poniedziałek, 11 listopada 2013

Tęcza na placu Zbawiciela

Polska kontra głupota

Kolejny 11 listopada, kolejne rozruchy kibolsko-narodowo-faszystowskiej hołoty. I niestety, kolejny raz ucierpiała bogu ducha winna instalacja na placu Zbawiciela.

Są tacy, którym się nie podoba ze względów estetycznych. Są tacy, którym nie w smak jej odniesienie do ruchów LGBT, a ogólniej do tolerancji.

Są podpalacze zwykli i podpalacze incydentalni.

Są wreszcie tacy, którzy z nienawiści podpalą wszystko, co nie pasuje do ich chorych wyobrażeń.

Odwołanie do faszyzmu zawsze kończy dyskusję. Ale historia nauczycielką życia - co zrobić, gdy takie odwołanie samo się nasuwa?!

Jak uzasadnić ten poziom nienawiści? Dziś do przedmiotów, jutro do każdego myślącego inaczej, wyglądającego inaczej, wierzącego inaczej, czy spełniającego się emocjonalnie i seksualnie inaczej.

Nie bardzo widzę możliwość dialogu z kimś, kto potrafi tylko ziać nienawiścią. To jak wdawać się w dyskusję z kimś, kto przykłada interlokutorowi nóż do szyi. Absolutnie nie mam problemu z tym, że ktoś jest katolikiem, buddystą, świadkiem Jehowy, ortodoksyjnym Żydem, prawosławnym, itd. Może być biały, żółty, czarny, a nawet niebieski. Może uważać, że Ziemia jest płaska, a Kaczyński to inteligent. Absolutnie nie mam z tym problemu. Jednak z tego powodu nigdy nie chwyciłbym za nóż, pistolet, czy kamień, żeby przekonać kogoś do swoich poglądów. Zresztą, czy ja potrzebuję kogoś przekonywać do swoich poglądów? Absolutnie nie. Nie mam problemu z tym, że inni mają swoje, nawet zupełnie nieprzystające do moich, poglądy. Niech je sobie mają. Jednak nie zgadzam się, by w taki czy inny sposób narzucali je mnie.

To może moje poglądy narzucam innym i stąd ta niechęć? Przy każdej okazji na przykład epatuję rozmówców swoim ateizmem i nakłaniam ich do porzucenia opium, któremu się niesłusznie dali opętać. Codziennie nakłaniam osoby heteroseksualne do przejścia na drugą stronę rzeki; robię to epatując swoją nagością oraz wynosząc pod niebiosa atrakcje seksu gejowskiego. Kiedy w pracy przygotowuję wykres ma on zawsze kształ penisa i zapewniam, że to jedyny słuszny kształt. Nieustannie namawiam kobiety do aborcji, nawet te, które jeszcze nie są w ciąży. Jestem takim zwolennikiem in vitro, że zachęcam do tej metody nawet wówczas, gdy metoda naturalna (w sensie kopulacja) przyniesie dokładnie ten sam efekt.

Czy Polska to kraj, w którym mamy żyć według reguł ściśle określonych przez jedną opcję?

Mam wrażenie, że największym problemem jest głupota. Paradoksalnie w PRL-u trzymała ona głowę nisko. W III Rzeczpospolitej podniosła ją i domaga się, by wszyscy Polacy założyli jednakowe mundurki. Takie równanie w dół.
I co wtedy działoby się z tymi podpalaczami z placu Zbawiciela? Zamieniliby dresy Pumy i Adidasa na dresy Narodowego Przedsiębiorstwa Dresiarskiego? Oglądaliby tylko polskie filmy, koniecznie o narodowo-katolickiej wymowie? Słuchaliby jedynego słusznego radia nadającego nieustannie pieśni z piłkarskich trybun oraz narodowo-katolickie? No może discopolo byłoby jeszcze akceptowalne jako wyjątkowo słuszne w tym świecie.
W restauracjach serwowane byłyby wyłącznie polskie tradycyjne dania. Pizzerie byłyby zakazane, a popcorn oraz napoje gazowane obłożone klątwą... poza kwasem chlebowym.
Homoseksualizm kwitłby jedynie w zakonach i na probostwach.
Kibole na stadionie po odśpiewaniu swoich tradycyjnych pieśni nerwowo przesuwaliby palcami po różańcach. Race i fajerwerki nie byłyby już sprowadzane z Chin.
Narkotyki i dopalacze byłyby sprzedawane w sklepach spożywczych na równi z alkoholem i papierosami. To byłby duży plus.
Policja ignorowałaby kradzieże na zwykłych obywatelach i zabezpieczała interesy prawicowo-nacjonalistycznej nowej socjety. Zatrudniani byliby w niej, tej nowej policji, wyłącznie osobnicy nieprzystający do nowej rzeczywistości, głównie osoby homoseksualne obojga płci.

Ale się rozpędziłem.





poniedziałek, 28 października 2013

Szok

Irytacja

Gazet nie kupuję, wiadomości czytam w Internecie. Czytam to, co wypisują tam różni domorośli pseudodziennikarze przerabiając cudze teksty według własnej inwencji, z użyciem ortografii i gramatyki własnego pomysłu. Do tego dokładają literówki, zupełnie jakby nie słyszeli o słownikach w edytorach tekstów. Teksty najczęściej są w przedziwny sposób pocięte, notki gubią sens i wymagają czasem mocnego wczytania się, żeby dociec, co właściwie autor chciał przekazać.

Szczególnie kuriozalne są linki do tych wypocin. Zawsze takie, by wprowadzić w błąd, ale za to, żeby brzmiały krzykliwie.

Poniedziałek, 28 października 2013, niczym szczególnym się nie wyróżnił. Pewno dlatego moją uwagę zwrócił link na Onecie:
Poseł PO: To szok. Tego nikt się nie spodziewał

Cóż tak zaszokowało anonimowego posła PO? Czego się tak bardzo nie spodziewał? Został powołany do rządu? A może stracił mandat?

Kliknąłem, i właściwy tytuł notki wyjaśnił tajemnicę: "Polscy politycy o Tadeuszu Mazowieckim". Wiadomo, zmarło mu się.

Ale co podsunęło "przepisywaczowi" pomysł na taki link?

Pomógł nieoceniony Jan Lityński (67 l.), który w totalnej egzaltacji powiedział "Zszokowała mnie ta informacja. Nikt się tego nie spodziewał." Nie wiem ile lat Pan Lityński zamierza żyć. Tadeusz Mazowiecki zmarł w wieku 86 lat. Kiedy umiera ktoś w tym wieku, to szok jest raczej niewielki. Może Pan Lityński doznaje podobnych sensacji, także gdy spadnie deszcz: "To szok. Tego nikt się nie spodziewał", albo spóźni się autobus komunikacji publicznej  "To szok. Tego nikt się nie spodziewał".

Ciekawe, co Pan Lityński powie, gdy na jego dom spadnie meteoryt?

Jaki tytuł wymyśli wówczas portalowy przepisywacz aż strach pomyśleć.


czwartek, 17 października 2013

Ambassada Juliusz Machulski

Risky business

Film zapowiadany, reżyser dawno niczego nie nakręcił, do tego komedia, temat typu "Allo, allo" w miksie z "Goście, goście"... to z ciekawością obejrzałem trailer w kinie.

A tam... ... ... wielkie nic!

Wszystko niby zachęca, ale trailer raczej przeciwnie.

Jakieś "Kac Wawa"?

poniedziałek, 14 października 2013

Old Spice

Woda heterokolońska 



"Czy wiesz, że siedzę na koniu... tyłem."


Też mi odkrycie! Zrób patataj, to będzie jeszcze weselej ;)