poniedziałek, 4 lutego 2013

Homo i hetero

Pośród różnic

Minął pierwszy lutowy weekend. Rozpoczęty koncertem w Filharmonii Łódzkiej. Najpierw słodko-kiczowate "Popołudnie fauna" Debussy'ego, potem wzniesienie do "Koncertu fortepianowego D-dur na lewą rękę" Ravela. W drugiej części nudna aż do bólu, pełna dziwacznych nawiązań, młodzieńczego samozadowolenia i naiwności I symfonia Mahlera.

W sobotę impreza ze znajomymi Jakisia. Ja jako dopisek do niego. Nawiązanie, które jakoś się przyjęło. Oni heteroseskualni do bólu. Ja, nie dość, że najmłodszy, to jeszcze jako partner, przyjaciel, suprug ich przyjaciela. Do tego ja trzeźwy, oni alkoholowo roztkliwieni.

Wiem, że jestem akceptowany dzięki niemu. Wiem, że gdy zabraknie go, jako zawiasu, drzwi odpadną od ościeżnicy i potoczą się kilometry od niej.

Nawzajem weszliśmy w swoich środowiska. Nie wszystko się przyjęło. Nawet więcej, niewiele. Choć ja jestem mam wrażenie bardziej odporny, ciekawy i konsekwentny. Ale to może kwestia otwartości, która dla mnie jest rzecza naturalną.

To co dzieli nasze środowiska, to otwartośc na siebie. W moim, góruje epatowanie. W jego, zaangażowanie. W moim, zorientowanie na siebie. W jego, spojrzenie na innych.

Róznic jest niestety więcej niż podobieństw. Szkoda, że tych ostatnich nie szukamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)