środa, 20 marca 2013

Patriotyzm lokalny

Znikąd

Zupełnie nie wiem, czy jestem lokalnym patriotą. Chyba trochę tak, bo vaterland, itd. Ostatnio jeden emigrant z Łodzi do Warszawy na Facebooku  w kontekście jakichś informacji o wprowadzeniu w Łodzi linii trolejbusowych obwieścił (cytuję z pamięci): "Gdyby głupota mogła latać, w Łodzi latałyby same orły,  sokoły [i coś tam jeszcze, ale nie pomnę]".

Oburzyłem się, bo co to za tekst! Pisze o trolejbusach a obraża Łódź, a w podtekście łodzian. Zarzuciłem mu, że głupio generalizuje, są Łodzianie, i są łodzianie, jak wszędzie. On mi na to, że lewą nogą wstałem. Od słowa do słowa wywaliłem go ze znajomych. Taki emigrancik, który, co jest typowe dla adoptowanych warszawiaków, zaczyna pluć na własną przeszłość.

Przyznaję, nie przepadam za Warszawą. Rozsypane miasto z ludźmi, którzy czują sie lepsi przez adres zamieszkania. Szykanujący własną przeszłość i z zupełnie niezrozumiałych powodów uważający się za lepszych i bardziej predystynowanych do oceniania innych.

Przyznaję, nie znam prawdziwych warszawiaków, takich z dziada, jeśli nie pradziada. Zawsze miałem kontakty z jakimiś pół, ćwierć, inny ułamek warszawiakami. Za to zawsze mimo wystającej z butów słomy mieli się za niewiadomo kogo. "Żal.pl" to mało.

Polska z ich punktu widzenia składa się z Warszawy i reszty - przy czym ta reszta jest zawsze gorsza. Poza Mazurami, gdzie Warszawa wypoczywa, bo dalej wzrok jej nie sięga.

Dlaczego Polska ma taką Warszawę? Wystarczy trochę poznać historię. Miasto ruin odbudowane kosztem innych miast, miasto komunizmu centralizującego wszystko, miasto typowane na logistyczne centrum, miasto utrudniające rozwój lotnisk w innych aglomeracjach, miasto skupiające wszystkie instytucje rządowe. Miasto przybyszy - z własnej woli - znikąd.


17 komentarzy:

  1. Czekaj, czekaj, czy właśnie nie zrobiłeś tego co twój adwersarz?

    OdpowiedzUsuń
  2. xb: Raczej nie. Znam warszawiaków, którzy są przybyszami i nie mają z tym problemu. Niestety są warszawiacy, którzy po przyjeździe do stolicy stają się większymi warszawiakami, niż ci rodowici - tylko za takimi nie przepadam.

    Inna rzecz, to centralistyczna polityka w Polsce. Całkowicie absurdalna.

    Co do warszawiaków nie chcę generalizować, wszędzie się trafią czarne owce. Ja właśnie trafiłem.

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja właśnie jestem taką 0% warszawianką, znam mnóstwo podobnych do mnie warszawiaków, z których żaden nie uważa, że Warszawka jest lepsza od reszty kraju. Co nie przeszkadza nam miasta lubić.
    Szczerze mówiąc rodowici mieszkańcy (z dziada prababki) których znam, są zazwyczaj sztywniejsi i oburzeni na świat za krzydy powstania i komuny, która im Warszawę odbudowała.
    Wywyższające się buce żyją w każdej społeczności, jedni myślą, że są lepsi bo mieszkają w Łodzi, a drudzy, z Piszczaca będą pluć na tych z Cieleśnicy.
    A a propos odbudowy W-wy kosztem innych miast - czy miała pozostać w gruzach? A Lublin miał zostać stolicą? Po prostu podjęto decyzję, że nadal W-wa będzie stolicą - tak było łatwiej i rozsądniej, IMHO.Zarządzanie zdecentralizowaną administracją było w latach powojennych i długo potem praktycznie niemożliwe(pierwszy telefon w moim mieszkaniu (w mieście jeszcze wtedy wojewódzkim) pojawił się w 91 roku:)troche nam brakowało do dzisiejszego świata elektronicznego.

    OdpowiedzUsuń
  4. @roussefolle:

    Wypowiedzi fejzbuka nie ma co komentować - była szczeniacka.

    Co do centralizacji - wiesz, podobnie było przez dziesiątki lat w Niemczech czy Holandii (było więcej telefonów, ale internetu nie było, zresztą u nas administracja akurat miała zawsze telefony), a jednak udało się tam zadbać o bardziej zrównoważony rozwój kraju i umieszczanie centralnych instytucji w różnych miastach. Dla przykładu - niemiecki FSK mieści się w Karlsruhe, a EBC ma siedzibę we Frankfurcie. Argument jest więc nietrafiony. To po prostu efekt sowietyzacji -w Związku Radzieckim wszystko musiało być w "Maskwie". Ale pora już chyba pożegnać się z poradzieckim potworkiem centralizacji? PiS miał taki pomysł, ale wyszło mu, jak we wszystkich innych sprawach: jak nie spojrzysz, dupa z przodu. Marzy mi się, żeby np. Bank Centralny był w Łodzi, Trybunał Konstytucyjny w Lublinie, a Sąd Najwyższy w Piotrkowie. Dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wyszukiwarki znalazłam FSK-instytut filmowy? -no Łódź słynie filmówką. EBC(Europ.Bank Centralny)-jest instytucją unijną - nie krajową -więc przykłady nietrafione:) Pamiętajmy też, że do połącznia kraju mielismy dwie stolice(Bonn i Berlin)- nie mówiąc już o tym że Niemcy to państwo federacyjne z długą tradycją administracji lokalnej - której przykładem w Polsce mogą chyba być-Korona i W.X. Litewskie? Bo później to już niewiele mieliśmy tradycji administracyjnej jakiegokolwiek rodzaju. O ile się orientuję inne kraje europejskie też skupiają siedziby urzędów w stolicach, bo choćby (jedna z wielu błaha kwestia; przestarzała, wiem)wymiana poczty papierowej pomiędzy urzędami centralnymi byłaby nieskuteczna, poza tym działa tu siła (bezwładność)tradycji . Osobiście popieram zrównoważony rozwój kraju - ale teraz już za późno na ODGÓRNĄ decentralizację - byłoby to rozwiązanie równie arbitrarne jak powojenna centralizacja. Podhale czy Zachodniopomorskie bez gigantycznych pieniędzy nigdy się nie rozwiną - a my nie mamy gigantycznych pieniędzy, żeby sztucznie "rozwijać" regiony. Gdy zabraknie miejsca w mazowieckim, firmy ruszą na podbój prowincji. I za 100, 200 lat pieknie tę Polskę zrównoważymy.
      PS. Do Warszawy większości obywateli łatwiej dojechać niż do Piotrkowa.

      Usuń
    2. Roussefolle: To w sumie temat na osobną dyskusję. Zgadzam się, że w rozwoju cywilizacji zawsze pojawiał się jeden ośrodek centralny, kiedyś siedziba władcy. Możliwości komunikacyjne miały na to istotny wpływ. Dziś straciło to rację bytu, ale siła bezwładu jest silniejsza. Efektem - w przypadku Polski - jest kraj o różnych prędkościach.
      Temat ciekawy, ale chyba nie na ten blog. W każdym razie nie dajmy się zwariować.

      Usuń
  5. Jeden emigrant20 mar 2013, 21:53:00

    Ten "emigrant" uzasadnił dość obszernie dlaczego uważa ten pomysł za głupi. Ty - niestety - w ogóle nie biorący udziału w dyskusjach pod udostępnionymi/poleconymi przez niego artykułami, cytatami, komentarzami, podchwyciłeś tę jedną "opinię" i uczepiłeś się jej bez brania pod uwagę szerszego kontekstu, tudzież motywacji autora.
    Cóż, społeczeństwo nam się superexpress... to znaczy tabloidyzuje.

    BTW: ten "emigrant" bywa regularnie w Łodzi, ale przecież i tak nie masz z nim o czym rozmawiać.

    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden emigrant: Twoja wypowiedź jaka była taka była i w świat poszła. Zarzut, że nie śledziłem dyskusji i wyrwałem coś z kontekstu uważam za nietrafiony. Posty na FB pojawiają się tak, że odnosząc to do gazet jest to jak żądanie czytanie całej dyskusji, w której poprzednio głos zabrano rok wcześniej, i to jeszcze w gazecie, której nie prenumeruję.

      Jaka była motywacja nie wiem. Wiem, co przeczytałem. Może na przyszłość niech motywacja będzie zawarta w tekście.

      Co do Twojego bywania w Łodzi, to i tak się nie widujemy, więc nie ma kiedy dyskutować. Ponieważ taka to znajomość, więc myślę, że obu nas wybawiłem z kłopotu zrywając ją na fejsie. Wybieram jakość nad ilością.

      Dla mnie to tyle w temacie.

      Usuń
  6. Emigrancie, choćby był to wyłowiony z kontekstu fragment (odczytała mi go Teresa) - trzeba przeprosić, jak się palnie głupstwo. Tak jest dojrzale. Ty z uporem maniaka brniesz, chociaż palnąłeś ewidentne i zdradzające Twoje kompleksy głupstwo. Zastanów się, czy warto - robisz z siebie szczeniaka, a z Twoim PESELem już od paru lat nie wypada. Rozumiem oburzenie Teresy - to dobrze, że broni Łodzi przed smarkaterią niektórych "wyjezdnych" łodzian :)

    BTW: zamiast się unosić (znów jak smarkacz ;)) - odezwij się, jak będziesz w Łodzi. Miło Cię zawsze widzieć. A pomysł z trolejbusami rzeczywiście był... dziwny, szkoda mi czasu na debatowanie nad nim. Ale to Cię nie uprawniało do walenia na oślep. Ja np. nie czuję się głupkiem, ok? Więc po prostu przeproś za swoją wypowiedź i będzie po sprawie. I przestań dalej wyzywać - ja się tabloidyzuje? Durne uogólnienia na poziomie "mamymadzi" to właśnie domena tabloidów, więc sam na siebie nakieruj ostrze krytyki, "emigrancie" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metka jest taki mądry, taki rozsądny i nie strzela fochów jak ta znudzona dewota Teresa. I jeszcze do tego jest sexy :)

      Usuń
    2. Anonimowy: Zgadzam się w ocenie Metki. Co do siebie, cóż, bywam znudzony miałkimi ludźmi, jakoś mnie nie bawią, a może bawić przestali. Co do zdewocenia, to rozumiem, że to taki nietrafiony przytyk. Focha strzelać o to nie będę... bez powodu i z powodu byle kogo fochów nie strzelam.

      Usuń
  7. Tereso miła, jak Cię lubię, tak Cię za chwilę palnę;) CO to za generalizowanie o warszawiakach i tych rodowitych (z babci i matki to ja!) i tych przyjezdnych? Że niby patrzymy na resztę Polski z pozycji Warszawy? Tu się wychowałam, więc tak, było dla mnie zaskoczeniem, że nie wszędzie tak jest. To chyba normalne, prawda?
    Jeśli chodzi o przyjezdnych, to takich, którzy robią się bardziej warszawscy niż rodowite warszawiaki (a pojadę gwarą warszawska, a co:), to również szlag mnie trafia. Ponieważ jako człowiek nie uznaję bycia lepszą przez fakt urodzenia i mieszkania tu gdzie żyję.
    A nie wiem czy szanowni łodzianie wiedzą, że po wojnie to ich miasto miało być stolicą Polski. Leżące prawie w centrum kraju, mało zniszczone itd. To miłość tych niedobitków warszawskich postawiło miasto na nogi. Ich walka o odbudowę stolicy. I nieustępliwość. I dlatego kocham to miasto, bo pomimo, że miejscami brzydkie, to zbudowane jest z miłości.
    Jak w końcu przyjdzie prawdziwa wiosna, zapraszam Łodziaków (słodziaków)na wycieczkę po mieście szlakiem Rudej (jak nazywają to osoby, które mają za sobą to przeżycie) . Z przyjemnością pokażę Wam moją Warszawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rude de Wredne: OK, może poruszony z kolei za bardzo pojechałem po warszawiakach. Przepraszam, jeśli uraziłem.
      Nie zmienię jednak zdania, co do przyjezdnych zresztą obojętne skąd dokąd (ze wsi do miasta, z Łodzi do Warszawy, z Polski do Brytfanii, z Europy do Hameryki), którzy gotowi są opluwać tych, którzy zostali.

      Co do Łodzi, to stolicą nigdy nie była, była jedynie tymczasowo używana.Co więcej w Łódż przez 50 lat nie inwestowano, ani nie podtrzymywano miejskiej tkanki - "bo przecież niezniszczone". Dziś Łódź się w efekcie sypie.

      Co do odbudowy Warszawy, to się mylisz. W odbudowę zaangażowani byli wszyscy Polacy i raczej nie zostawiono im wyboru, Nie wiem, czy znasz takie szczegóły jak rozbieranie całych dolnośląskich miasteczek i zwożenie cegieł do Warszawy, żeby odbudować Stare Miasto - czasem cegły odsyłano, bo były nie dość stare zdaniem tzw. "konserwatorów zabytków" nadzorujących odbudowę.

      Ja nie mam urazy ani do Warszawy, ani do warszawiaków. Akurat tak wyszło, że taki jeden emigrant poszedł o jeden most za dlaeko.

      A warszawskim szlakiem Rudej chętnie się wybiorę... jak wiosna kiedyś przyjdzie ;)

      Usuń
  8. Tereso: Znam szczegóły odbudowy mojego miasta. Trudno nie znać, skoro zawsze, ale to zawsze są one wypominane przez mieszkańców innych miast ;P.
    Jednakowoż, to nie od decyzji wadzy zaczęła się odbudowa stolicy. Wadza miała plan, żeby właśnie stolicę Polski przenieść do Łodzi. A Warszawa miała stać się dużo mniejszym miastem niż przed wojną.
    Warszawę zaczęli odbudowywać warszawiacy. Pomimo ogromnych zniszczeń uparli się tu żyć i mieszkać i odbudowywać. A potem wtrąciła się wadza i stąd cegły zewsząd oraz hasła "Cała Polska odbudowuje stolicę"
    Swoją drogę ciekawe ile lat jeszcze będzie to warszawie wypominane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rude de Wredne: Niewątpliwe ówczesna władza wykorzystała zapał ludzi.

      Co do wypominania, to skądś się ono bierze. Może w tym tkwi problem, że niegdyś zaangażowani w odbudowę stolicy z czasem stali się niepotrzebni i zapomniani w swoich miastach, miasteczkach i wsiach. Mówi się im tylko, że mogą być dumni ze swojej stolicy, a to nie XIX wiek. Polacy chcą dobrze żyć tu i teraz, tam gdzie ich korzenie.
      Dziś nadal stolica wysysa. Warszawskie protesty przeciwko janosikowemu wcale odbioru nie poprawiły.

      My to się możemy podroczyć, wszystko zależy od polityków. Ja uważam, że powinna nastąpić decentralizacja urzędów państwowych. Wtedy państwowe pieniądze trafiałyby w wiele miejsc, a nie tylko w jedno. Może z czasem tak się stanie.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Teresą. Polsce potrzebna jest decentralizacja. Opór warszawskich urzędników jej nie pomaga, bo przeraża ich wizja życia "na prowincji". Dzisiaj Warszawa nie dostarcza powodów, żeby ją lubić - przykład "emigranta" pokazuje, że mieszkańcy Warszawy bywają wyniośli i nieprzyjemni, a to objaw prowincjonalizmu. Oczywiście - RudedeWredne to akurat totalne zaprzeczenie normy, także w tym przypadku.

      Ja ujmę się za moim Miastem. Łódź jest piękna. Niestety, tak 45 lat komuny, jak i 20 lat tzw. demokracji to okres pozostawienia Łodzi samej sobie. Nikt poza nami nie troszczy się o nasze zabytki (a mamy np. najwięcej pałaców w Polsce), nie było wielkich centralnych pieniędzy na budowę metra (jak w Warszawie) czy na restrukturyzację (jak na Śląsku). Przyczyna wydaje się prozaiczna: Łódź jest kobietą. To kobiety tworzyły siłę mojego Miasta. A kobiet się nie słucha, bo są głupie i służą do prac domowych. Po co wspierać zwalniane włókniarki - przecież nie dadzą w ryj władzy, jak górnicy? Dlatego apeluję do naszych sióstr lesbijek: pomóżcie Łodzi, to nasza siostra! Pomóżcie nam ratować nasze zabytki (moim zdaniem absolutnie unikatowe w skali Europy), naszą kulturę (przypomnę - jesteśmy kolebką polskiej awangardy, mamy też największe muzeum sztuki nowoczesnej -ciekawe, kiedy ukradnie nam tę kolekcję Warszawa), naszą tradycję wspaniałego, wolnego Miasta, w którym myśl lewicowo-liberalna zawsze miała swój dom. Możemy stracić Łódź, ale wtedy stracimy wszyscy to, co w Polsce jest najfajniejsze :). Przypomnę - to w Łodzi kończyła studia Maria Janion. Nie byłaby taka, gdyby nie ukształtował jej wspaniały, wyzwolony klimat Łodzi :) To chyba wystarczy, żeby przekonać Was, że Łódź jest wspaniała :)

      A z zaproszenia do zwiedzania Twojej Warszaqwy, RdW, chętnie skorzystam. U nas już zaczyna się wiosna - a jak u Was, na wschodzie?

      Usuń
  9. Przepraszam, że z poślizgiem i w sumie już dawno po obiedzie a nawet kolacji, ale cholera, serdecznie nie znoszę łódzkości, zarówno w wydaniu lokalnym jak i wyjazdowym.

    Ta w wydaniu lokalnym zbudowana jest na kompleksach w stosunku do Warszawy (wiadomo), Krakowa (też wiadomo), Wrocławia (ESK nam ukradli! Pijarem tylko jeżdżą!) czy innego Poznania i ciągle mamy do czynienia z budowaniem tej lokalnej samoświadomości na negatywach. Ładny przykładem była grupa fejsbukowa "jak ci się nie podoba w Łodzi to wypierdalaj" i całe to zaściankowe rzucanie błotem ze środka swojego grajdoła w każdego, kto napisze/powie/zasugeruje że w Łodzi jest w jakiejś materii chujowo. A jest i to w bardzo wielu.
    Do tego dochodzi symetryzm - skoro my nienawidzimy Warszawy, to Warszawa nienawidzi nas, zabiera nam wszystko, spiskuje i robi co może, żeby ta Łódź się od dna nie oderwała. A smutna prawda jest taka, że Warszawa daje o Łódź takiego samego faka, jak o Radom, Białystok, czy inny Sochaczew - ot, kolejna dziura gdzieś na końcu linii kolejowej.

    Z kolei łódzkość w wydaniu wyjazdowym bardzo często przejawia się neofityzmem - oto wyrwałem się z grajdoła, zobaczyłem Wielki Świat, to i sam jestem Światowy, więc dalejże jebać od góry do dołu stary grajdół i ci sami, którzy wczoraj kazali nieprawomyślnym wypierdalać z grajdoła, dzisiaj plują w sam jego środek. Ot, historie to znane i można nazwiskami rzucać, ale po co.

    Ja mam z tym wszystkim issues, bo mam podwójne obywatelstwo i mimo że urodziłem się w Łodzi, to pół życia mam pod Warszawą i w samej Warszawie i nie czuję się przywiązany tylko do jednego z tych miast. Owszem, wybrałem Łódź, bo na nią choruję, rzygam nią, mam ją w gardle, płucach i w głowie i w sumie się z nią jakoś zespoliłem, ale do Warszawy też mam całą gamę uczuć i serdeczna kurwica mnie ciska, jak lecą z Łodzi w jej stronę joby niezasłużone.

    Na koniec anegdotka - dawno temu zdarzyło mi się wrzucić na fejsbunia w profilowe warszawską syrenkę. Pierwszym komciem, którego otrzymałem od Prawdziwego Łodzianina było "co to kurwa jest?!", potem było równie rzygliwie. Dziś spora część tych Prawdziwych Łodzian wypracowuje pekab pod światłymi rządami Hanny, ale Gronkiewicz Waltz i w Łodzi bywa incydentalnie, na wszelki wypadek nie bardzo przyznając się kolegom z pracy, dokąd jedzie na weekend.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)