piątek, 12 marca 2010

Wstąp do ustępu

Nadrabiałem dziś zaległości. Najpierw u dentysty, który poharatał mi dziąsła jakimś szpikulcem, a na koniec uznał, że w mojej krwi się nie będzie babrał i mam przyjść jak stygmaty jakie mi poczynił zagoją się. Zalecił też, żebym codziennie dziąsła maltretował do krwi, a z czasem zamienią się w skałę i kropli krwi nie uronią - wygląda dobrodusznie, ale myślę, że ukrywa swe nazwisko... Mengele.

A potem do Teatru Studyjnego. Tym razem na "Ceremonie" w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego. Chyba zostanę jego fanem, ostatnio ciągle chodzę na jego przedstawienia: "Zagłada ludu albo moja wątroba jest bez sensu"  i  fragmenty, "Słodki ptak młodości"

Szukałem jakichś recenzji, ale nie bardzo udało mi się cokolwiek znaleźć. Jest taka oto wzmianka
Sztuka nie jest gejowska, ale nieco się dzieje. Zdjęcia dla zachęty.
 fot. Sandra Kmieciak, Teatralia Łódź
fot. Sandra Kmieciak, Teatralia Łódź

Część pierwsza "Pokojówki" Jeana Geneta, z której pochodzą oba zdjęcia, nie porwała mnie. Ja Geneta jakoś nie przeżywam. Nie mam nic do gry chłopaków wcielających się w postaci pokojówek. Nie pasi mi sam tekst.
Wzwodu za to dostałem przy "Prezydentkach" Wernera Schwaba, a wytryski były liczne i obfite. Maryjka (Katarzyna Dałek) ma takie wjazdy, że trudno nie szaleć, a widownia pokłada się ze śmiechu. Iwona Karlicka wciela sie w rolę starej moherówy. Trudna rola dla młodej dziewczyny, ale chwalebnie obroniona. I wreszcie Magdalena Łaska jako Greta. Nie wiem gdzie Wiśniewski ją wynalazł, ale pasuje jak ulał... i robi wrażenie... kolosalne wrażenie. I więcej nie napiszę. Ci co pójdą może dostaną ode mnie tekst "Prezydentek". Czy warto? Trzeba obejrzeć, żeby docenić.

Jeśli chcecie mieć wytryski, a wiem, że wielu ma już problemy, pędźcie na ten spektakl do Studyjnego. "Ceremonie" będą jeszcze grane w sobotę i niedzielę.

8 komentarzy:

  1. Czy ty musisz tak ciągle o tych wytryskach? To już się staje nudne...

    OdpowiedzUsuń
  2. 2Metka Boska: To po prostu odbicie mojej fizjologii. Przykre, że u innych nastąpiła atrofia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałem "Prezydentki" jakoś w 2007/2008 we Wrocławiu. Tylko nie pamiętam, kto reżyserował i gdzie to było. Ale sam wieczór wspominam bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. 2Prawiebrunet: To musiał być Krystian Lupa. Obejrzyj Wiśniewskiego. Ciekaw jestem Twojego oglądu tej sztuki z tych dwóch punktów widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcześniej tu było tak swojsko... przaśnie nawet rzekłbym, a od jakiegoś czasu tylko haute couture. Nudy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja sie odmladzalem i bylem na "YAPIE"- utkwil mi w pamieci zgrabny tyleczek tanczacy kankana ;-).

    OdpowiedzUsuń
  7. 2Tedik: Ależ Ty chyba nie musisz się odmładzać! Czasy wizyt na YAPIE wciąż miło wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja tam za dinozaura robie... Ale fakt- czuje sie zawsze mlodo ( tylko to cholerne lustro w lazience ;-)

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)