czwartek, 28 lutego 2013

Wedding Wars - Weselne wojny

Związki partnerskie na nieustającym topie

Już nawet stacje telewizyjne zauważyły, że temat związków partnerskich stał się i nośny i tabloidowo kontrowersyjny. No to wydobywają z pakietów co się da, byle "w temacie". Oczywiście w porach, gdy telewizji nie oglądają dzieci i heteroseksualni mężczyźni, którzy mogliby rozmyślać o porzuceniu żon na rzecz swoich kolegów.

Na Polsacie o 23 rozpoczęły się "Weselne wojny".

Ben niebawem bierze ślub z córką gubernatora, Maggie. Jego brat Shel, który jest gejem i ma partnera, zajmuje się organizacją imprez dla gejów i przyjmuje zlecenie na przygotowanie przyjęcia weselnego. Termin uroczystości zbliża się wielkimi krokami i wszystko musi być gotowe. Tymczasem Shel odkrywa, że Ben, szef komitetu wyborczego teścia, jest autorem przemówienia przeciwko małżeństwom gejów. Oburzony mężczyzna postanawia zawalczyć o równe prawa dyskryminowanej mniejszości. Wkrótce cały kraj dowiaduje się o jego proteście.

Jestem w środku oglądania.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Związki partnerskie u Lisa

Piróg, Kluzik-Rostkowska, Łepkowska kontra Oko i Gużyński

Oglądam i oczom własnym nie wierzę. Lis, jak zwykle, zaprasza celebryto-polityko-duchownych, nie umie prowadzić dyskusji, tworzy się chaos i nic kompletnie z tego nie wynika.

"Intelektualiści" w rodzaju Oko i Gużyńskiego rzucają bzdury, świadczące jak najgorzej o ich intelektualnych możliwościach. Niestety druga strona jest kompletnie nieprzygotowana do dyskusji. Jedni bezkrytycznie walą tym, co gdzies tam zasłyszeli, drugim brakuje zarówno błyskotliwości, jak i wiedzy (to co pierdzielił Piróg, wkurwaiało mnie bardziej niż gadka Oko), żeby odpowiedzieć.

Koszmarne jest jakieś stałe u Polaków traktowanie wszelkich duchownych, jak inteligentów. Jakoś nie potrafi się przebić, że większość z nich - bez urazy - to wiejskie powołania i pomimo tego, że nauczyli się odprawiać różne hokus-pokus, to są to ludzie bardzo prymitywni. Jakiś dziwny szacunek jakim są otaczani, jest kompletnie nieuzasadniony.

Strasznie żałowałem, że nie jestem celebrytą i mnie Lis nie zaprosił. Zgasiłbym Oko i Gużyńskiego, że w pięty by im poszło. Nie bez powodu ostatnio potrenowałem z aroganckimi przeciwnikami a) związków partnerskich, b) związków homoseksualnych, c) adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Znajomi słyszeli o moich działaniach, choć z przykrością powiem, że niewielu mnie wsparło głupim lajkiem. Jak człowiek działa, to zawsze jest sam.

Lis tradycyjnie tworzy program pod publikę, z którego nic nie wynika, co już napisałem. Druga strona, to brak rzetelnej debaty nad związkami parttnerskimi między ich zwolennikami i przeciwnikami. Śmiem twierdzić, że po treningu jaki przeszedłem, jestem jednym z najlepszych dyskutantów w tej materii.

Żal, żal, żal.

czwartek, 14 lutego 2013

John Godson - hipokryzja poganiana pragmatyzmem

Emocje, czy pragmatyzm

Poseł John Godson stał się ostatnio istnym medialnym zwierzęciem. Ma takie parcie na szkło i mikrofon, że od przebiegania między studiami dostaje chyba zadyszki. Widać pewną ewolucję jego poglądów.

W czasie sejmowej debaty o projektach związków partnerskich grzmiał z trybuny, że to prosta droga do rejestracji związków poligamicznych. Potem uzasadniał, że te projekty są niekonstytucyjne i dlatego był przeciw - zabieg tani, bo chodziło o odesłanie projektów do komisji, a nie raz, nie dwa, nie sto była sytuacja, że projekty budziły konstytucyjne wątpliwości i przekazywano je do komisji właśnie po to, by wszystkie wątpliwości wyjaśnić. W ramach swej medialnej nagonki na związki partnerskie sięgnął po argumenty teologiczne - pewne novum w polskiej polityce - i podając stosowny akapit z księgi będącej podstawą swojej wiary uznał, że nie może popierać "grzechu", bo związki partnerskie będą zawierane również przez pary homoseksualne. Przy okazji zmiany swoich zaopatrywań na kwestię aborcji zmieniał zdanie bez sięgania do źródeł swoich wierzeń, ale z tego będzie się tłumaczył przed swoim stwórcą,... bo przecież nie przed wyborcami.

Przy okazji swojej krucjaty twierdzi, że ma wielu przyjaciół gejów - lesbijek widać nie ma wśród swoich przyjaciółek, choć może "chętnie by popatrzył". Niestety Robert Biedroń uwiarygodnia swojego parlamentarnego kolegę - ale Robert Biedroń chyba już dawno przestał panować nad tym, co czyni.

W kolejnej odsłonie poseł Godson nieco się zmitygował i homoseksualizm zaliczył do "wypaczeń od normy". To złagodzona wersja "zboczenia", którym to pojęciem posługiwał się chwilę wcześniej. Medialnej dyskusji o tym, co jest normą szczęśliwie posłowi udało się uniknąć. Można przypuszczać, że sam siebie uważa za wzorzec z Sevres i każdy różniący się od niego jest "wypaczeniem".

Nagonka jakiej doświadczył oraz właściwy politykom pragmatyzm spowodował, że jabłka, to nie da, ale gotów jest pogodzić piekło i niebo ogryzkiem. W mediach dowodzi, że każdy(!) może zawrzeć związek małżeński, a jeśli ktoś nie chce, to nie powinien się domagać dodatkowych praw, a poza tym nie należy tworzyć nowych (w zamyśle "zbędnych" typów związków). Słowko "każdy" jest jak wytrych. Fakt, "każdy" może, pod warunkiem, że ów związek małżeński zawrze z osobą przeciwnej płci. Jakby ktoś tego nie znał to powtórzę dewizę Henry'ego Forda z 1914 o Fordzie T "możesz otrzymać samochód w każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor [przyp. mój: nomen omen] czarny".

A co z grzesznymi, zboczonymi, wypaczonymi związkami homoseksualnymi?

Ich natura (grzeszna, zboczona, wypaczona) nie zasługuje na prawne usankcjonowanie. Jednak poseł Godson chce ulżyć swoim przyjaciłom gejom - miejmy nadzieję, że lesbijkom również. Poseł podobno już pracuje nad tym, by żyjący w konkubinacie :

- mieli prawo do dowiadywanie się o stan zdrowia konkubenta,
- dziedziczyli po sobie,
- mogli stać się najemcą mieszkania po śmierci konkubenta.

Nie zauważyłem, by poseł Godson pochylił się nad innymi (jakże wieloma) aspektami wspólnego życia dwóch osób. To nawet nie dziwi. Gdyby listę powiększył mogłoby się okazać, że zmiany prawne będą musiały sięgnąć setek, jeśli nie tysięcy ustaw, rozporządzeń, itp. Tego wszystkiego, co dałoby się załatwić jedną ustawą o związkach partnerskich.

Poseł Godson może liczyć na powodzenie swojej misji. Ostatnie kompromitacje Janusza Palikota odwróciły od tej formacji wiele środowisk.

W efekcie dostaniemy ogryzek, który może przejdzie przez Sejm, ale nie zadowoli zainteresowanych.

Może warto więc być pragmatycznym, hipokryzję (i chamstwo) pozostawiając innym.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Benedykt XVI abdykuje

Refleksja o świecie
"(...) aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi."

Nie, że mnie to jakoś szczególnie przejmuje. Obsada stanowisk w Watykanie jest poza jakimkolwiek moim zainteresowaniem.

Zwraca jednak uwagę, że obecny papież dostrzega, że świat podlega szybkim przemianom i trzeba zarówno hartu ducha, jak i ciała, by za tymi przemianami nadążyć.

Szkoda, że cała kierowana przez niego instytucja, w tym świeccy, nie są zdolni do takiej refleksji.