niedziela, 24 marca 2013

Post niesponsorowany

Gay meeting points

Ostatnio słyszałem o jakiejś aferze związanej z opanowaniem strefy saun w jakimś poznańskim aquaparku przez panów poszukujących panów. Z tekstu wynikało, że nie chodziło o przyjemne wygrzewanie się w miłym gronie, gdyż panowie dodatkowo podgrzewali atmosferę przechodząc do czynu.

Jakoś szczególnie zdziwiony nie jestem. Panowie są w saunie goli, jest ciepło, co stanowi duży kontrast do warunków zewnętrznych, siłą rzeczy sytuacja sprzyja rozluźnieniu i pofolgowaniu, co zapewne odbywa się przy aprobacie obu stron. Przyznaję wprawdzie, że osoby postronne i niezaangażowane mogą nie czuć się komfortowo wśród wesoło kopulujących nieznajomych.

Niestety pogodę mamy taką, że imprezowanie plenerowe nadal odstrasza. Brodzenie w śniegu przy siarczystym mrozie, nie mówiąc już o wystawianiu co delikatniejszych części ciała na mroźne podmuchy z pewnością nie sprzyja nawiązywaniu znajomości w tradycyjnych miejscach podrywu.

Sauna to z pewnością dogodne miejsce, ale dziś się przekonałem, że przedłużająca się zima sprzyja wynajdywaniu miejsc nietypowych. Wspólnie z Metką nawiedzilismy TK Maxx. Już pierwszy rzut oka utwierdził nas, że nie jesteśmy the only gays in the shop. Wręcz trzeba się było przeciskać pomiędzy cooleżankami radośnie szczebioczącymi przy stojakach z dzianinami i inną odzieżą. Niektóre bardziej dyskretne cooleżanki zaciągnęły ze sobą koleżanki prawdziwe - realis mulier. Dyskretna obserwacja pokazała jednak, że sklep stał się raczej miejscem rozrywki dla par, a nie poszukiwania drugiej połówki, czy obiektu do szybkich westchnień - że tak to eufemistycznie ujmę. Nie tylko zresztą geje zostali zmuszeni do wybrania sobie sklepu jako miejsca na randkę. Nie zabrakło też lesbijek. Przy tym wyborze ciuchów brakowało tam jeszcze literki "Q" z całego alfabetu LGBTQ.

Jeśli ta zima się przedłuży to wszyscy zejdziemy do jakiegoś saunowo-shoppingowego podziemia.

4 komentarze:

  1. zwłaszcza, że to co w tkmakssss to takie very camp indeed :-)
    a co do kremu ajer-koń - nie mogło być to dobre, bo ajer-koń jest niedobry z definicji i zdania nie zmienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. szkorbut: Gwiazdowy tort był testowany na kubkach smakowych kilku osób i wszyscy byli zachwyceni. Jeszcze został maleńki kawałek - moje biodra już tak się zaokragliły, że mam kształt gruszki, nie wiem, czy dam radę go skończyć - więc może przekonasz się organoleptycznie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje wyuczone dobre zachownie powinno ci przyznać rację - jednak wrodzone przekonanie o własnych racjach każe zaprzeczyć. choć jeśli tak bardzo przekonujesz o walorach ajer-konia to może rzeczywiście spróbować by trzeba. pakuj w de-ha-el i bedzie jutro na deser po lanczu to się wypowiem jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkorbut: do jutra ten tort nie przetrwa. Uwierz 9 osobom, które go jadły, że był doskonały ;) A jeśli nie możesz uwierzyć, to może zdarzy się jeszcze okazja lub sam się pochwalisz swoimi kulinarnymi talentami.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)