środa, 28 listopada 2012

Kubuś Puchatek

Literatura faktu

Fot. www.plejada.pl
Pewnego razu Kubuś, Prosiaczek i Królik wybrali się do dziupli Sowy na skraju Stumilowego lasu. Kubuś przyniósł ze sobą miód i napar z liści, a Prosiaczek pyszny wywar z ziemniaczków. Królik niczego nie przyniósł, ale Sowa raczyła go swoimi zapasami. Radosna zabawa trwała w najlepsze. Jednak czy to miód, czy napar z liści mocno uderzył Puchatkowi do głowy. Nie pierwszy to już raz Puchatkowi od nadmiaru miodu jego mały rozumek stawał się jeszcze mniejszy. Ociężały Prosiaczek i Królik nawet nie zauważyli, gdy Puchatek wystawił głowę z dziupli i na cały las zaczął krzyczeć do mieszkającego obok Dzięcioła, żeby przeczytał mu dwadzieścia cztery bajki.

Zbudził się Wróbel z sąsiedztwa, a nawet mieszkający daleko Dzik. Zbudził się nawet Krzyś i postanowił uciszyć rozbawione towarzystwo. Powitali go Sowa i Tygrysek. Krzyś upomniał Sowę, że noc już późna i mieszkańcy lasu chcą spać. Tygrysek, który zawsze czuwa nad swoimi przyjaciółmi zapewnił, że uciszy Puchatka i hałasy więcej się nie powtórzą. Uspokojony Krzyś poszedł spać.

Gdy miód był już wypity Puchatek, Prosiaczek i Królik pożegnali się z Sową. Noc była rześka, a niebo gwiaździste. Rozochocony Puchatek zachęcił Prosiaczka i Królika do wizyty u Krecika, który zawsze trzymał trochę miodu na wypadek wizyty Puchatka. Krętymi leśnymi duktami szybko dotarli do środka lasu, gdzie Krecik ma swoją norkę. Norka Krecika wprawdzie ostatnimi czasy nie cieszyła się dobrą sławą, ale Puchatek zwabiony miodem zdawał się o tym nie pamiętać.

Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.
Kubuś Puchatek

W tym czasie środek lasu przemierzała wraz ze swymi młodymi Kangurzyca. Nigdy nie była w tych okolicach. Wszędzie cicho i pusto więc ciekawie wsunęła pyszczek do pełnej gwaru norki Krecika. Jednak wejście do norki była dla niej zbyt małe. Posmutniała Kangurzyca tym bardziej, że jej młode znudziły się już wędrówką przez las i chciały trochę odpocząć, a tu taki niefart. Przycupnęła więc Kangurzyca opodal kreciej norki, najmłodszego kangurka schowała do torby i zapadli w drzemkę.

Kiedy zawołasz do króliczej norki: "Hej, jest tam kto?", a glos z wnętrza odpowie: "Nie!", to znaczy chyba, że nie jesteś mile widziany.
Kłapouchy

Opuszczający krecią norkę Puchatek, Prosiaczek i Królik w pierwszym momencie nawet nie zauważyli drzemiącej obok Kangurzycy i jej młodych. Podśpiewujący Puchatek jednak niemal na nią wpadł. Przeciągnął łapką po długiej nodze Kangurzycy i zdziwił się, że jest taka fajnie włochata. Pomrukiwał przy tym z przyjemności, bo misie lubią takie miłe włochatości. Zaciekawiony już chciał sięgnąć łapką do kangurzej torby, gdy znienacka Kangurzyca się zbudziła.

Nikt do końca nie wie, co się stało dalej. Krzyki Puchatka, Prosiaczka i Królika zbudziły Krzysia. Krzyś przetarł oczy i zobaczył leżących na ściółce przyjaciół. Trochę nieprzytomny z niewyspania wysłuchał ich skarg. Prosiaczkowi wcisnął naderwane oczko, Puchatka przytulił, a Królikowe naderwane ucho zostawił do przyszycia na rano. Po czym odstawił nieszczęśliwych przyjaciół do ich legowisk. Zrozumiał, że w okolicy pojawiła się Kangurzyca. Bez trudu ją znalazł i do wyjaśnienia sprawy zamknął wraz z młodymi w pudełku od butów.

Bo wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy... 
 Kłapouchy

Rano następnego dnia Prosiaczek raźno wziął pióro i papier i opisał co się przyjaciołom w nocy wydarzyło. Puchatek przepisał list Prosiaczka w wielu egzemplarzach i rozwiesił w całym lesie. Wieść o nocnych wydarzeniach szybko dotarła do Leśnego Bractwa, do którego należą i Puchatek i Prosiaczek. Leśne Bractwo bardzo się zdziwiło, że w lesie są też kangury, bo o kangurach dotąd nie słyszało. Postanowiło się ująć za Puchatkiem i Prosiaczkiem, tak jak zawsze się ujmuje za swoimi braćmi, a nawet siostrami. Leśne Bractwo zaprosiło do swojej siedziby w sąsiednim lesie wszystkie kukułki, po jednej z każdego lasu, i pokazało urwane oczko Prosiaczka i wyrwane futerko Puchatka. Kukułki rozleciały się po lasach i łąkach wszędzie kukając "Kangurzym skrytowłochaczom mówimy stanowcze nie!".

Puchatka nadal bolało miejsce po wyrwanym futerku, a Prosiaczka oczko, ale cieszyli się, że kukukułki o nich kukają, a dzięcioły niemal na każdym drzewie zgrabnie w korze wykuły ich obolałe pyszczki.

Lepszy niewielki aplauz niż żaden, choćby był z lekka pozbawiony zapału.
Kłapouchy

Krzyś nie miał tego dnia czasu dla przyjaciół. Słyszał kukułki i pomyślał sobie, że na drugi raz Puchatek i Prosiaczek nie będą się już wałęsać po lesie w nocy zaczepiając wszystko, co włochate.

Leśne Bractwo nie zasypywało jednak gruszek w popiele. Sprawą ma się zająć sam A.A. Milne. I nie ma przebacz. Atak Kangurzycy i jej młodych na Puchatka i Prosiaczka jest jak atak na całe Leśne Bractwo. Oczko za oczko, futerko za futerko. Leśne Bractwo już nawet planuje leśną kampanię z obolałymi pyszczkami Puchatka i Prosiaczka i hasłem "Bo chciałem tylko pogłaskać jej futerko".

Krzyś wezwał Puchatka, Prosiaczka i Królika do siebie. Kazał spojrzeć w pudełko od butów i rozpoznać Kangurzycę i jej potomstwo. Puchatek trochę się wahał i zapytał, czy może przejechać łapką po kangurzej nodze. Krzyś się nie zgodził. Ale i tak przyjaciele nie mieli wątpliwości i kiwając głowkami potwierdzili, że to ta Kangurzyca i jej młode. Rozpoznali nawet najmłodszego synka Kangurzycy, który strachliwie wychylał główkę z jej torby. "Tak, to maleństwo też" - potwierdził stanowczo Puchatek.

Wszystkie leśne zwierzątka bardzo współczują Puchatkowi, Prosiaczkowi i Królikowi. Kukułki już cichną, ale i tak wszyscy są ciekawi dalszego ciągu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)