niedziela, 28 lutego 2010

Bez wytrysku

W sobotę nawiedziłem Narraganset. Powody były dwa. Pierwszy - ważę 71,5kg, BMI 22.5, mam więc wagę idealną dla mojego wzrostu i wyglądam równie idealnie, co chciałem światu okazać. Gejowski jak mnie zobaczył po raz pierwszy od paru tygodni, jak zwykle rzucił "O, przytyłaś!", ale to dlatego, że mówił to do siebie codziennie przed lustrem przez te tygodnie i weszło mu w krew. Drugi powód - występ Lola Lou. Nigdy nie widziałem tej śpiewającej drag queen, a tyle dobrego słyszałem, że postanowiłem wreszcie zobaczyć.

Zaczęło się od beforka u Gejowskiego. Raand miał do mnie pretensje, że za rzadko się odzywam. Zupełnie nieuzasadnione, bo przecież się odzywam ... na blogu. Eguś piękniał, Lucy promieniała, a starsza pani, znaczy gospodyni, gdzieś się starzała i pewno coś cichcem żarła, gości racząc jedynie fasolą, szumnie zwaną orzeszkami ziemnymi. Przedyskutowaliśmy sierpniowy wyjazd na ciotowski spęd, na który cudem udało mi i Metce Boskiej się zakwalifikować. Jak się okazało tylko dzięki płomiennemu uczuciu jakie żywi do mnie prezes stowarzyszenia dostaliśmy dwa ostatnie wolne miejsca - Metka Boska wprawdzie jako dostawka, ale też miło. Potem było nudno, bo zamiast rozmawiać wszyscy patrzyli w to szatańskie urządzenie jakim jest telewizor. W ogóle jestem otoczony telemaniakami. Jeden to się nawet zapiera, że mi kupi telewizor, bo nie wyobraża sobie, że bez niego można żyć - zapewne chodzi mu o to, żeby mógł siedzieć ze mną przed nim jak wpadnie - niedoczekanie, ze mną się nie siedzi, ze mną jest się w stałym ruchu.

Do Narra dotarliśmy na ostatnią chwilę przed występem Lola Lou. Tia, no fajną miała kieckę, i fajnie śpiewała, ale występ mnie nie porwał. Z Ego zgodnie uznaliśmy, że Lola Lou nadaje się do kameralnych występów, a nie wielkoscenicznych. Całość nazwana Farewell Party bardziej przypominała Funeral Party.
Popląsałem z Ego, ale prawdziwą taneczną jazdę miałem z Prawie Żonatym. Ile ja go znam? Kilka miesięcy, może pół roku, a chłopak, dziecko prawie, przeszedł kompletną metamorfozę. Nowy włos, nowy ciuch, nowe zachowanie. Nie ta myszka, co poprzednio. Jeśli nie przegnie, to wyrośnie z niego młodzieniec do schrupania.
Z niekłamaną przyjemnością popatrzyłem sobie na Radixa, mimo że heteroseksualizującego się z jakimiś kobietami na parkiecie, dumając czemu los jest dla mnie taki niełaskawy. Po czym oddaliłem się do z góry upatrzonego łóżka.

sobota, 27 lutego 2010

Kastracja

Kilka lat temu poznałem taką jedną parkę. Właściwie, to najchętniej poznawałem jednego z nich. I byłoby z nim nawet dosyć dogłębnie, gdyby aktualny wówczas mąż nie wszedł w trakcie. Na szczęście nie zdziwił się (znając mnie), tym bardziej, że kąsek był łakomy. Choć zaskoczyło go, że to ja trzymałem lejce. Ale ja nie o tym.

Odwiedzaliśmy się wtedy towarzysko, tylko, że do nich trzeba było wchodzić w odstępach. Ten "mniej chętnie poznawany" obawiał się, że jak sąsiedzi zobaczą facetów wchodzących parami, to się zorientują, że oni są ciotkami. W mieszkaniu z racji akustyki postulowali używanie słów "branża", "ogródek" i unikanie słów "ciota", czy "gej". Wszystko z troski o to, by sąsiedzi nie zorientowali się, ze oni są homo, co rzekomo przez lata wspólnego zamieszkiwania udało im się utrzymać w tajemnicy. Propozycje wspólnego wyjścia do jakiegoś klubu gejowskiego odrzucali zgodnie. Ten "mniej chętnie poznawany" nie chciałby być rozpoznany, bo jest "osobą publiczną" - jak to określił. Nieco podjarany z kim to ja się zadaję podrążyłem temat owej "publiczności" i okazało się, że jest kasjerką w hipermarkecie. Komentarze wam pozostawiam.

Kontakt się urwał, bo widać nie mam talentu do konspiracji. Czy można uznać, że owa parka jest spoza środowiska? Temat mi się przypomniał wraz z nowopoznanym 27-latkiem. Przybył do Łodzi z Inowrocławia, zaczął pracować, kupił mieszkanie (wenge) i poczuł się samotnie. Ja niby miałem tę samotność rozproszyć. Facet nie powiem przystojny: brunet, 190 cm wzrostu, ładnie zbudowany, choć z już widocznymi zadatkami na brzuszek. Rozmowny, nawet pełen humoru. Nie będę się zapierał, miło się do niego przytulało. Ale miły nastrój zaczął się nieco psuć. Alkohol świetnie rozluźnia atmosferę, ale źle się dzieje, gdy wraz ze wzrostem stężenia zaczyna wywoływać agresję i zmienność nastroju. Z opowieści wynikało, że alkohol stał się rozwiązaniem dla problemu z akceptacją siebie i pocieszycielką po porażkach z facetami. Były momenty, że aż się bałem o siebie. Po alkoholu ludzie różnych jazd doświadczają, sam nie jestem wyjątkiem i dlatego patrzę na to z pobłażliwością. Jednak, gdy jazdy wywołane alkoholem stają się agresywne, ja wysiadam. Z nim wysiadłem, mam nadzieję, że już nigdy nie skontaktuje się ze mną. Gwoli przyzwoitości dodam, że seks z kimś tak przesiąkniętym wódą polegał głównie na miętoszeniu flaka, atrakcja podobna do zaspokajania się dżdżownicą, nawet jeśli wyrośniętą.

Chłopak jest oczywiście "spoza środowiska". Skazał się na banicję z troski o najbliższych, domniemanych przyjaciół, opinię wśród współpracowników, no bo co ludzie powiedzą. Z jednej strony rządzi nim irracjonalny strach, z drugiej potrzeba bliskości z innym facetem. Też sobie wybrał mnie akurat; jestem nie tylko "w środowisku", jestem w jego epicentrum! Zatrważające jest dla mnie, że 27-latek, z dala od domu, bez zobowiązań, w XXI wieku może sam wykastrować swoją osobowość w tak okrutny sposób. I za jaką cenę!

środa, 24 lutego 2010

Chusteczki

Na kilka dni wybyłem do Bydgoszczy. Czemu? Bo przyjechała Labia, a jak się doda do tego Vaginę i Clitty, to jest to mikstura na dobrą zabawę. Chlałem przez 4 dni łażąc po większości lokali w Bydgoszczy. A pojawiły się nowe.

Już w piątek w świeżo otwartym klubie Awangarda wypatrzyłem ciacho. Siedział naprzeciw kolegi, który macał swoją blond piękność. Clitty twierdziła, że to Cyganie, ale mnie bardziej wyglądali na Irańczyków. Ciacho wyglądało bosko. Wysoki brunet z krótkimi kręconymi włosami, oczy jak studnie bez dna, usta aż nieprzyzwoicie różowe. I muskulatura, taka wdzięczna, młodzieńcza, nieprzesadna. Nie odrywałem od niego wzroku, "gładziłem" jego włosy, "przykładałem" usta do jego ust, "macałem" prężące się pod koszulą muskuły ... i robiłem zdjęcia. Dosyć bezczelnie go obfotografowywałem, co oczywiście nie uszło jego uwadze (chętnym je pokażę). Niestety chyba jeszcze nie wie, że w Polsce można się równie fajnie pieścić z innym facetem, co w jego kraju i to bez groźby ukamienowania.

Zresztą nie powinienem mieć takich włochatych myśli patrząc na innych facetów, bo mam amanta. Trafił mi się egzemplarz męski z wyglądu, choć figlarny z zachowania. Uwielbia się przytulać, całować, trzymać mnie w ramionach, co przy moich potrzebach jest idealne. Z seksem jeszcze się docieramy. Ja rozumiem, że działam na zmysły, ale żeby kończyć po paru minutach, to przesada. Ktoś zna jakieś dobre metody, żeby partner za szybko nie dochodził?

Amant rwie mnie na wszelkie sposoby jakie świat wymyślił, co jest oszałamiająco urocze. Zaczął od dobierania się do mojego żołądka. Sam się chyba zresztą wygadałem, że "lecę" na dobre jedzenie. Ma wprawdzie na tym polu konkurentów, ale wygrywa pomysłowością. Każdy posiłek, to niespodzianka. Nawet nie wiedziałem, że takie dania istnieją. Do tego dostarcza mi atrakcji kulturalno-intelektualnych. To kolejny mój afrodyzjak. W tych dziedzinach traktuje mnie wprawdzie dosyć protekcjonalnie, ale też trudno mi się z nim równać.

Są też mankamenty. Jestem dla niego jak pluszowy miś, którego sadza się na kolanach, przytula w łóżku, obejmuje przy każdej okazji i bez okazji, całuje, mówi do niego bez końca nie oczekując niczego mądrego w odpowiedzi, który ma być obok, a każda wymuszona rozłąka daje asumpt do teatru "jaki ja nieszczęśliwy bez ciebie", a w domyśle "nie rób mi tego". To ostatnie jest trudne, bo jakem Teresa, jakieś życie prowadzę i chciałbym, żeby się toczyło w miarę niezakłócony sposób. Już i tak zawalam różne sprawy. Do tego jeszcze dochodzi zaborczość. "Na pewno pierdoliłeś się na prawo i lewo w tej Bydgoszczy!". No tak się pierdoliłem, że całkiem wyposzczony wróciłem! Ale tłumacz to takiemu, wie swoje.

Trochę rozłąki zresztą dobrze robi. Dziś poszliśmy na "Ghost writer" Polańskiego. W kinie dosyć pusto. Jego ręka na moim kolanie, potem udzie, potem w kroczu, potem rozpięty pasek i rozporek, ręka w majtkach. Protestowałem, a jakże, choć może niezbyt zdecydowanie. Z trwogą zastanawiałem się, czy mam jakieś chusteczki w torbie. Dobrze, że siedzenia w kinie są wysokie i nikt nie widział, jak uklęknął przede mną. Ale czy słyszeli moje jęki, to już nie wiem. Chusteczki okazały się zbędne.

piątek, 19 lutego 2010

Wyniki glosowania

Zabawa w głosowanie na najlepsze cytaty trwała blisko dwa tygodnie, wystarczy. Dzięki wielkie za uczestnictwo! Czas obwieścić wyniki.

Pierwsze miejsce z 15 oddanymi głosami, co stanowi 14% wszystkich oddanych głosów zajął Snajper tekstem:
"Wiem, że są faceci, którzy gdy słyszą mam lat 30+ to zaczynają intensywnie myśleć nad tym czy mają delikwenta ruchać czy pochować"
Autor zapewne ujął wszystkich szczerością swojej wypowiedzi i spuentowaniem swoich doświadczeń życiowych. Pozostaje nam życzyć, by w przyszłości, nawet tej 40+, przeważali jednak w jego życiu faceci skorzy do uciech cielesnych z nim, a nie zamykający nad nim wieko.

Drugie miejsce z 11 oddanymi głosami, co stanowi 10% wszystkich oddanych głosów zajął Metka Boska tekstem:
"Teresa nie jest puszczalska, ona jest po prostu popularna"
Metka Boska dzięki swym tekstom na tym blogu zyskała sławę.  Ba, ma fanów. W swoich wypowiedziach w komentarzach zwięźle, bystro i z wdziękiem obrzuca błotem inne osoby i zdarzenia z ich życia. Czuć w tym lekką nutę zawiści i nie bez kozery, loża szyderców nigdy nie zamieni się w scenę prawdziwego życia.

Trzecie miejsce ex aequo zajęli Metka Boska i Teresa, każdy zdobywając po 8 głosów za teksty:
"jeżeli ona jest spoza środowiska, to ja jestem z innego układu słonecznego" Metka Boska
"Cudo siedziało z całkowicie nieodpowiednim dla siebie facetem i ocznie usiłowałem mu to uzmysłowić" Teresa
Właściwie to spodziewałem się, że inny mój tekst będzie się cieszył popularnością, ale przyjmuję wynik głosowania z pokorą.


Najlepsze cytaty
1. "ta głupia szpara" (6)6%6%
4. "prosta droga do obłędu" (5)5%5%
6. "podryw na cmentarzu" (6)6%6%
7. "jestem z innego układu słonecznego" (8)7%7%
11. "grono ciotek szlochających" (6)6%6%
20. "Mój telefon nie wie" (6)6%6%
22. "wyjazdy Pączochy" (0)0%
23. "też jesteś ujmujący" (5)5%5%
27. "ruchać czy pochować" (15)14%14%
29. "Twoja radość życia" (0)0%
31. "Teresa, na szmacie" (4)4%4%
33. "między pedałami" (5)5%5%
36. "Elżbieta, Ty szmato" (5)5%5%
37. "Jak facet rucha" (6)6%6%
46. "jak Baby Jane" (2)2%2%
47. "nie jest puszczalska" (11)10%10%
48. "ocznie uzmysłowić" (8)7%7%
50. "pełnia władz umysłowych" (4)4%4%
54. "z kaczej dupy trąbka" (6)6%6%

Łącznie oddano 108 głosów
.

czwartek, 18 lutego 2010

Z tamtej strony tęczy

Przypadek zrządził, że w środę na Kino Polska obejrzałem polski film "Z tamtej strony tęczy" z 1972 roku. Film trwa 87 minut i byłby nie do wytrzymania z powodu drewnianych dialogów, dłużyzn i przedziwnego sposobu filmowania, gdyby nie postać głównej bohaterki ... Teresy i jej losów.
 
Zdjęcie: Kino Polska 

 Przy okazji można zobaczyć jak wyglądali 38 lat temu Krzysztof Kowalewski, Jan Machulski, Tadeusz Janczar. W roli głównej Aleksandra Zawieruszanka.

Losy Teresy - kobiety trzydziestoletniej - można streścić następująco: rzuciła męża malarza, choć ten chciałby, by do niego wróciła, na kochanka wybrała  znanego mecenasa, ale nieprzekonana do niego dała się uwieść młodemu chłopakowi, by jednak go porzucić i prawie uciekając przed pożądaniem wszystkich otaczających ją mężczyzn zacząć rozważać ślub z mecenasem. 
Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym filmie, ale antycypacja zdarzeń mojego życia jest niesamowita ;)  I jaki tytuł! Tyle tylko, że moje życie tak nudne nie jest. Ubarwiam je sobie na maksa. Nie siedzę wieczorami sam w domu (chyba, że piszę notkę na bloga), tylko wychodzę do ludzi. Kiedy jadę komunikacją miejską, czy jestem w innym miejscu publicznym nie unikam męskich spojrzeń - wręcz przeciwnie. Jeśli jakiś facet mnie zaczepi, to nie uciekam w popłochu. Jeśli mam seks, to z pełnym zaangażowaniem, a nie jak czynność fizjologiczną. Koleżanka mówi do głównej bohaterki "Ty Tereska, fajna jesteś", no jeśli ona jest fajna, to ja jestem zajebisty ;)

środa, 17 lutego 2010

Poetycko 2

Zaczynam mieć wątpliwości, czy to jest jeszcze mój blog. Jakkolwiek adoracji mej skromnej ze wszech miar osoby jest nadal wiele, ale ...
Nescius
"Dla Cię krytyki cięgi biorę
Tereso! Tęsknię. A jest wtorek."
Kontra Jakisia
"Tereso, na Ciebie nieustająca moda
Nescius wnet dojrzy, że dziś środa."
Kontra Nesciusa
"Zwyciężać każdą chce przeszkodę
miłość, Tereso! Zwłaszcza w środę."
... wsparta Owidiuszem.

Jestem zakłopotany jak lesbijka na stoisku rybnym, jaka jest moja rola na tym blogu?  Rzeczywiście mam leżeć i pachnieć ( w kontekście stoiska pewno nieświeżo)? ;)
Ok, poleżę trochę blogowo, bo w piątek wybieram się na swawole do Bydgoszczy. Wracam w poniedziałek, więc macie pole do popisu. Ciekawe jakie myśli, komentarze, obserwacje zwabi mój blogowy odór w tym czasie. Przed wyjazdem rzucę wam co nieco na pożarcie. Nie pozwólcie, żeby to się zaśmierdło.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Poetycko

O darkroomach napisałem tekst ... długi, nudny i bez sensu. Muszę go przerobić i wtedy zaprezentuję.

A tymczasem blog zrobił mi się poetycko-towarzyski. Zaczęło się od Nadmorskiego i jego wierszowanych życzeń przesyłanych na moją komórkę. Jeśli ktoś przeoczył, to w komentarzach do notki Narraganset pojawił się nowy poeta - Nescius. Biorąc pod uwagę jakość jego dwuwierszy, nick ma zupełnie nieodpowiedni.

"Do Cię estymą wielką jęty
Tereso - wielbię! Twój Walenty."

"Do Cię uczuciem nagłym jęty
Tereso - wielbię Twoje pięty!"

"Uczucie do Cię - w poniedziałek, 
Tereso - muska Twój przedziałek..."

Użyte w obu słowo "jęty" wywołało u mnie przyjemne mrowienie w strefach intymnych. Jeśli nawet, jak pisze Nescius, ta twórczość to poryw chwili, to liczę na więcej takich porywów ;) Co do ostatniego dwuwiersza, na głowie nie mam żadnego przedziałka, musi więc chodzić o muskanie ... aż mi się gorąco zrobiło ;) Erotyczna cielesność wierszy Nesciusa przyprawia mnie o szybsze falowanie biustu.

Inni nie chcieli być gorsi. Jakiś dla wyrażenia swoich uczuć wybrał trzynastozgłoskowca (no pięknie, pięknie ;):

Znając wysublimowane gusta Teresy
Na lepsze niż dwuwiersze zasługuje karesy
Ja Teresę czas JAKIŚ wielbię nadaremnie
I trzynastozgłoskowcem radość niepomiernie 
wyrażę i powiodę Tessę przed ołtarze

Poza tym jest już późno, a Teresa obok
Czuję się jak nieskromny, lecz miły jej obłok
I żyć czasami chce mi się dłużej niż trzeba
Gdy ta Teresa obok przychyla mi nieba

"Przychylam nieba"? Ja? Ależ staram się tylko dawać z siebie co najlepsze i ciągle uważam, że to stanowczo zbyt mało. Nie przesadzajcie z tą estymą, bo obrosnę wiadomo w co.

sobota, 13 lutego 2010

Narraganset

Jak zaznaczyłem w poprzedniej notce od momentu udania się do Narra moje wersje zdarzeń mogą się różnić od pozostałych.
Xell tradycyjnie nie mógł się z nami udać, zresztą miał pracę na trzecią zmianę, ale jest światełko w tunelu na przyszłość. Pozostali zapierali się, że mają jakieś obowiązki w sobotę, ale i tak większość na Gdańskiej 129 wylądowała. Odpuszczę sobie chronologię zdarzeń, bo ma to najmniejsze znaczenie.
W Narra już nie wypiłem dużo, żeby się nie zrobiło za dużo. Ciekawa była zabawa z wysyłaniem imion różnych męskich par do Vivy, czy czegoś w tym guście i obserwowanie na ekranie procentu zmaczowania. Nie schodziło poniżej 80%. Ktoś kto oglądał Vivę poza Narra musiał się zdziwić nawałem zapytań o związki męsko-męskie.
Zgrzytem było dla mnie, kiedy Metka Boska umyśliła sobie pogodzić mnie z pewną osobą. Jako idealne miejsce wybrała kibel. Niestety to nie może się odbywać po pijaku i byle jak, a już na pewno nie z udziałem osób trzecich.
Tańczyłem też z jakimś młodzieńcem. Gejowski wytykał wprawdzie, że młodzieniec jest grubszy od niego (jakby to było możliwe). Poza tym pomacałem i mogę Gejowskiego zapewnić, że dominowały mięśnie, czyli coś, co u Gejowskiego akurat nie występuje.
Przyznaję nie wiem jaka wczoraj była w Narra muzyka, bo po latach nie najlepszych doświadczeń jakoś udaje mi się jej już tam nie słyszeć. Co może i dobrze, bo to nie filharmonia przecież. Jeden z barmanów mnie zupełnie powalił - oni się robią już tak perfekcyjni, że potrafią flirtować z poszczególnymi klientami w trakcie obsługiwania wielu z nich. Jak tak dalej pójdzie, to nikt mnie w Narra od baru nie oderwie.
Wyszliśmy koło 6 rano. Zasadniczo jako ostatni. Metka Boska wspaniałomyślnie zaprosił mnie, Gejowskiego i Lucy na śniadanie do siebie. Było pysznie i chyba tylko dzięki temu jakoś w tej chwili żyję. Pojęcia nie mam jak Hiszpan i Lucy dali radę wstać rano i udać się do swoich obowiązków. Kiedy o 7 dotarłem do domu zadzwonił Hiszpan, który właśnie wstał do pracy. Jego głos trudno było nazwać trzeźwym. Ale sednem nocy specjalnie na ponawiane życzenia czytelników były moje wypady do darkroomu. O czym w następnej notce już niebawem.

Beforek w Art Caffe

Piątkowy wieczór i noc można zaliczyć do udanych. Przynajmniej z tego, co pamiętam, bo wersji może być kilka. Wspomnienia tego wieczora podzielę na kilka notek, każdy przeczyta, co go zainteresuje.
Art Caffe 
Krowa Morska i Hiszpan zachęcili mnie, by wieczór rozpocząć w Art Caffe (Piotrkowska 83). Lokal miał być kolejną wersją Hokus Pokus z leżącej zaraz obok piwnicy. Pogrzebałem w necie i okazało się, że lokal o tej nazwie istniał już w tym miejscu wcześniej i słynął z kawy. Zaprawdę historia to już, bo jako żywo nikogo pijącego kawę wczoraj nie widziałem. Art Caffe ma przyjemny, kameralny wystrój. Wybór alkoholi i napojów obszerny. Obsługa jeszcze się dociera, ale nie jest źle. Małe stoliki sprzyjają konwersacji. W ogóle właściciel musiał się nieźle wzbogacić na Hokus Pokus, albo mocno zapożyczyć, że stać go było na takie wyposażenie wnętrza. Świetnej jakości sprzęt do karaoke dopełnia całości. W porównaniu z ofertą Ganimedesa pod tym względem jest niebiańsko (dobre głośniki, świetni prowadzący, i banalna rzecz a jakże pożyteczna - na każdym stoliku zeszyt z dużą liczbą utworów posortowanych na polskie i zagraniczne oraz po nazwie wykonawcy, szacun). Mankamentem jest toaleta - jedna to ciut mało jak na spory tłumek gości.

Klientela jakaś dziwna, bo w Hokus Pokus tych ludzi nie widziałem. Może to ludzie, którzy przychodzili do wcześniejszego Art Caffe. W każdym razie nasz ciotoland czuł się tam dobrze i swobodnie. Dodam, że cenowo też jest atrakcyjnie w zestawieniu z innymi miejscami na Piotrkowskiej.

Towarzysko było gęsto, bo poza Krową Morską i Hiszpanem była Coca-Cola, Xell, doszedł Kaczka chyba ze swoim facetem, Metka Boska i Gejowski z Lucy. W sumie z 10 osób. Były śmichy-chichy i ogólne radośnie podpite pierdu-pierdu. Miałem okazję być profesjonalnie zapowiedzianym przez Xell'a i wystąpiłem ze swoim żelaznym repertuarem, czyli Katie Melua" Nine Million Bicycles". Nawet miałem trzy tancerki ze spontanicznym układem choreograficznym. Biedne tańcowały nie zdając sobie sprawy, że nieco zmieniłem słowa piosenki czyniąc ich występ dwuznacznym.

Następnie zmyliśmy się do Narraganset. I od tego momentu moje wersje zdarzeń mogą się różnić od pozostałych.

czwartek, 11 lutego 2010

Niech zawsze stoi Ci

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Nadmorski nieco pogubił się z moimi imieninami, ale życzenia złożył jak zwykle frapujące:

I znowu ma pamięć figla mi spłatała!
Dzień Twoich imienin z przed oczu zabrała.
Więc dziś, choć spóźnione, ślę życzenia moje:
Trzymaj - tak jak dotąd... I już się nie boję,
O Twą przyszłość, o Twoje życie w DOBROSTANIE!
I byś miał pieniądze, no i zdrowie na nie!
Znaczy, na to życie, wyżycie, pożycie...
A poza tym - niech zawsze stoi Ci o świcie!

Alleluja! ;)

środa, 10 lutego 2010

Pierwsza msza

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Popłakałem się ze śmiechu ;)

Nowy ksiądz był spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafii, więc poprosił kościelnego żeby do świętej wody dolać kilka kropelek wódki, aby się rozluźnić.

I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się nawet lepiej niż na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do zakrystii znalazł list:

DROGI BRACIE
- Następnym razem dolej kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
- Na początku mówi się "Niech będzie pochwalony", a nie "kurwa mać";
- Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie;
- Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;
- Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy;
- A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie Ciao;
- Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duże t";
- Nie wolno na Judasza mówić "ten skurwysyn";
- Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara;
- Jest 10 przekazań a nie 12;
- Jest 12 apostołów a nie 10;
- Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;
- Inicjatywa aby ludzie klaskali była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić "pociąg" to przesada;
- Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
- Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
- Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą, a nie kurwą;
- Jezusa ukrzyżowali, a nie zajebali;
- Ten obok w "czerwonej sukni", to nie był transwestyta, to byłem ja, biskup.
- I w końcu Jezus był pasterzem, a nie pierdolonym domokrążcą!

wtorek, 9 lutego 2010

Polecam

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Serfując w poszukiwaniu innych stron z "pączochą" znalazłem super stronę: Schronisko dla słów. Słów są tam setki, ja wybrałem kilka interesujących z gejowskiego punktu widzenia i nie tylko:
homosektualizm
skłonność do udziału w jednopłciowych sektach
polucjant
policjant bez skazy cierpiący na zmazy
seksunda
czas, w którym następuje miłość od pierwszego wejrzenia
saldo mortale
bilans, po którym księgowy popełnia sepuku
gejsz
azjatycki homoseksualista
gejowy
homosexualny pracownik nadleśnictwa
Pedro Almatowar
dealer z Barcelony przez policję niedościgniony
chamdel
sprzedaż prowadzona w opryskliwy sposób
cykutas
członek zarządu w firmie zatruwającej środowisko
córy kurantu
baśniowe duszki, zamieszkujące niektóre zegary
penisylina
substancja powstrzymująca erekcję; przeciwieństwo viagry
penisówki
ch**owe buty
parapetum mobile
poluzowany parapet
prawniczek
przedstawiciel Temidy niedoświadczony seksualnie

Mnie przyszło do głowy, ale nieco dłuższe, "Stary człowiek a może" ;)

Głosopodsum

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Minęły już ponad 24 godziny od rozpoczęcia głosowania. Krótkie podsumowanie dla mnie i dla Was.
Najwięcej nominowanych cytatów należy do Metki Boskiej - 10 z 19.
Największą liczbę głosów jak dotąd zgromadził Snajper - 13 (17% ogólnej liczby głosów, za jeden cytat).
Suma głosów na cytaty:
Snajper - 13 (za jeden cytat),
Metka Boska - 32 (za 10 cytatów, czyli 3.2 za jeden, a że 2 nie dostały żadnych punktów, to wychodzi 32 głosy za 8 cytatów, czyli 4 głosy za każdy)
Teresa - 24 (za 6 cytatów, czyli 4 za jeden)
Gejowski - 3 (za jeden cytat)
Krowa Morska - 3 (za jeden cytat)

poniedziałek, 8 lutego 2010

Ciotowska bezczelność

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Nie uwierzycie mi pewno, ba ja sam sobie nie wierzę, a konkretnie moim oczom. Dostałem smsa. Przeczytałem go już kilkanaście razy i po prostu w pale mi się nie mieści, że można być tak bezczelnym! ;)

Rozpoznałem cię wczoraj w narra, tydzień wcześniej widziałem w Gdańsku, byłeś z przystojnym gościem... to twój facet? Jeśli nie to może dasz na niego namiar?

Mam pewne domysły, kto to może być. I musi to być ktoś z kim mam wspólnych znajomych, bo niby jak zdobył mój numer telefonu, po kiblach go nie piszę. Która ciota podaje mój numer na prawo i lewo, a w szczególności podała go komuś w Narra w minioną sobotę? Przyznawać mi się zaraz!

Uwaga towarzyska
Drodzy Młodzi Geje (bo Starzy Geje raczej o tym wiedzą), jeśli ktoś was poprosi o jakiekolwiek namiary do jakiegoś waszego znajomego, to absolutnie nigdy ich nie przekazujcie bez wiedzy zainteresowanego. W takiej sytuacji albo należy dokonać prezentacji, albo poprosić pytającego o jego numer i przekazać zainteresowanemu, żeby sam podjął decyzję, czy chce się kontaktować, czy nie.

Trwała parowa

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

W niedzielę nie umierałem po sobotnich szaleństwach w przeciwieństwie do wszystkich cooleżanek. Pewien młody człowiek wyciągnął mnie na miasto. Aby naszemu spotkaniu przydać splendoru odbyliśmy rajd po łódzkich galeriach niehandlowych.

Galeria Willa prezentuje prace Piotra C. Kowalskiego. "Dzieła powstają w wyniku bezpośredniego oddziaływania natury i cywilizacji. Miejscem ich powstawania była przestrzeń cywilizacyjna - ulice, chodniki, budynki i plener. Udział w powstawaniu tych prac mógł mieć każdy przypadkowy przechodzeń zostawiając swój ślad." Moją uwagę zwróciły odciski fragmentów ulic z różnorodnymi włazami. Kapitalne, chętnie ze trzy powiesiłbym u siebie w domu.
Piotr C. Kowalski Piotr C. Kowalski Piotr C. Kowalski
Opis i zdjęcia: Piotr C. Kowalski, ArtInfo.pl

Atlas Sztuki prezentuje słynną pracę Krzysztofa Wodiczko pt. "Goście". Warto wejść i rzucić okiem. Niestety dzieło zostało podzielone na dwie części i nie robi takiego wrażenia jak w Wenecji na Biennale, gdzie miałem ją okazję oglądać w jednym kawałku w zeszłym roku.
"Goście", autor: Krzysztof Wodiczko, projekcja video
Zdjęcie: Krzysztof Wodiczko, O.pl

I wreszcie Miejska Galeria Sztuki, Ośrodek Propagandy Sztuki, w parku im. H. Sienkiewicza. Galeria prezentuje prace zakwalifikowane do konkursu im. Eugeniusza Gepperta. Wystawa jest bardzo przekrojowa. Grand Prix mnie nie zachwyciło, ale szanownym czytelnikom polecam video Julii Zborowskiej (rocznik 1985) "Trwała parowa". Film trwa około pół godziny, można poprosić obsługę o puszczenie od początku. Grzegorz Sztwiertnia tak pisze o pracach autorki: "Surrealizujące często elementy prac ukazują raczej modele rzeczywistych międzyludzkich relacji, które zawsze ogołocone z kulturowych naleciałości, okazują się groteskowe."
"Trwała parowa", autor: Julia Zborowska, projekcja video
Zdjęcie: kadr z filmu "Trwała parowa", Julia Zborowska, Konkurs Gepperta

Notki "kulturalne" nie cieszą się specjalnym zainteresowaniem czytelników tego bloga. Wiem, ale zachęcać nie przestanę. A jakby ktoś miał ochotę, to mogę towarzysko pójść jeszcze raz.

Tu i tam

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

W sobotę pojechałem na beforek do Hiszpana. Nie wiem, czy będę u niego bywać, bo dotarcie na to zadupie kosztuje tyle, co pół litra, trochę szkoda. Mieszkanko przytulne, prawie pozbawione umeblowania, a stan tego które jest wskazuje, że Hiszpan nieco zbyt długo zwlekał z decyzją przytaszczenia sprzętów spod śmietnika. Na Darwina, a ja miałem kompleksy. Wreszcie zobaczyłem słynnego psa Hiszpana. Urocze zwierzę. Od razu zapałaliśmy do siebie sympatią. Co więcej pies jest ewidentnie homoseksualny i Teresofilny, usiłował mnie pokryć. Określenie "pies cię jebał" w moim przypadku ma już teraz inne znaczenie.

Uczestnikami były osoby w większości mi nieznane, choć widziane tu i tam. Z Krową Morską vel Blondie uzgodniliśmy, że będzie już tylko Krową, co jest uzasadnione o tyle, że po obmacaniu mnie publicznie obwieściła, że przytyłem, krowa. Owszem ciut przytyłem, ale to ciut najwyżej można wymacać, a nie zobaczyć.
Ciekawa sytuacja miała miejsce przed moim przybyciem. Krowa Morska obwieściła zebranym, że "Teresa już jedzie". Jeden z obecnych, Południowiec, zainteresował się, o jaką Teresę chodzi. I okazało się, że zagląda na mojego bloga! Świat jest mały. Ciekawe było zderzenie jego wyobrażeń o mnie z rzeczywistością. Otóż sądził, że ważę 130kg. Nie wiem czemu akurat 130. Skoro tu zagląda, to niech sam opisze swoje wrażenia.

W Narraganset pędzę ci ja za pewną kraciastą koszulką, a tu bach Gejowski. Buzi, buzi, "ach co tu robisz", a koszulka się oddala. Wyrywam się z objęć, po to tylko żeby wpaść na Lucy. "Och, Ty też tu jesteś!". Nie odrywam wzroku od pleców kraciastej koszulki. Uśmiecham się wymijająco do Lucy, robię krok za koszulką ... Person. Chyba mu nie powiedziałem, że się śpieszę, a może ... daję kolejny krok, Ego, koszulka jest już w takiej odległości, że najwyżej list mógłbym napisać. Żadnego kroku już nie zrobiłem, trzymał mnie Raand, kraciasta koszulka zniknęła. Sam siebie zacytuję "zaplątałem się między pedałami".
Wielkie dzięki za szalone tańce dla Persona i Hiszpana.

Do kraciastej koszulki udało mi się w końcu podejść. Wysłał esa, odpisałem ... i chyba obu nam jest teraz przykro, a mnie na pewno.

sobota, 6 lutego 2010

Życie towarzyskie

Głosowanie na najlepsze cytaty na stronie Głosowanie (dostępna też w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu").
NIE ZWLEKAJ! ZAGŁOSUJ JUŻ DZIŚ!

Jak można było wyczytać w komentarzach do notek na piątek Metka Boska i Gwiazda zaprosili do siebie Jakisia i niżej podpisanego. Trzeba przyznać, że dziewczyny się popisały. Były apetyczne zwiędliny i szarlotka gospodyni. Chciały zrobić wrażenie i raczej im się to udało. Metka Boska i Jakiś bardzo sobie przypadli do gustu, czyniąc moją i Gwiazdy obecność nieco zbędną. Starałem się zwrócić na siebie uwagę, a to rozsmarowywując szarlotkę na śnieżnobiałej kanapie, a to niedyskretnie puszczając bąka, jednak na nic to się zdało. Pasłem się więc przygotowanymi specjałami zachęcany przez gospodarzy hasłem "bo zostanie na kolejne święta".
Od tematów typu, kto ma jakiego członka cooleżanki gładko przeszły do omówień twórczości Wajdy. Jakiś kurtuazyjnie zaprosił gospodarzy do złożenia rewizyty, przy czym wszyscy byli zgodni, że moja obecność nie będzie wtedy konieczna. Innymi słowy życie towarzyskie w rozkwicie.

Głosowanie

Lista cytatów zamknięta, lista nominacji też. Uruchomiłem stronę głosowania dostępną w lewym panelu w części "Najlepsze cytaty na blogu".

Myślę, że głosowanie zamknę za jakiś tydzień, może 15 lutego. Teoretycznie każdy może zagłosować tylko jeden raz. Zapraszam do zabawy ;)

piątek, 5 lutego 2010

Konkurs cytatów

Zaktualizowałem listę cytatów (54 pozycje) i listę cytatów nominowanych do konkursu (19 pozycji przez Gejowski, HomoViator, Jakiś, Metka, Snajper, Umywalka). Obie listy dostępne są w lewym panelu. W sobotę rano listę zamykam i przygotowuję stronę konkursową. Wiele osób nikogo nie nominowało, ale mam nadzieję w głosowaniu wezmą udział. Rezultaty są przewidywalne, ale co tam.

Kto jeszcze nie nominował, to do roboty. Piszcie w komentarzach do notki Najlepsze cytaty. Komentarze sa moderowane, żebym wyłapał najnowsze wpisy.

Magiel

Czwartek spędziłem na doprowadzaniu urody do stanu sprzed wyjazdu. Nauczony doświadczeniem nie zabieram telefonu do łazienki. Oczywiście zawsze kiedy potrzebuję trochę intymności wszyscy chcą mi ją zakłócić. W ciągu tych paru godzin pracy nad własnym ciałem telefon dzwonił siedem razy. W sprawach błahych, ale nie wiedzieć czemu życiowych dla dzwoniących. Zbyt dużo telefonów umarło już w mojej łazience, żebym miał ryzykować zabieranie ich tam. Dodam, że do kibla też nie biorę telefonu, bo wiem, że brzmię jakbym był w katedrze. A z katedr nie dzwonię, nawet jeśli tam sram. Nikt też się nie spodziewa chyba, że mam kurek na fiucie albo, że zerwę się z tronu do dzwoniącego telefonu z na wpół wysuniętym świstakiem.

Jakoś to przetrwałem ciesząc się na wieczór u Gejowskiego, u którego nie byłem zadziwiająco dawno. Lucy mnie jeszcze ponaglił, bo się wyżywał kulinarnie. I rzeczywiście jadło było wspaniałe. Niestety Gejowski zapuścił "Eating Out 3" a potem "Dante's Cove". Oglądanie tego przyprawia o spazmy. Rozbisurmaniony jestem ostatnio treścią i formą, więc takie gnioty mnie męczą. Nie dość tego z Gejowskiego wyszło chamidło. Aż wódka przestała smakować. Niech się zbutwiała cipa zastanowi, jak to naprawić.

czwartek, 4 lutego 2010

Niezaspokojeni

Na początek organizacyjnie. Zabawę z cytatami z bloga przeniosłem na strony dostępne w lewym panelu. Nadal czekam na Wasze oceny - dodawajcie w komentarzach do strony lub do notki, którą całą zabawę zainicjowałem.

Wy suki bure!!! Wyjechałem na parę dni mając ograniczony dostęp do bloga, co natychmiast wykorzystałyście jeżdżąc po mojej dupie. Czuję się jak po rimmingu papierem ściernym.
Taka Xelia wali mi "żenua" za rzekome powtórki, a sama najwyraźniej od 24 stycznia jest oszalała (sama tak napisała), bo nie pisze nic. Tego, że Gejowski już nie tylko nie pisze niczego nowego od 18 stycznia, ale wprowadził nowy typ blogowania polegający na usuwaniu notek, suka nie widzi. Prawiebrunet też poszedł na blogową emeryturę, co zaskakuje, bo jak go ostatnio widziałem, to wyglądał na rześką pięćdziesiątkę. Dobrze, że sam mogę jeszcze poczytać coś u Umywalki, czy Saber'a.

Metka Boska szydzi sobie z moich kulturalnych peregrynacji. Z zawiści oczywiście, bo jej kulturalne życie uległo atrofii. Krowa Morska vel Blondie domaga się notek a la Justyna. Ja nie mam takich talentów, żeby ciągle inaczej opisywać czynność sprowadzającą się do "buzi, buzi, wsunięcie, wysunięcie, buzi, buzi". Koffana, dawaj opisy swoich rżnięć, dodajmy niespełnionych, przedrukuję. Snajper wchodzi na mojego bloga, żeby czytać komentarze Metki Boskiej. Suka doceniłaby, że aby Metka Boska mogła coś skomentować, to najpierw ja muszę jej coś na pożarcie rzucić. Trudno żebym pisał notki i sam się komentował. Do tego Jakiś zaczął sobie ze mnie dworować tekstami o objętości epopei - pewno coś trenuje, choć Inwokacji wciąż nie zaliczył.
Jedynie Azazel docenił moją dobrą wolę i chęć zaspokojenia Was wszystkich (myślicie, że przypadkiem używam takich sformułowań? ;)

A teraz zabieram torebkę i mówię wszystkim Państwu dobranoc ;) W sobotę będę w Narra, całkiem incognito zresztą.

środa, 3 lutego 2010

Ksiądz H.

Miałem wrócić do Łodzi we wtorek. I było to realne, ale przeszkodził obiad. Mało nie pękłem, ale nie sposób było odmówić. Jedliście kiedyś łososia - zupełnie nie wiem jak zrobionego - z sosem zawierającym koperek, miód i musztardę z Dijon? Nie? No to macie jeszcze coś do nadrobienia przed śmiercią.
Obżarty, znowu wylądowałem w Teatrze Wybrzeże. Blisko dwugodzinny spektakl "Ksiądz H., czyli Anioły w Amsterdamie" w reżyserii Bartosza Frąckowiaka na podstawie dwóch utworów Mariana Pankowskiego - dramatu "Ksiądz Helena" oraz powieści "Ostatni zlot aniołów" - wymęczył mnie. Niczego nie załapałem. Fajne było, że Ksiądz H. to ksiądz Helena (szkoda, że nie Teresa). Nużyły mnie kolejne dłużyzny, nierówność tempa i kompletnie dla mnie nieczytelna symbolika w natłoku przekraczającym moją zdolność percepcji. Z gejowskiego punktu widzenia zaznaczę, że można zobaczyć nagiego biskupa z radośnie powiewającym fiutem. Myślę, że z czasem aktorzy będą już w teatrze grać całkiem nago, choć w sumie to już było ... a do nas dopiero dociera.

Prowadzę dziwne życie, dziwne dla mnie samego. Najpierw wszedłem w świat malarstwa, a teraz wchodzę w świat teatru. Gdzieś pośrodku jest świat muzyki poważnej, do której jednak przekonania nie mam. Z literaturą też jestem na bakier. Sam jestem z zupełnie innej bajki, a ciągle trafiam na ludzi sztuki. Ba, jakoś ich do siebie przekonuję! Prowadzę dzięki temu cudowne życie, ale wciąż nie rozumiem, co oni z tego mają.

wtorek, 2 lutego 2010

Słodki Ptak Młodości

Niedziela w Gdańsku i prawie prosto z trasy do Teatru Wybrzeże na spektakl "Słodki Ptak Młodości" Tennessee Williamsa w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego. Ludzie, miałem łzy w oczach, gdy biłem brawo po spektaklu. Kreacja Doroty Kolak w roli Alexandry del Lago oszołamia, Janda może się schować i chlipać z żałości. A jest to rola drugoplanowa. W pierwszoplanowej roli żigolaka Wiśniewski obsadził Michała Kitlińskiego. Podobno dwa lata temu wyglądał na żigolaka, niestety dziś wygląda jak wykopalisko. Nie miał szans zabłysnąć na tle Doroty Kolak, ale też i możliwości aktorskich. Z gejowskiego punktu widzenia jest trochę męskiej golizny i syn-gej droczący się z i wykorzystujący pozycję ojca dowodzącego bogobojną sektą. Spektakl grany jest już od dwóch lat przy wciąż pełnej widowni i z tym samym zachwytem publiczności. Nie wiem, jak możecie obejrzeć ten spektakl, ale zróbcie co się da, żeby to nadrobić.

Theo ...

Okazuje się, że nadal jest wiele osób, które nie znają piosenki Vicky Leandros. W przypadku łodzian, to niewybaczalne. Smakosze muzyczni niech na moment schowają swój gust do kieszeni. Piosenka wspomina Łódź i to jest w niej najważniejsze.
U góry wykonanie oryginalne, a poniżej piosenka wykorzystana w filmie promującym Łódź - choć tak ładnej Łodzi jeszcze nie widziałem.

Vicky Leandros - Theo Wir Fahr'n Nach Lodz 1974


Piosenka promocyjna Łodzi

poniedziałek, 1 lutego 2010

Transfer

W sobotę w Teatrze Nowym w Łodzi zaliczyłem "Transfer" Maksyma Kuroczkina w reżyserii Norberta Rakowskiego. Z gejowskiego punktu widzenia nie było w tej sztuce wiele, bo tylko raz padły słowa "gej" i "pedał", zresztą w kontekście negatywnym. Atrakcji wizualno-erotycznych nie było. Poza gejowskim punktem widzenia było jeszcze mniej. Reżyser skiepścił sztukę, a aktorzy jeszcze ją dobili. Nie traćcie czasu. Jedyny jasny punkt to scenografia Wojciecha Stefaniaka. Ze spektaklu wyniosłem koralik z żyrandola ... żeby cokolwiek wynieść.

Wyszukiwarki

Fascynujące jest, co ludzie wypisują w wyszukiwarkach. Nie mogę się oprzeć i sprawdzam regularnie.
Hasła związane z akumulatorem będą pewno wiecznie żywe, dla hasła "Teresa akumulator" blog jest oczywiście na pierwszym miejscu. Podobnie dla hasła "odświętne rajstopy". Wszystko co jest związane z piosenką "Porque te vas" ściąga dużą liczbę czytelników ("liczbę", wreszcie się nauczyłem ;). Blog ma wysoką pozycję w Googlach dla każdego wspomnianego przedstawienia teatralnego. Kto wie, może mi się to rozwinie w gejowskie spojrzenie na teatr. Tak jak poprzednio poniżej krótka lista w kilku kategoriach.

Erotyczne
fisting po łokieć, fetysz gejowski, życie erotyczne, chłopak nie pozwala mi obciągnąc, długośc członka a wiek, zdjęcia penisów w różnym wieku, obciąganie przez sen gay, vaginy, ruchanie na umywalce, ostry gejowski seks poezja, rucha jak ogier

Techniczne
czy wyjmować akumulator, wyjmowanie akumulatora z samochodu, akumulator li-fe, wyjmowanie akumulatora, pralka amica nie chce sie otworzyc po praniu

Towarzyskie
wiek i wygląd nie mają dla mnie znaczenia łódź, jak sie tanczy przytulaka?, porażki na randkach, w co ubrać się na parapetówkę, parapetówka u, parapetowka to

Językowe
rodzynek czy rodzynkow, mezczyzna rodzynek, palpatacyjnie

Odzieżowe
odświętne rajstopy, rajstopy pączochy

Konkurencyjne
teresa poniedzialek + rozanna, teresa niedziela, poniedzialek teresa - pojęcia nie mam o kogo chodzi, ale mój blog plasuje sie dla tych haseł bardzo wysoko

Filozoficzne
faceci są porabani

Abstrakcyjne
imiona zenskie na syberii