Teresa pogodynka
Pamiętam początek maja w 2004 lub 2005 roku. To był niezwykły pogodowo rok, bo już 1 maja kąpałem się w jeziorze i było ciepło. Tego samego roku ostatni raz kąpałem się na zewnątrz na basenie 1 października. Lato trwało całe 5 miesięcy.
2011 rok do takich lat się raczej nie zaliczy. Tak zimnego weekendu majowego nie pamiętam. Dziś jest w Łodzi w porywach do 6 stopni, pada i wieje. Pocieszające jest, że lada szelest pogoda zacznie się zmieniać. Już w środę temperatura podniesie się do 12 stopni i zrobi się słonecznie. A w najbliższy weekend temperatura skoczy do oszałamiających 17 stopni. W słońcu może nawet cieplej będzie. W kolejne dni temperatura będzie dalej rosła na szczęście.
Cooleżeństwo pewno wyruszy grillować, ja będę pomagać Jakisiowi w przygotowywaniu daczy do normalnego funkcjonowania.
wtorek, 3 maja 2011
poniedziałek, 2 maja 2011
Ślub, beatyfikacja, Osama
Kwadratura koła
Majowy weekend toczy się nadspodziewanie intensywnie. W piątek informacja o śmierci bliskiej osoby, zaraz potem ślub księcia Williama i Kate Middleton. Od rana do wieczora specjalne wydania oplotkowujące przybyłych, ich stroje, zachowanie, menu i inne duperele. W niedzielę szopka beatyfikacyjna. Włączyliśmy Fakty na TVN, zaczęło się od beatyfikacji, kontynuowali beatyfikacją i na niej zakończyli. Inne wiadomości nie przebiły się. Przełączamy na TVP, zaczyna się beatyfikacją, to pędem przełączamy na kuchnia.tv… a tam kremówki wadowickie. Oszaleć można.
Dzisiejszy poranek rozpoczyna się entuzjastycznym newsem: Osama bin Laden nie żyje. Ludzie w USA tańczą z radości na ulicach. Kuźniar w TVN24 popełnia freudowską pomyłkę: „Osama został zamordowany”, ale szybko poprawia na „zabity”. Okazuje się, że poważne demokracje i ich obywatele mają wiele radości z tego, że kogoś utłukły. Hammurabi by się cieszył.
Ale jeszcze do beatyfikacji wracając. „Udowodniono”, że stał się cud, bo jakaś zakonnica i jej cooleżanki modliły się do przyszłego beatusa o wyzdrowienie tejże, choć to zabronione, bo beatusem jeszcze nie był, ale modły się powiodły i stał się cud ozdrowienia rzeczonej. Teraz papież.pl jest już beatusem i można się doń modlić do woli. Zważywszy „udokumentowaną” cudowną moc modlitw do niego poza ozdrowieniem mentalnym owej zakonnicy wyprostują się jej też zęby, a kto wie może doświadczy niepokalanego poczęcia – o ile przyjdzie jej do głowy pomodlić się o to.
I tak oto, poprzez nielegalne modlitwy do niebłogosławionego stał się cud, który jego błogosławieństwa dowiódł, a kościół katolicki kolejny raz rozwiązał kwadraturę koła.
Aż strach pomyśleć, co się wydarzy jutro.
Majowy weekend toczy się nadspodziewanie intensywnie. W piątek informacja o śmierci bliskiej osoby, zaraz potem ślub księcia Williama i Kate Middleton. Od rana do wieczora specjalne wydania oplotkowujące przybyłych, ich stroje, zachowanie, menu i inne duperele. W niedzielę szopka beatyfikacyjna. Włączyliśmy Fakty na TVN, zaczęło się od beatyfikacji, kontynuowali beatyfikacją i na niej zakończyli. Inne wiadomości nie przebiły się. Przełączamy na TVP, zaczyna się beatyfikacją, to pędem przełączamy na kuchnia.tv… a tam kremówki wadowickie. Oszaleć można.
Dzisiejszy poranek rozpoczyna się entuzjastycznym newsem: Osama bin Laden nie żyje. Ludzie w USA tańczą z radości na ulicach. Kuźniar w TVN24 popełnia freudowską pomyłkę: „Osama został zamordowany”, ale szybko poprawia na „zabity”. Okazuje się, że poważne demokracje i ich obywatele mają wiele radości z tego, że kogoś utłukły. Hammurabi by się cieszył.
Ale jeszcze do beatyfikacji wracając. „Udowodniono”, że stał się cud, bo jakaś zakonnica i jej cooleżanki modliły się do przyszłego beatusa o wyzdrowienie tejże, choć to zabronione, bo beatusem jeszcze nie był, ale modły się powiodły i stał się cud ozdrowienia rzeczonej. Teraz papież.pl jest już beatusem i można się doń modlić do woli. Zważywszy „udokumentowaną” cudowną moc modlitw do niego poza ozdrowieniem mentalnym owej zakonnicy wyprostują się jej też zęby, a kto wie może doświadczy niepokalanego poczęcia – o ile przyjdzie jej do głowy pomodlić się o to.
I tak oto, poprzez nielegalne modlitwy do niebłogosławionego stał się cud, który jego błogosławieństwa dowiódł, a kościół katolicki kolejny raz rozwiązał kwadraturę koła.
Aż strach pomyśleć, co się wydarzy jutro.
niedziela, 1 maja 2011
Beatyfikacja Jana Pawła II
Dzień rozpoczęty rzygiem
Ktoś mógłby pomyśleć, że to moja osobista niechęć spowodowała, o nie! Jest 02:59 i nie śpię, nie z powodu czuwania, że jakiś Karol Wojtyła ma być pedofikowany. Po prostu wypiłem za dużo, coś mi się niestrawnego przyśniło, zakrztusiłem się i zarzygałem pół Jakisiowego mieszkania… z czego on w tej chwili nawet nie zdaje sobie sprawy, bo smacznie śpi. Rzygnąłem na łóżko, z trudem zdając sobie sprawę z ostateczności postanowień moich trzewi, na podłogę przy łazience, w daremnej próbie świątobliwego umieszczenia moich torsji, i wreszcie do wanny, gdzie rzygi znalazły swe ostateczne tabernakulum.
U Metki i Gwiazdy byliśmy wieczorem celem odreagowania. Dzień spędziliśmy na poszukiwaniu dokumentów poświadczających opłacenie grobu… bez efektu. Zmarła schowała je tak skutecznie, że byliśmy bez szans, a zapytać ją nie było jak. Wstawiennictwo u Jana Pawła II też by nie pomogło, a obrazki z wydobywania trumny z jego zwłokami same w sobie wywoływały żołądkowe rewolucje.
Dzięki wielkie cooleżeństwu za chęć wsparcia, na pewno będzie jeszcze na to czas. Tymczasem pochlaliśmy u Metki i Gwiazdy zajadając się selerem naciowym z dipem (pysznym!), twarożkiem z rzodkiewkami i ciastem sąsiadki.
Ale dziś jest ten dzień, kiedy obiecałem Metce, że na blogu napiszę, że Karol Wojtyła, zwany Janem Pawłem drugim, był kretynem. Wypadałoby uzasadnić, co w moim obecnym stanie jest raczej trudne (nadmiar alkoholu we krwi). Bo co mam powtórzyć? Że krył katolicką pedofilię? Centralizował swoją organizację tamując jej rozwój (sprzeciw wobec ideologiom południowo-amerykańskim)? Przyczynił się do pandemii AIDS w Afryce z powodu swojej durnej postawy? Udział w obalaniu systemu w Polsce ma raczej symboliczny niż konkretny? Że był bardziej celebrytą niż myślicielem? Dzisiejsza beatyfikacja jest jak ceremonia położenia gwiazdy chodnikowej w Los Angeles i niczym więcej. A w Łodzi pada i gromowładny Zeus pioruny ciska.
Ciotki-katoliczki proszę o wylewanie świątobliwego jadu oburzenia na innych blogach.
Ktoś mógłby pomyśleć, że to moja osobista niechęć spowodowała, o nie! Jest 02:59 i nie śpię, nie z powodu czuwania, że jakiś Karol Wojtyła ma być pedofikowany. Po prostu wypiłem za dużo, coś mi się niestrawnego przyśniło, zakrztusiłem się i zarzygałem pół Jakisiowego mieszkania… z czego on w tej chwili nawet nie zdaje sobie sprawy, bo smacznie śpi. Rzygnąłem na łóżko, z trudem zdając sobie sprawę z ostateczności postanowień moich trzewi, na podłogę przy łazience, w daremnej próbie świątobliwego umieszczenia moich torsji, i wreszcie do wanny, gdzie rzygi znalazły swe ostateczne tabernakulum.
U Metki i Gwiazdy byliśmy wieczorem celem odreagowania. Dzień spędziliśmy na poszukiwaniu dokumentów poświadczających opłacenie grobu… bez efektu. Zmarła schowała je tak skutecznie, że byliśmy bez szans, a zapytać ją nie było jak. Wstawiennictwo u Jana Pawła II też by nie pomogło, a obrazki z wydobywania trumny z jego zwłokami same w sobie wywoływały żołądkowe rewolucje.
Dzięki wielkie cooleżeństwu za chęć wsparcia, na pewno będzie jeszcze na to czas. Tymczasem pochlaliśmy u Metki i Gwiazdy zajadając się selerem naciowym z dipem (pysznym!), twarożkiem z rzodkiewkami i ciastem sąsiadki.
Ale dziś jest ten dzień, kiedy obiecałem Metce, że na blogu napiszę, że Karol Wojtyła, zwany Janem Pawłem drugim, był kretynem. Wypadałoby uzasadnić, co w moim obecnym stanie jest raczej trudne (nadmiar alkoholu we krwi). Bo co mam powtórzyć? Że krył katolicką pedofilię? Centralizował swoją organizację tamując jej rozwój (sprzeciw wobec ideologiom południowo-amerykańskim)? Przyczynił się do pandemii AIDS w Afryce z powodu swojej durnej postawy? Udział w obalaniu systemu w Polsce ma raczej symboliczny niż konkretny? Że był bardziej celebrytą niż myślicielem? Dzisiejsza beatyfikacja jest jak ceremonia położenia gwiazdy chodnikowej w Los Angeles i niczym więcej. A w Łodzi pada i gromowładny Zeus pioruny ciska.
Ciotki-katoliczki proszę o wylewanie świątobliwego jadu oburzenia na innych blogach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)