nie mogłem go odwieźć, ale miałem nadzieję na spotkanie w niedzielę, przed jego wyjazdem z Łodzi. Nadzieja była płonna. Za to seks tego wieczoru był z Jakisiem płomienny.

W niedzielę Jakiś obwieścił mi tonem nieznoszącym sprzeciwu, że idziemy do teatru. Nie jesteśmy dziećmi, wiedziałem o co chodzi: mam się nie spotkać z Ukrytym przed jego wyjazdem. Byłem grzeczny i do teatru poszedłem. Przykro mi było, że nie spotkałem się z Ukrytym na choćby krótką rozmowę w cztery oczy, ale cóż robić. Ukryty już pewno nigdy się do mnie nie odezwie.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Sekrety odŚwiętnej Teresy akt IV

Zdrada i konsekwencje

Spotykając się wtedy z Ukrytym, zdradziłem Jakisia. To, że Jakisiowi o tym opowiedziałem, jest tylko częściowym usprawiedliwieniem. Wiem, że nie powinienem: zdradzać go, a nie mówić mu o tym (jedni potępią mnie za jedno, drudzy za drugie, a trzeci za jedno i drugie). Wspomnienia, a szczególnie wspomnienia seksualne były silniejsze.

Mam do seksu z różnymi partnerami podejście egoistyczne. Szukam seksualnego spełnienia i chcę z tego czerpać przyjemność. Jednocześnie, wydaje mi się, potrafię to samo dać partnerowi. Na czym to polega? Cóż, to wyższa szkoła jazdy. Nie potrafię tego opisać. To podejście do ciała drugiego człowieka, dotyk dłoni, muśnięcie ustami, liźnięcie językiem, chuchanie na wilgotną skórę, pieszczota ud, nacisk na ramiona, namiętny pocałunek i wiele więcej. Nie da się tego opisać, bo brzmiałoby to równie sztucznie jak instrukcja jazdy na rowerze. Nie kryję, większość moich kochanków opanowała sztukę pierdolenia, bądź dawania dupy. Takich, którzy potrafili więcej poznałem w swoim życiu tylko trzech.

Minęło kilka miesięcy. Ukryty dał mi smsem znać, że będzie w Łodzi. Było na tyle dużo czasu do zastanawiania się, że nie myślałem, co z tym zrobię w kontekście Jakisia. Postanowiłem czekać. Aż nadszedł ten dzień...

niedziela, 27 listopada 2011

Olejnik, Grodzka, Biedroń

Dno i cioto-dno

Na sobotni wieczór Ego sprosił znajomych. Całkiem znienacka, ale cóż to szkodzi. Nie dopisał tylko Jakiś, zajęty sprawami literackimi, chłopak Egusia, zajęty sprawami zawodowymi i chłopak Gejowskiego, gdyż albowiem wciąż go nie ma. Ponadto zjawili się Metka z Gwiazdą oraz Salonowiec z Wodorostem.

Imprezie patronowała z oddali jedna z radiostacji – dziękujemy za pozdrowienia.

Po wymienieniu wstępnych ploteczek (o strojach obecnych i nieobecnych, o tym, kto z kim i jak było) przeszliśmy do spraw ważnych.

Metka nie widział wtorkowej“Kropki nad i”, w której Monika Olejnik wystąpiła w roli Jerryego Springera. Nie będę się nad Olejnik pastwił, bo samo porównanie chyba już wystarczy. Dziwię się, że Anna Grodzka zaakceptowała choć cień pytań, jakie Olejnik zadała. Olejnik może uważać, że jej publiczność jest spragniona takich informacji, ale Grodzkiej na takiej publiczności zależeć nie powinno. “Czy sprawiał Pani przyjemność seks z kobietą, kiedy była jeszcze Pani mężczyzną?” Dno powiadam, dno.

Potem Salonowiec i Gejowski wsiedli na Biedronia. Że wszystko nie tak, że powinien najpierw zapytać nim się odezwie. Okropne. Już na paru portalach gejowskich widziałem, jakie cięgi Biedroń zbiera. Za co? Za to, że nie spełnia wymagań ogółu cooleżeństwa. Zupełnie jakby reszta p-osłów spełniała! Zamiast cieszyć się z tego, że jest w Sejmie ktoś, kto otwarcie mówi, że jest gejem (niech mi te, co też o tym mówią się nie wtrącają, bo ich w Sejmie jakoś nie ma) i jaki to ma walor edukacyjny, to leją pomyje. Nie macie cioty innych zmartwień?

Co rzekłszy oddaliłem się znienacka.

Sekrety odŚwiętnej Teresy akt III

Oddalenie

Idealny kochanek; seksualny wzorzec z Sevres - jednak, zerwałem z Ukrytym kontakty na około pół roku. Chciałem, żeby mu przeszło. Nie chciałem z nim związku. Seksualnie mnie zniewalał, jednak doba ma 24 godziny i nie wyobrażałem sobie byśmy dali radę być równie sobą usatysfakcjonowani, jak przez te kilka godzin seksu.

Zrozumiał. Po pół roku powrócił. Nie mniej zachłanny, ale już wiedział, że między nami nic więcej poza seksem nie będzie. Cieszyłem się z tej odmiany. I korzystałem z niej. Pojawiło się też zbliżenie. On opowiadał mi o swoich poznawanych facetach, a ja o moich. Nie szło mu. Kolejni faceci okazywali się jedynie seksualnymi lalkami, niezdolnymi do związku i kiepscy w łóżku. Ja z nim być nie mogłem, ale kibicowałem mu. Fakt, że nadal się z nim pieprząc.

Okoliczności sprawiły, że odległość wzrosła zbyt znacznie, byśmy mogli regularnie się spotykać. Mimo to, gdy byłem w jego okolicach zawsze dawałem znać. Tak też zrobiłem w maju tego roku. Po dłuższej przerwie było z Ukrytym może trochę mniej ekspresyjnie, ale jak zawsze blisko ideału. Tylko, że moja sytuacja się zmieniła... znowu.