czwartek, 10 marca 2011

Kochanek Czerwonej Gwiazdy, Witold Jabloński

Mit „Lubiewa” obalony
fot. http://www.sklep.gildia.pl/

Książka Witolda Jabłońskiego trafiła do moich rąk już kilka dni temu. Potrzebowałem czasu na przeczytanie, a jak wiadomo o czas najtrudniej.

Zwraca uwagę już sama okładka. Świetnie dobrana czcionka tytułowa i rysunek. Widać, że wydawca bardzo dużo uwagi (i zapewne pieniędzy) przeznaczył na wizualną oprawę książki.

Nie jest to opowiadanie, ale też nie powieść, więc najlepiej określić tę pozycję jako nowelę. Rzecz dzieje się w Legnicy, gdzie rozwija się miłość młodego kleryka i rosyjskiego żołnierza z tamtejszego garnizonu. Tłem są przeobrażenia Polski odchodzącej od komunizmu i wchodzącej w… klerykalizm. Z deszczu pod rynnę można by powiedzieć.

Miłość Andrzeja i Siergieja jest jest trochę przesłodzona, jakbym czytał Titanica, ale czyż nie o takiej miłości wszyscy marzymy. Temu cukierkowemu romansowi Jabłoński przeciwstawia sadomasochistyczną relację Aleksa i Jarka. Dwa krańce tęczy.

Młody czytelnik dowie się trochę o rzeczywistości tamtego czasu. Wbrew pozorom ówczesnym „pedałom” wcale się źle nie żyło. Społeczeństwo i władze po prostu ich ignorowali. To dlatego wielu starszych homoseksualistów narzeka czasem na to upublicznienie nas, nie widząc w tym żadnej dodanej wartości, a jedynie strach przed upokorzeniem.

Uprzedzony byłem, że książka operuje ostrzejszym językiem…hm, albo ja się zwulgaryzowałem ostatnio, albo słowa „sperma”, „kutas”, „ruchać”, przestały na mnie robić wrażenie. W każdym razie język książki nie robił na mnie wrażenia, że jest pornograficzny.

Późne wydanie książki sprawia, że to „Lubiewo” Witkowskiego budowało dotąd mity o tamtych latach. Mity bardzo jednostronne. Mam nadzieję, że nowela Witolda Jabłońskiego zmieni ten mit.

Kupić można w Internecie:

Gildia  35,10zł

Bearbook 38,00zł



4 komentarze:

  1. Boszemuj, jeszcze "kutas" i "ruchać" rozumiem, ale dostrzegać u siebie zwulgaryzowanie poprzez brak uwrażliwienia na obsceniczność "spermy"?

    LOL :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeglądnąłem wczoraj tę książkę i podziwiam Twoją ekwilibrystykę słowną: jak nie napisać że to kupa i nie skłamać przy okazji. Już arcynudna "Zatoka Ostów" stała kilka pięter wyżej. Z ostatnim akapitem przesadziłeś. Te nieświeże wypociny podstarzałego geja, żyjącego tylko z tego że przez jakiś czas był asystentem kogoś z talentem, w żaden sposób nie dosięgają Lubiewa i nic po nim zmienić nie mogą. Nie ta galaktyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy, dziękuję, zachęciłeś mnie dodatkowo do sięgnięcia po książkę. Autor nie jest ani podstarzały, ani żyjący z niegdysiejszego bycia asystentem "kogoś z talentem". Jest to pełen uroku facet obdarzony dużym talentem, a wiek to nie metryka, tylko sposób bycia - czego dowodem np. Madonna czy niedawno zmarła Irena Kwiatkowska.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, Anonimowy "przeglądnął" (chyba przejrzał?) książkę i już wie, że niedobra. Ile jadu i bezinteresownej (?) zawiści w tych kryptociotach...
    Książkę na pewno kupię. Musi w niej coś być, skoro budzi tak skrajne emocje. Metka mnie zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)