sobota, 15 stycznia 2011

Odwilż, Matiz, getto

Matizem poza getto

Po uwerturze zimowej zostało mi na drzwiach wgniecenie i rysy na zderzaku. Samochód powędrował do blacharza, a ja przesiadłem się w czerwonego Matiza, jako samochodu zastępczego. To niewiarygodne, ale ta konserwa miała lepsze przyspieszenie od mojego auta. Możliwości parkowania tym samochodzikiem ujęły mnie. Niestety, jak to z samochodami zastępczymi bywa hamulce były w nim takie nie do końca. Jeździłem z żołądkiem w gardle. Szczęście, że moje kursowanie tym pojazdem przypadło na nadal trwającą odwilż.

A propos odwilży. Nie pamiętam stycznia z temperaturami sięgającymi 11 stopni na plusie. Owszem zdarzało się to w lutym, ale w styczniu!

Ponad tydzień temu wyskoczyłem na miasto z Krową Morską i Hiszpanem. Zjedliśmy smacznie w Presto, a potem zaprowadzili mnie do małego klubiku "Owoce i Warzywa" przy Traugutta. Owszem, nie można tam palić, ale atmosfera jest miła, wybór napojów i alkoholi spory, ceny umiarkowane, ludzie sympatyczni. Pogadaliśmy sobie o różnych sprawach mniej i bardziej ważnych, bez skrępowania w doborze tematów. Gejowski wspominał mi ostatnio, że poszedł do Narraganset z zamiarem zaszycia się w ciszy (ja bym tego ciszą nie nazwał) pubu. A tu niespodzianka, Narraganset pub jest zamknięty, gdy czynna jest dyskoteka. Szkoda, że nie ma o tym informacji na stronie klubu. Art Cafe ze względu na chorobę współwłaścicielki nadal jest nie do końca otwarte. Szkoda, bo ten lokal był fajną alternatywą.

Wniosek jest prosty, zacznijmy chodzić do innych klubów zamiast zamykania się w wątpliwej proweniencji gettach.

Jestem do niedzieli w Warszawie. Jutro będzie notka z wystawy Katarzyny Kozyry.

4 komentarze:

  1. "Wątpliwej proweniencji getta" - hmm, ostro...

    Ale też uważam, że knajp jest sporo i nie trzeba się skazywać na kilka z nich.

    Zaciekawiła mnie lista 101 najbardziej wpływowych gejów w UK, publikowana przez Independent. Może zrobimy taką listę na polski użytek? Mogłaby być zaskakująca...

    Nie jestem ciekaw widoku Teresy w koreańskim autku. Teresę w urnie chcę oglądać dopiero za jakiś czas, nie tak szybko. Poza tym - jakoś Teresa pasuje mi do dużych limuzyn. Powinna sobie kupić Jaguara. Mam nadzieję, że kiedy w końcu przestanie się obijać, to sobie go kupi. Zresztą - jej aktualnym partnerem jest przecież podobno jakiś Michnik, więc chyba już teraz ją stać..?

    OdpowiedzUsuń
  2. 2Metka: Jakiś Michnik ostrzy pazury i pewno wkrótce Ci odpowie. A Twoje pomysły jeszcze dziś rozruszam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak ci mówiłem, że twój samochód nie rusza to się obrażałeś.

    OdpowiedzUsuń
  4. 2Gejowski: Ależ ja się nigdy nie obrażałem! Za duża dziewczynka ze mnie, żeby fochy strzelać ;-) Ja wiem, że Toytoy ma słabe przyspieszenie, ale też nie ma co patrzeć na to jako cechę dyskwalifikującą cały samochód... co czasem sugerowałeś.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)