sobota, 28 stycznia 2012

Ślub z kozą, Rzeczpospolita, wyrok

Koza zastąpiła kobietę

Zupełnie nie rozumiem oburzenia związanego z tym rysunkiem.


fot. gejowo.pl

Rysunek sugeruje, że kolejnym etapem po wprowadzeniu związków partnerskich (ślubów) dla osób homoseksualnych będzie wprowadzenie takich praw także dla zoofilów.

Kiedyś kobiety walczyły o prawa wyborcze i pojawiały się na przykład takie rysunki:


fot. ratemyfunnypictures.com

Napis: Moja żona wstąpiła do Ruchu Sufrażystek (Od tego czasu cierpię!)

Czyli zdobycie przez kobiety praw wyborczych będzie oznaczać, że mężczyźni będą musieli przejąć prace domowe i staną się ofiarami agresywnych kobiet.

Tak pierwszy obrazek, jak i drugi, mimo że ich powstanie dzieli około 100 lat, wyrażają typowy dla konserwatystów strach przed nowym i chęć dopieszczania tego, co zastali na świecie.

Sądowa walka z satyrą, to delikatnie mówiąc głupota. Cieszę się, że występujący przeciwko Rzepie przegrali. Gdyby wygrali byłoby to ograniczeniem wolności słowa, a ja byłbym pozwany za to, że piszę PiSda. Z satyrą trzeba walczyć satyrą, a nie przed sądem.

Jedyne czego mi jeszcze brakuje, to jakaś dobra batalia przeciwko tzw. urażeniu uczuć religijnych. To jest dopiero absurdalna sprawa! A i tak cieszmy się, że nie żyjemy w takiej Indonezji, gdzie wyznawać można dowolną religię, ale bycie ateistą jest nielegalne.

20 komentarzy:

  1. A czy nie przeszło Ci przez myśl, że m.in. o to chodzi, że można napierdalać się z homoseksualistów a z katoli nie? Nawet jeśli nie wymienisz ich z imienia i nazwiska?

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie o to chodzi. Mądrzejszym satyra nie powinna przeszkadzać, właśnie dlatego, że są mądrzejsi i mają dystans, przede wszystkim do siebie. Obrażają się tylko kucharki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 2s.: Czujesz się obrażony tym rysunkiem? Tak osobiście? Z każdego można się naśmiewać, na tym blogu znajomi naśmiewają się z siebie nawzajem i nikt nie robi z tego problemu. Cejrowski, Pospieszalski, Korwin-Mikke, Suski, Kaczyński i wielu innych, to po prostu śmieszni w swej nieakceptacji rzeczywistości i zagubieniu cywilizacyjnym pariasi, którzy z czasem wymrą jak nieadaptujące się do zmieniających się warunków gatunki.
    Sądzić się z głupotą i cywilizacyjnym niedorozwojem? To jak modlić się do chrześcijańskiego boga o remisję raka bez podejmowania leczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mieszane uczucia. Problem w tym, że jest różnica między nabijaniem się z zabobonu a szydzeniem z ludzi. I to w dość chamski, typowy dla PiS Zeitung, sposób.

    Nie zaskakuje mnie przegrana NS2, chociaż bardzo im kibicowałem (pomimo uwielbienia dla wolności słowa). Niestety, naruszenie dobra osobistego musi być "osobiste", a nie "grupowe". Ale ta sprawa jest ważna, bo stanowi argument na rzecz zmiany prawa karnego, które ściga wzywanie do nienawiści np. ze względu na wyznianie, ale już nie ze względu na orientację seksualną. Ironia polega na tym, że na wyznanie mamy wpływ, a na orientację seksualną - nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. 2Metka: Masz mieszane uczucia, ale kibicowałeś NS2? Ty?! Gdyby NS2 wygrało, to nie możaby już żartować sobie z żadnej grupy ludzi. Blondynki sądziłyby się o dowcipy o sobie!
    Moim zdaniem ten rysunek jest śmiesznawy (bo nie śmieszny) i nikogo nie obraża, powtórzę, ot satyra. Przypominam, ludzie o tej mentalności byli kiedyś przeciwni przyznaniu kobietom praw wyborczych, wcześniej prawa do edukacji, itd. Winne jest patriarchalne myślenie funkcjonujące dziś w warunkach oblężonej twierdzy.

    Wyobraźcie sobie ten rysunek następująco:
    Kobieta wrzuca kartę do głosowania do urny, za nią stoi Kaczyński z kotem do którego mówi: Jeszcze tylko ta pani odda głos, a zaraz potem ty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzisz, uważam, że jest różnica. Zawieranie związków małżeńskich dotyczy sfery intymności dwojga ludzi, a nie sfery publicznej (jak wybory). Szydzenie z cudzej intymności wydaje mi się niesmaczne i wyjątkowo chamskie. Ponadto niesie w sobie ładunek nagannego porównania do czynów zoofilskich, które stanowią w Polsce przestępstwo. Zatem jest to coś rodzaju pomówienia o przestępstwo i obiektywnie naganne, obrzydliwe zachowanie. Rysunek jest równie zabawny, jak rysunek przedstawiający kogoś wycierającego but w trawnik (wycierającego ów but z gówna) i mówiącego przy tym "najpierw to, potem zerwę znajomość z Terlikowskim i już nie śmierdzę". Może to kogoś bawi - mnie średnio.

    Zrozum też, że nie jestem sympatykiem Rzeczpospolitej, więc cieszę się, kiedy ta szmatława gadzinówka z pierdzącym w trąbę tytułem dostaje po ryju.

    Z drugiej strony, podobnie jak Ty, jestem gorącym zwolennikiem wolności słowa, nawet tzw. "nadużywanej". Rysunek mnie nie bawił, był dla mnie przykry, ale niestety muszę w imię wolności słowa tolerować takie wypierdy. Stąd też miałem mieszane uczucia. Moje kibicowanie wynikało bardziej z osobistej sympatii dla "sprawy" niż z przekonania o słuszności argumentacji prawnej.

    Jest też jeszcze jedna kwestia - prawo w Polsce bardzo mocno chroni tzw. uczucia religijne, a nie chroni innych poglądów. Nie widzę powodu, dla którego czyjeś chore poglądy miałyby podlegać tak silnej ochronie. Ta sprawa uświadamia, że Polska jest matką różnicującą swoje dzieci w uczuciach - najbardziej Cię kocha, kiedy jesteś białym, prawicowym, katolickim heteroseksualistą. Kiedy upominasz się o swoje prawa jako np. gej - Polska traktuje Cię już po kurewsku. To przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zszokowany: "Zawieranie związków małżeńskich dotyczy sfery intymności dwojga ludzi". Że co?! Formalizowanie swojego związku wobec prawa, społeczeństwa i chuj wie czego jeszcze przed urzędnikiem państwowym w obecności świadków, rodziny, znajomych i w niektórych przypadkach mediów dotyczy sfery intymności?! Złożenie deklaracji PIT jest bardziej intymnym zabiegiem. Meciu, późno chyba było i nie wiedziałeś, co piszesz.

      Może to dla dobra dyskusji, ale wybiegasz z interpretacjami zbyt daleko. Tak, dla konserwatystów stosunki zoofilskie są równie naganne jak homoseksualne. Czy nam się to podoba, czy nie, mają do tego prawo. My możemy uważać, że zestawienie jest chybione, zoofile z kolei nie zgodzą się z nami. Powinniśmy walczyć o swoje prawa, ale że przytoczę słowa Jakisia nie obrażać się niczym kucharki (z całym szacunkiem dla kucharek).

      Co do reszty Twojej wypowiedzi wszyscy zapewne przyklasną, a fragment (zamieniam tylko "Cię" na "cię", bo nie tylko "Mię", a wszystkich nas dotyczy) można rzucić na sztandary, cytuję:

      Polska jest matką różnicującą swoje dzieci w uczuciach - najbardziej cię kocha, kiedy jesteś białym, prawicowym, katolickim heteroseksualistą. Kiedy upominasz się o swoje prawa jako np. gej - Polska traktuje cię już po kurewsku.

      Usuń
  7. Nie zgadzam się z Tobą. Nie jest tak, że dla kogokolwiek stosunki zoofilskie mogą być równie naganne jak homoseksualne. Bredzisz kuffana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuffana, Jakiś był szybszy, "nie jest tak, że dla kogokolwiek stosunki zoofilskie mogą być równie naganne jak homoseksualne" - rozłóż to sobie na czynniki pierwsze, czego umiejętność w trakcie edukacji zapewne posiadłeś, a odpowiedź na pytanie "kto bredzi?" dostaniesz.

      Usuń
  8. Swoją drogą ciekawe - pamiętam czasy, kiedy nie opowiadałaś takich kretynizmów. Czyj to wpływ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie złoszczę sie na formę "ona". Jest irytująca dla mnie, ale jak komuś słoma z butów wystaje to do transseksualistki mówi per pan. Słomy nie wygrzebię, a jak widać wychodzi nawet z markowych butów.

      Dobrze, że Twoja pamięć jest tak niezawodna, jednak szkoda, że "Twój wpływ" ma charakter ciągu wstecznego, co widać, słychać i czuć.

      Szanownych Czytelników przepraszam za torebkową naparzankę.

      Usuń
  9. @MetkaBoska: "Nie jest tak, że dla kogokolwiek stosunki zoofilskie mogą być równie naganne jak homoseksualne".
    To jak jest? I kto tu bredzi? I pod czyim wpływem?!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cyt. "dla konserwatystów stosunki zoofilskie są równie naganne jak homoseksualne. Czy nam się to podoba, czy nie, mają do tego prawo".

    Przykro mi Tereso, ale to stwierdzenie jest po prostu nikczemne i głupie. Nikt nie ma prawa do obrzucania ludzi błotem tego rodzaju wynurzeń. I wiesz o tym dobrze. Poza tym, jest to spojrzenie na świat z perspektywy dupy. Związki partnerskie mają tyle wspólnego ze "stosunkami zoofilskimi", co związki małżeńskie z seksem. Za wielu żonatych zaliczyłaś, żeby o tym nie wiedzieć.

    Przykro mi darling, ale Twój tekst o "prawie konkserwatystów" po bliższej analizie zaczyna pachnieć wyziewem z fagota. Nie jest to miły zapach. Sorry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metka oderwała się od rzeczywistości i chyba przemęczenie podowuje wyłączenie analitycznego myślenia.
      Wyziewy są argumentem poza zapisem, a cała reszta... klepaniem w klawiaturę sztuka dla sztuki. Meciu Kochna, wypij solidną wódeczkę dla otrzeźwienia

      Usuń
    2. Metka, nie wiem, co się dzieje, ale kończ robotę, wracaj do domu i dobrze wypocznij. Logika, to w tej chwili ostatnia rzecz, z jaką możesz się zmierzyć.

      Usuń
  11. A swoją drogą, jeśli kocentrować sie na wpływach... Może to Jakiś opowiada Teresie te wszystkie brednie, a Metka nie potrafi Teresy przed tym uchronić? Ale jak to? Metka nie potrafi?!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakisiu, nie myślałeś o założeniu własnego bloga? Nieładnie się tak wcinać w czyjąś rozmowę, a chyba Teresa ma jeszcze jakąś autonomię i rozmowa z Nią nie jest równoznaczna z rozmową z Tobą.

    Teresa: przykro mi, ale nadal uważam, że to, co napisałeś, to brednie. Może ja o północy jestem niewyspany, ale jednak nadal trzeźwy, co nie o każdym da się powiedzieć :). Uwagi o słomie z butów puszczam mimo uszu - żeńska forma dotychczas nikomu tu nie przeszkadzała, więc mieści się w konwencji. Co do meritum, uważam, że naganne jest sprowadzanie kwestii związków partnerskich do "stosunków", a następnie zrównywanie tychże ze stosunkami ze zwierzętami. Jest to obiektywnie obraźliwe i obrzydliwe, stanowi też pomówienie o przestępstwo. Rozumiem, że tego nie dostrzegasz, ale widzą to tysiące innych ludzi. Powództwo zostało oddalone - jak sądzę - nie z powodu braku obraźliwego ładunku spornego rysunku, ale z powodu braku jego ukierunkowania na dobra osobiste konkretnych osób, tj. powodów w tym postępowaniu. Jeśli ten przekaz nie jest dla Ciebie dostatecznie jasny, to napiszę wprost: nie jesteś zwierzęciem, Tereso.

    Uważam też, że powinnaś być, Tereso, ostatnią z kolejce do upominania się o swobodę wypowiedzi katonazistów. Twój wpis jest zabawny jak dyskusje w podziemnej prasie holenderskiej w czasach wojny, dotyczące tego, czy moralnie dopuszczalne jest okłamywanie okupanta. Wydaje mi się, że ograniczenie swobody wypowiedzi nie dokonuje się w Polsce przede wszystkim ze szkodą dla poglądów katolickich i prawicowych, ale wręcz przeciwnie. Postaraj się więc może otwierać dzioba w obronie rzeczywiście prześladowanych, a nie stosujących opresję. W przeciwnym razie będziesz nadal brzmiała jak nasączona TVNem. To tylko taka przyjacielska rada - zrobisz oczywiście, co Jakiś uzna za słuszne ;)

    I nie unoś się tak strasznie, bowiem złość szkodzi urodzie, a chcemy podziwiać Twoje piękno jeszcze przez 60 kolejnych lat.

    Pozdrawiam, kurczaczku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko mnie chce się czytać Twoje długie wywody, choć może się mylę. Dobrze, że wyjaśniliśmy sobie wszystko przez telefon. Tzn. pozostaliśmy przy swoich zdaniach ;)

      Usuń
  13. O… Widzę, że MetkaBoska zamierza reglamentować prawo do swobodnego wypowiadania się na blogu? Czy to nie jest aby nawoływanie do kwestionowania interaktywności? Blog w Internecie i funkcja „komentarzy” nie zabraniają wypowiadania się na dowolny temat w dowolnym momencie. Oczywiście nie trzeba podejmować rozmowy z kimś, z kim nie chce się rozmawiać, jednak nie wypada zabraniać komuś wypowiadania się jak chce, gdzie i kiedy chce. To także kwestia autonomii, o którą tak się Metka upomina. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)