wtorek, 30 października 2012

Biedroń u Wojewódzkiego

Cioty sobą zachwycone

Tak, nie lubię Biedronia. Sam jestem ciotą, pedałem, homoseksualistą, gejem, cwelem, itd. i nadal go nie lubię. Litości, jak ja mam się z nim utożsamiać?! Choćby po takim tekście:

Wojewódzki: Spałeś ze mną?
Biedroń: Jeszcze nie.

Mam wrażenie, że do Sejmu się dostał, bo przespał się z całą resztą.

Biedroń czuje się w Sejmie sobą. Nie tylko w Sejmie, akceptuje swoje sciotowanie wszędzie.

Ale OK, sciotowanie to pryszczyk, każda cooleżanka czasem się w branżowym gronie przegnie. Jednak ta pustka wyzierająca z każdego słowa posła Biedronia po prostu mnie dobija. Ja nie przebywam w gronie takich pustaków, jestem ciotką z grona wyższych pierdolencji, a przynajmniej za takową pierdolencję się mam. Obrażę pewno kogoś, ale nie jest to grono z salonu fryzjerskiego.

Biedroń: Geje są różni.

Ooooo tak, bardzo różni.

Biedroń: Uważam, że stereotypy są bardzo ważne.

Freudowska pomyłka? I stąd to upowszechnianie stereotypu głupkowatej ciotki?

Wojewódzki: Nie trzymasz nasienia w lodówce?
Biedroń: Ojej, a ja ostatnio jadłem u ciebie jogurt.

Rozmowa inteligentnych ludzi? Jerry Springer by pochwalił.

Piotr Rogucki: Większość polityków to kompletne cioty.
Biedroń: Zgadzam się.

Ja też, a na czele z chorągwią idzie Biedroń i stereotyp upowszechnia multiorientacyjnie.

Piotr Rogucki uważa, że wszystkie talk-show są gówniane.

Tylko po co wystąpił w najbardziej gównianym z nich?

Wojewódzki: Czuć, że my jesteśmy hetero?
Piotr Rogucki: Raczej wieśniaki.

C'est ca.

Wojewódzki: Jestem jednym z najgłupszych programów w Polsce.

C.b.d.u.

Odpowiadając na poszukiwania Czytelników: tak, tak, partnerem Roberta Biedronia (ur. 13 kwietnia 1976r.) jest Krzysztof Śmiszek (ur. 25 sierpnia 1979r.) i są ze sobą od dziesięciu lat - a przynajmniej Biedroń tak deklaruje.

19 komentarzy:

  1. Szkoda słów. Nie oglądałam (o nie!), ale z tego, co do mnie dotarło, i tak wcale nie najgorsze fragmenty wybrałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja może jestem z innej bajki. Nie jestem przecież celebrytą, Ty raczej jesteś, ale nie robisz z siebie dziwowiska. Jakoś nie mogę zaakceptować powielania stereotypów stąd ostatni tekst porównujący Roberta Biedronia i Orlando Cruz'a.

      Żyjemy w homofobicznym otoczeniu. Teoretycznie powinniśmy walczyć ze stereotypami. To wspaniale, że ludzie głosowali na Biedronia - świadczy to o nich jak najlepiej. Ale ja jestem dziś zażenowany patrząc jak Biedroń roztrwania społeczny protest, społeczne zaufanie i wreszcie społeczne nadzieje.

      Wojewódzkiemu nie można odmówić inteligencji. Ma wszystko w dupie i karmi publikę tym, co jest poszukiwane. Robi to dla kasy, co jest oczywiste.

      Rozważałaś udział w jego programie? Myślisz, że podołałabyś? Oczywiste jest, że wszystko jest ustawione, a widzimy wycinki, a nie całość. Poddałabyś się takiej manipulacji?

      Usuń
    2. Gdyby Robert nie był posłem, a wcześniej założycielem i prezesem największej polskiej organizacji LGBT, to zupełnie by mnie nie obchodziło to, co robi. Jego opowieści o bolącej pupie, cioty Palikota i robienie z siebie głupka w tym czy innym programie. Ale on jest posłem. I chociażby z tego powodu powinien dbać o swój wizerunek, bo to podstawa, by był dla państwa z Sejmu partnerem do rozmów. Tyle że, mam wrażenie, zupełnie mu na tym nie zależy. Wszak łatwiej się skarżyć na wszechobecną homofobię w Sejmie niż spróbować kogoś do spraw, które się ponoć reprezentuje, przekonać.

      Jeśli chodzi o Twoje pytanie - nie, nie wystąpiłabym. I dlatego, że Wojewódzkiego i tego typu programów zwyczajnie nie lubię, i dlatego, że nie podołałabym. I albo sama zrobiłabym z siebie kretynkę, albo pozwoliłabym, żeby on takową ze mnie zrobił. Nie jestem Urbanem ani Michnikiem, a chyba tylko tej dwójce udało się gościa przegadać.

      Usuń
  2. Rzeczywiście po lekturze tych smakowitości nasuwa się skojarzenie z Brunem S.B. Cohena. Osobliwe. Konwencja programu nie usprawiedliwia tego poziomu. Poseł powinien unikać bycia wyłącznie celebrytą i rzeczywiście zadbać nieco o to, żeby nie zrażać otoczenia. Z przykrością muszę powiedzieć, że mam osobiste doświadczenia, które powodują, że niektóre wypowiedzi posła (poza tymi mądrymi, których też było sporo) wprawiają mnie w osłupienie.

    Natomiast Ewę i Teresę namawiam jednak do przekazywania tych uwag Robertowi prywatnie, a nie publicznie. Wydaje mi się, że poseł Biedroń jest niszczony skutecznie przez prawicowe media i akurat my nie musimy im w tym pomagać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2Metka: Ja chętnie Robertowi Biedroniowi uświadomiłbym jaki jest mój odbiór jego osoby po takich popisach, jak u Wojewódzkiego. Ale ja Roberta Biedronia nie znam i nie sądzę bym był dla niego autorytetem. Możliwe, że Robert Biedroń był i jest sobą, i właśnie dzięki temu zdobył mandat posła. Jeśli tak, to jestem naiwniakiem, który nie zdaje sobie sprawy z tego jak zdobyć popularność. Ergo Robert Biedroń wie co robi i może mieć moje opinie w dupie.

      Czy ja niszczę Roberta Biedronia? Mam nadzieję, że za malutki jestem. Ponadto ma się za polityka, więc uwzględniając jego ulubioną poetykę, dupę powinien mieć twardą.

      Usuń
    2. Bez przesady z tym niszczeniem Roberta. Jasne, że krytyka miła nie jest, ale czasem się po prostu przydaje. Mam wrażenie, że jednym z czynników odpowiedzialnych za marną kondycję polskiego ruchu LGBT jest niechęć do wyrażania krytyki z jednej strony ("pierzmy swoje brudy we własnym gronie") i brak otwartości na nią z drugiej ("i tak wiem lepiej, a ci, co tak hejterzą, niech lepiej coś sami zrobią"). Ja uważam, że takich będziemy mieć liderów, jakich sobie wychowamy, co oznacza, że trzeba reagować - i gdy coś robią dobrze (wtedy chwalić), i źle. Poza tym rzecz dotyczy publicznych występów naszego posła, nie jakichś wewnętrznych spraw, znanych nielicznym, które jak najbardziej takie powinny pozostać.

      Choć gdy będzie okazja, z przyjemnością z Robertem o jego koncepcji siebie jako osoby publicznej porozmawiam. Bo może być i tak, że on wie, co robi, a ja się po prostu nie znam.

      Usuń
    3. @ MB: Przepraszam, że znowu narzekam, ale to co proponujesz to hipokryzja czystej wody. Dokładnie taka jak w, krytykowanym przez Ciebie, kościele katolickim: powiedz mu w cztery oczy, po cichu, bo inni i tak nas już mocno krytykują, więc lepiej żeby nie słyszeli... Zawsze wiedziałem, że ateiści od fanatyków niczym się nie różnią :) Q.E.D.
      Biedroń zrobił błazna z siebie i wszystkich, których społeczeństwo z nim kojarzy.

      Usuń
  3. danielu, ateiści nie różnią się niczym od fanatyków? Rzeczywiście, pamiętam liczne pogromy wywoływane przez tłumy rozszalałych Magdalen Śród i Kazimier Szczuk. Zapewne w jednym z tych pogromów zginął Twój rozum, danielu ;). RIP.

    To, co nazywasz hipokryzją, ja nazywam elegancją. Tak, to forma hipokryzji. Można kogoś opieprzyć publicznie, przy innych pracownikach - tak jest szczerze i otwarcie. Można też zrobić to za drzwiami gabinetu, aby nie upokarzać publicznie - to oczywiście hipokryzja. Podobnie - hipokryzją jest ciche pierdzenie w intymności toalety. Ty nawołujesz, jak rozumiem, do otwartego i szczerego pierdzenia in pleno.

    Otóż wolę być w takim razie hipokrytą. Pierdź sobie głośno i szczerze, ale not in my name.

    Porównywanie mnie w jakimkolwiek kontekście do kościoła katolickiego, to niestety potwarz. Nie przypominam sobie, abym przeprowadził fizyczną eksterminację milionów ludzi, nawoływał do nienawiści wobec mniejszości, czy też okradł jakiś kraj na kilkadziesiąt milardów, nie kolaborowałem również ani z Hitlerem, ani z Mussolinim. A więc nie jestem porównywalny do kościoła katolickiego, który jest klasą sam dla siebie.

    Danielu, robienie z Ciebie pajaca to czysta przyjemność :).

    A co do Biedronia - naprawdę nie ma problemu, abyś mu swoje żale wylał w twarz. Są dyżury poselskie, można opowiedzieć posłowi, co Cię boli. Wtedy szansa na to, że wyciągnie z tego wnioski, będzie większa. Za to mniejsza na to, że ktoś Twoje wypociny zlinkuje na fronda.pl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie widzę problemu w Twojej "eleganckiej" hipokryzji. Proszę tylko byś nie zarzucał innym, że coś robią źle postępując "elegancko". To wszystko. A że taką dokładnie "elegancją" kierują się katoliccy hierarchowie - nie chcą "pierdzieć in pleno", wolą po cichu... cóż ja " pajac", nie widzę różnicy. Ponad to przeczytaj dokładnie swój własny post - ten pierwszy. Ty tam nie proponujesz żadnej elegancji, tylko ukrywanie opinii przed "onymi innymi", którzy usłyszeć nie powinni, bo inaczej to kolaboracja z prawicowymi mediami.
      Co do pogromów... jak rozumiem Stalin i cała reszta to wierni chrześcijanie... a reżim Kimów to katolicka teokracja. Rozumiem, że jesteś historykiem alternatywnym.
      Tyle, że mi nie o to chodziło.
      Ja nie obwiniam obecnych, ani przeszłych ateistów o jakieś, mniej lub bardziej wyimaginowane, zbrodnie na chrześcijanach, bo to nie ma sensu.
      Ja mówię tylko o pewnych postawach intelektualnych i emocjonalnych. Dla Ciebie, oczywiście :), nie ma takiej możliwości by ateista był fanatykiem... ja to widzę inaczej. Głupota jest dość powszechną przypadłością między ludźmi, występuje także wśród ateistów.
      Weź też jedno pod uwagę: dyskusja, z Tobą, nie należy do łatwych. Ja o biskupach hipokrytach - Ty o milionach ofiar i dyktatorach... Czy jak wspomnę kiedyś o jednym atomie wodoru, to usłyszę o Hiroszimie i Czarnobylu?

      Usuń
  4. Danielu, ależ kościół wcale nie jest "elegancki". Swoje nienawistne kocopoły głosi szczerze i otwarcie. Gwałci prawa reprodukcyjne kobiet, głosząc, że macica jest własnością publiczną i podlega publicznej ochronie. Trudno się zresztą dziwić kościołowi - ileż, chętnych do zrobienia loda w zamian za snickersa, dziatek urodzą sprowadzone do funkcji prenatalnego inkubatora kobiety. Co prawda część z nich potem jebnie dzieckiem o framugę albo utopi je w "zbiorniku retencyjnym", ale któż by się tam zajmował drobiazgami. Kościół wykaże się też swoim "miłosierdziem" otwierając "okno życia" (aby zakonnice mogły sobie potem polizać świeżutkie noworodki, a następnie przehandlować je np. na organy), a także wyciągając łapy po publiczne pieniądze na działalność swojej pseudo-charytatywnej przybudówki, czyli Caritasu.
    Kościół atakuje również mniejszości seksualne, w swoim chorym wywodzie głosząc, że fakt, iż od początku ludzkości 5% ludzi jest homoseksualnych - to coś nienaturalnego. Naturalne natomiast jest udawane bezżeństwo kleru, chodzenie w czarnych sukienkach, obwieszanie się złotem, przemawianie głosem postaci z kreskówki na kacu, a także wielbienie bożków, będących jak yeti - niewidzianych, ale budzących dziwną bojaźń.
    Kościół popierał również wszelkie parszywe reżimy na tym świecie. Wbrew Twoim kłamliwym wywodom, również cerkiew prawosławna po pewnych nieporozumieniach ze Stalinem (wszak był to konkurent w walce o wpływy i pieniądze) dogadała się z nim w obliczu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Partiarcha Moskwy i Wszechrusi pospołu ze Stalinem nawoływał naród radziecki do ojczyźnianego zrywu. Albo o tym nie wiesz, albo kłamiesz.
    Reżim Kimów nie słynie również ze szczególnie antykatolickich postaw, gdyż Korea - na szczęście dla siebie - nie jest szczególnie gęsto zaludniona przez fanatyków spod znaku kostek "świętego Karola".
    Oskarżanie ateistów o zbrodnie na chrześcijanach nie tyle nie ma sensu, co jest po prostu kłamliwe. To nie ateiści wieszali klechów, lecz Rewolucja Francuska, komuniści, a takoż i liczne chłopskie rewolty. Kościół jest niedościgłym wzorem w sianiu nienawiści i okradaniu wszystkich, z którymi ma kontakt. Ubieranie ateizmu w pokrwawione szaty to jeden z ulubionych gadżetów w katolickim teatrze pierdół, które z wdziękiem wciska wypłukanym intelektualnie ludziom od lat.
    A skoro wspomniałeś o atomie wodoru - czemuż nie ciśniesz nim w ateistów? Przecież rodzicami ery atomowej byli Maria Curie - ateistka i uwodzicielka, która rozbiła rodzinę, a także Albert Einstein, również ateista, a do tego Żyd, a więc również i komunista. Kto więc odpowiada za Hiroszimę? Voltaire, to jasne :).

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, ale nie trzeba od razu kogoś od pajaców, chyba, że według Ciebie to właśnie ta elegancja...

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy - czytaj proszę ze zrozumieniem :). Napisałem, że robię z Daniela pajaca, a nie, że jest on pajacem. Czy jest pajacem, tego nie wiem, bo te krótkie wprawki literackie, którymi się tu popisuje, nie są miarodajne. Musiałbym poznać bliżej, żeby zdiagnozować. A pajaca z Niego robię, gdyż jest bardzo wdzięcznym tworzywem. Jest on bowiem manifestującą Bożą bojaźń ciotką-prawicówką, sądząc (podkreślam) po treści jego wpisów. Przywarami tymi zaś błyszczy na blogu silnie antyklerykalnej i racjonalnej do bólu Teresy. To mniej więcej tak, jakbyś Ty poszedł na mszę celem pochwały użycia środków antykoncepcyjnych, albo jakby Daniel poszedł do burdelu głosić wspaniałość życia w czystości. W obu przypadkach nasuwa się słowo "pajacować". Można, ale jednak pozostaje wrażenie niekonweniowania :)
    Nie odmówię sobie też dalszej przyjemności robienia z Niego pajaca, gdyż obnażanie nicości argumentów prawicowo-klerykalnych ciotek to moje ulubione hobby (obok wysysania płodów i rzucania kondomami w procesje, a takoż i podrywania księży i zakonnic). Mam przy tym większe ambicje co do skali - zamierzam walczyć również z poglądami innych osób tego samego autoramentu, np. z Kaczyńskim, Niesiołowskim, Gowinem czy Radziszewską. Mierzi mnie ta duszna, obłudna atmosfera bogoojczyźnianego zadęcia.
    I uważam też, że napady na Biedronia to bardziej wyraz katolickiego poczucia winy (że się poparło taaaakieeeegooooo człowieka), niż wyraz nieukontentowania jego zachowaniami. Czy naprawdę ktoś rozsądnie może powiedzieć, że to właśnie Biedroń jest naszym głównym problemem, a nie np. Żalek, Libicki, Gowin, czy też Godson i reszta tego towarzystwa? Nie mamy większych problemów, niż posła Biedronia przywiązanie do tematu dupy (może istotnie nieco nadmierne)? Zajmowanie się niefortunnymi wypowiedziami Biedronia, to jak głoszenie potrzeby zdrowej diety w Etiopii.
    Dlatego właśnie te niemądre uwagi tak mnie irytują. Kolega Daniel krytykuje mnie za hipokryzję? A ileż razy On podczas mszy (na którą bez wątpienia chadza) wykrzyczał na środku kościoła "uwielbiam ssać kutasy!"??? Kto tu do cholery jest hipokrytą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o to, nie o to, nie o to...

      Usuń
    2. Anonimowy: płyta ci się zacięła. No i trudno to uznać za odpowiedź na to, co napisał Metka.

      Usuń
  7. “Anonimowy - czytaj proszę ze zrozumieniem :). Napisałem, że robię z Daniela pajaca, a nie, że jest on pajacem”. Jak zwał, tak zwał – to po prostu obraźliwe, i po co się odwoływać do elegancji skoro sam nie postępujesz elegancko? Jeżeli ktoś się z Tobą nie zgadza, uważasz za normalne „robienie z niego pajaca” i pokrywasz to jakąś przydługą paplaniną? Czy ludzie w Twoim towarzystwie często narzekają na ból głowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powiem Ci krótko Anonimowy - mam w dupie Twoją opinię na temat elegancji mojej wypowiedzi. Lepiej?

      Usuń
  8. „To, co nazywasz hipokryzją, ja nazywam elegancją”. A siano ciągnie się za Tobą długą smugą …

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy: nie rozumiesz moich wypowiedzi, więc liczyłem, że może prostszy przekaz do Ciebie trafi. Niestety, również w tym przypadku się zawiodłem. Trudno. Mam nadzieję, że "ludzie w Twoim towarzystwie" wykorzystują pismo obrazkowe i może w ten sposób są w stanie Ci cokolwiek wytłumaczyć. Ja do nich nie należę - na szczęście. Uwagi o bólu głowy wsadź sobie w siano. Teraz rozumiesz?

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)