środa, 24 listopada 2010

Nowa Klasyka Europy Lódź Teatr Jaracza „Panny z Wilka”

Prawie światowo

Jakiś, bo któżby inny, zabrał mnie w minioną sobotę na otwarcie festiwalu „Nowa Klasyka Europy” („New Classics of Europe”, pełna nazwa „I Międzynarodowy Festiwal Teatralny Klasyki Światowej”). Na Sali pani posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska, marszałek Włodzimierz Fisiak, były marszałek Mieczysław Teodorczyk, dyrektor Teatru Nowego Zdzisław Jaskuła, były premier Marek Belka, śmietanka miasta i… Kaczka! Zobaczył mnie, gdy wchodził na salę, stanął jak wryty, przeżegnał się, a potem bystro, jak na Kaczkę przystało, zapytał: „A co ty tu robisz?”. Odpowiedziałem pytaniem: „A po co się przychodzi do teatru twoim zdaniem?”.

Wojciech Nowicki - dyrektor festiwalu – powitał zgromadzonych, pan tłumacz tłumaczył półsymultanicznie na angielski, Włodzimierz Fisiak festiwal po angielsku otworzył.

Po wejściu każdy widz otrzymał słuchawki z odbiornikiem. Na sali odbył się test, czy wszyscy słyszą tłumaczkę, kto nie słyszał miał wymienione słuchawki, w tym oczywiście ja. Spektakl był po włosku, czyli w języku, którego w ogóle nie znam. Wolałbym napisy, szczególnie, że tłumaczkę czasami ponosiło i wczuwała się w odczytywanie. No i praktycznie nie można było usłyszeć głosu aktorów.

Nie bardzo rozumiem jak „Panny z Wilka” (a po włosku „Le Signorine Di Wilko”) napisane przez Jarosława Iwaszkiewicza, pisarza XX wieku, mają być uznane za klasykę, ale OK. Zresztą pozostałe spektakle też daleko w przeszłość nie wybiegają. Spektakl był ciekawy i interesujące było zobaczyć adaptację polskiego opowiadania, wyreżyserowanego przez Łotysza, a granego przez włoskich aktorów.

Ale nie o spektaklu chcę napisać. Bardziej interesuje mnie przyszłość festiwalu. Z tego, co usłyszałem wynikało, że miała to być klasyka, a de facto nie jest. Że miało być jury, a nie ma. Dwie nazwy festiwalu „Nowa Klasyka Europy” i „I Międzynarodowy Festiwal Teatralny Klasyki Światowej” są wzajemnie sprzeczne. Międzynarodowy, czy europejski? Klasyka Europy, czy światowa? Na stronie festiwalu można przeczytać, że: „to dyskusja nad współczesnymi odczytaniami klasycznej literatury światowej. To przegląd propozycji najważniej-szych scen teatralnych w poszukiwaniu spektakli, które są częścią nowego kanonu inscenizacyjnego Europy.” Przyznam, nic nie rozumiem. Jest odnośnik do listu intencyjnego, ale list chyba jeszcze nie powstał, bo link prowadzi na manowce.

Oprawa festiwalu jest imponująca (finansuje urząd marszałkowski i Unia Europejska). Budynek pięknie oświetlony, program ładnie wydany. Tylko, o co w tym chodzi?

3 komentarze:

  1. Podobno Waldorff, wychodząc z jakiegoś koncertu współczesnego kompozytora, powiedział: "Ni ch..., nie rozumiem." Zrobił to tak, by wszyscy słyszeli. Może też tak trzeba było :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Teresa: "kto nie słyszał miał wymienione słuchawki, w tym oczywiście ja" - jakbym siebie widział...
    "Nie bardzo rozumiem jak „Panny z Wilka” (...) napisane przez Jarosława Iwaszkiewicza, pisarza XX wieku, mają być uznane za klasykę" - napisał je jeszcze przed IIWW, nie uważasz, że była to jednak zupełnie inna epoka? (nie mówiąc już o dość tradycyjnym stylu literackim, w porównaniu z takim na przykład Witkacym)
    "Ale nie o spektaklu chcę napisać" - a szkoda, bo zazwyczaj ładnie to robisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. 2Gdański: Musiałbym ten spektakl obejrzeć jeszcze raz, żeby coś napisać. Dużo tam się działo, wiele było odniesień i metafor. Szczerze się przyznam, nie spamiętałem wszystkiego.

    Wielkie dzięki za ten mam nadzieję szczery, choć zupełnie niezasłużony komplement ;)

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)