wtorek, 9 marca 2010

Filozoficznie

Zachęcony przez Radixa wybrałem się na film "W chmurach". Ale nie zachęcam do wybierania się do kina, bo równie dobrze obejrzeć go można w domu. Natomiast obejrzeć chyba warto. Piszę "chyba", bo może trzeba być w odpowiedniej sytuacji, by ten film przeżyć. Ja chyba jestem i co zaskakujące, wygląda na to, że Radix również skoro film mu się podobał. A dzieli nas przecież wiele. Nie znam jego wrażeń z tego filmu, ani jego "sytuacji" - nawet to ostatnio podsumowaliśmy, że właściwie to się nie znamy (tylko umówmy się, to nie z mojej winy się nie poznaliśmy). Pomijam jego teksty, tu na blogu, na mój temat, których teraz mocno żałuje po tsunami jadu jaki się wylał. Ja mam twardą dupę, przyjąłem to bez emocji, Radix się trochę przejął.

Ad rem, na filmie byłem z pewnym młodym człowiekiem, nie rozmawiałem z nim po filmie. Nie chciałem komentować filmu bezpośrednio po obejrzeniu, postanowiłem odczekać, zastanowić się, przemyśleć. Dziś mam wrażenie, że mogę już coś powiedzieć. A o wrażenia owego młodego człowieka podpytam w stosownym czasie. Dodam, że byłem na filmie, bo cokolwiek napiszę o chusteczkach, czy były potrzebne, czy nie, to skojarzenie będzie tylko jedno - ci, co czytali odpowiednią notkę, wiedzą o co chodzi.

Jaka jest moja sytuacja? Intrygujące, co? I w czym podobna lub niepodobna do sytuacji głównego bohatera "W chmurach". Chciałbym napisać, że w przeciwieństwie do bohatera granego przez George'a Clooney'a wychodzę naprzeciw ludzi, ale w sumie on też to robi. Różni nas to, że ja z chęcią z ludźmi wchodzę w relacje. Różne relacje. Emocjonalne, seksualne, towarzyskie. Nie odgradzam się od nich, bo nie jestem typem samotnika. Ludzie mnie ciekawią i inspirują. Nie boję się zawodu, choć i to się zdarza, i niepowodzenia z ludźmi nie zniechęcają mnie, by próbować dalej. Nie zadowalają mnie miałkie przyjemności materialne, prestiż elitarnej przynależności. Największą wartość mają dla mnie relacje z ludźmi, ale nie czarujmy się, w stosunku do nich mam spore wymagania. Sito moich wymagań jest gęste. Stąd i przemiał mam spory. Wcale nie jest łatwo oddzielić ziarno od plew na pierwszy rzut oka. Popełniałem takie błędy i przysiągłem sobie - nigdy więcej.

Miłość. Każdy kto kochał wie o czym mówię. Pojawia się znienacka, obezwładnia. Potrafi dać szczęście i rozpacz. Za stary jestem by się egzaltować tym uczuciem, ale wiem już jedno. Jeśli kocham, to kocham mimo wszystko. Jeśli jestem kochany, to daję to, co we mnie najlepsze. I jest mi obojętna niesymetryczność tego uczucia. Bo, moi drodzy, takiej symetrii nigdy nie ma. Jest jej pragnienie, ale jej nie było, nie ma...i nie potrzeba (Umywalka, tak te trzykropki powinny iść?) Można być równie szczęśliwym kochając, co z bycia kochanym. Choć mam wrażenie, że tylko ja tak potrafię.

Seks. Nie prokreacyjny przecież, a dla przyjemności. Dla utrwalenia więzi między ludźmi? Ależ proszę bardzo! Od starszych cooleżanek usłyszałem "Nie wymydli się". Gejowski pewno od razu wstawi coś o mojej promiskuitywnej postawie. Ale to dlatego, że on stawia seks na pierwszym miejscu, a ja na drugim. Uwielbiam dziki seks ze znawcami ars amandi. Nie ma ich wielu. Szukać trzeba ze świecą...i testować. Większość niestety zawodzi. To jak z obiadami, lubimy te domowe smakołyki, ale i tak chodzimy do restauracji spróbować czegoś nowego. Że to się może źle skończyć? No cóż, wszystko kończy się tak samo.

Przyjaźń. Kicha do kwadratu. To najtrudniejsza do utrzymania relacja. Nie wyobrażam sobie nie mieć przyjaciół, ale kosztuje to wiele. Bez miłości, bez seksu, samo zbliżenie takie ludzkie. Wcale nie wiem, czy się sprawdzam w tej roli. Do tego szlag mnie trafia czasami. W tej relacji jest najwięcej szczerości. Nie ma miłości niespełnionej, seksu bez orgazmu. Jest czysta szczerość. I zaufanie. I porozumienie na jakimś poziomie. Czy trzeba więcej?

A ja chcę tego wszystkiego razem. A Wy?

9 komentarzy:

  1. Przed wielokropkiem nie ma spacji, po jest.
    Filmu nie widziałem, Twojej sytuacji jednak nie znam. Termin "przemiał" mnie przeraża. Podoba mi się, że jesteś znawcą ars amandi. Jako krytyk-teoretyk, czy w praktyce także jesteś znawcą i fachowcem? Ciekawe...
    Szlag trafia Cię ponieważ nie wiesz, czy sprawdzasz się w przyjaźni? No... to faktycznie masz kłopot.
    A co do miłości - zastanawiam się czy jeszcze jej chcesz, czy raczej uciekasz przed nią, bo przecież wciąż za rogiem łóżka czeka ten "przemiał". A może po prostu Ty kochasz ów "przemiał"?
    Ale co ja robię o 4.25 przy kompie?! CARMEN "robię" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział "Interpunkcja a wielokropek"

    ŹLE: nie ma...i nie potrzeba
    ŹLE: nie ma ... i nie potrzeba
    ŹLE: nie ma ...i nie potrzeba

    DOBRZE: nie ma... i nie potrzeba

    Dodatek specjalny
    ŹLE: ... nie ma ...
    DOBRZE: ...nie ma...
    ALE: (...) nie ma...

    Czy teraz już wszystko jasne? :) Cieszę się, że wykazałeś chęć nauki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty bys chcial zeby wilk byl syty, owca cala i jeszcze jedli i jednoczesnie mieli ciasteczka. Tak to na tym padole nie ma- wolny wybor jest i ambaras zeby dwoje... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy Wyście, drogie Cooleżanki, cokolwiek zrozumiały z wywodu Teresy? Ona tu wysypała filozoficzne perły przed Was, a Wy jej z interpunkcją! Tylko Jakiś - jak zwykle - wspiął się na wyżyny. Jakiś, Teresa pisząc o przemiale, nie miała na myśli mlaskania zwieraczami, tylko przemiał rozumiany jako nieustającą pasję poznawania ludzi, nie tylko w celach fizjologicznych. Ludzie zresztą w różny sposób się poznają - czasem droga od przyjaźni wiedzie do miłości, czasem od seksu do przyjaźni, czasem zaś wszystko jest w jednej relacji, choć nie zawsze równocześnie. I to jest chyba ten ideał, do którego Teresa dąży.
    Tereso, darling, w tych poszukiwaniach i oczekiwaniu - trzymam za Ciebie kciuki. Marzę, żeby Ci się udało i żeby tym wybranym był ktoś, kogo lubię.
    A, i odpierdol się suko od Gejowskiej - ona też szuka, tylko w inny sposób. Jeżeli masz monopol na rację i jedynie słuszne wyroby - pierwsza rzuć w nią torebką.

    OdpowiedzUsuń
  5. SleezyScreenName9 mar 2010, 20:48:00

    I <3 Matka Boska

    OdpowiedzUsuń
  6. 2Umywalka: Przyswoiłem... i zapamiętam ;)
    2Jakiś: Ja nie tylko praktykuję, ja się też zastanawiam.
    2Tedik: To się nazywa dążenie do ideału.
    2Metka Boska: Nie poświęcę na Gejowską torebki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teresa, Darling - dziś bez korekt stylistyczno - interpunkcyjnych. tylko kilka refleksji po zapoznaniu sie z Twoim wpisem.
    Dla mnie to wszystko jest jakby troche chaotyczne. Bo...
    - albo "gęste sito", albo "duży przemiał"
    - albo "przyjaźń bez miłości i sexu", albo "chcę tego wszystkiego razem".
    - "chyba tylko ja tak potrafię (kochać)", a z drugiej strony - "nie wiem czy sie sprawdzam w tej roli (przyjaciela)"

    Dla mnie jest tu widoczny brak dookreślenia celu. Szuka się czegoś, mimo, iż nie wiadomo czego. I znowu, wg mnie Teresa "szuka", a nie "dąży" (to->@Metka)

    TO jak z nowym mieszkaniem. Nie wiem jakie ma być, ale jak je zobaczę to będę wiedział.
    Niestety - gra na wszystkich frontach może skutkować powierzchownością i rozmienianiem się na drobne (używając dobrze rozumianych frazesów), a takiej Teresy pewnie byśmy nie chcieli :))

    Ogarnij no się moja Droga i zbierz do kupy :) To co ma być nie musi być już jutro :)

    przedsenne uściski.
    XXX

    OdpowiedzUsuń
  8. Kto mi wskaże zbieżność tytułu blotki z jej treścią? Zaiste, żadnej filozofii w tym wpisie nie dostrzegłem, co najwyżej dylematy wieku średniego ;-P

    OdpowiedzUsuń
  9. "Tedik: To się nazywa dążenie do ideału."

    W twoich leciech kobieta juz wie, ze idealow nie ma ;-)( co do wieku zgadzam sie z homoviatorem).
    No ale dazyc zawsze mozna :D.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)