sobota, 6 marca 2010

Rozpasanie

Zwolniłem tempo, co? Jeszcze niedawno jedna notka dziennie, a teraz co kilka dni. Robię to świadomie, żeby po każdej notce wybrzmiały wszystkie komentarze, a przyznacie, że często są one ciekawsze niż to, co sam napisałem. Ale czas wziąć się do roboty.

Ostatnio było towarzysko. Po miesiącu od wizyty u Metki Boskiej i Gwiazdy Jakiś zorganizował proszoną kolację u siebie. Żeby nie było, że cioty się tylko pierdolą pokazaliśmy światu, że potrafią też spotkać się jedynie towarzysko. Jakiś jak na wyższą pierdolencję przystało zaszalał. Stół zastawił srebrami i kryształami, świece i sączący się Bach dopełniły klimatu. Na przystawki składały się plastry drogiej i suchej wieprzowiny nanizane na owoc południowy oraz swojski serek podany do zawartości rybiej macicy i kartofla. Danie główne za życia chrumkało, a po śmierci pokryte grzybami wraz z dzikim kuzynem ryżu, owocem leśnym i zielonym muśnięciem owocu zaspokajało nasze wyrafinowane gusta. Owoc jabłoni w cieście jako deser zrujnował wszelkie wysiłki dietetyczne podejmowane przez obecnych. Świece płonęły, Bach brzdąkał, lało się wino i wódka, rozmowy przybrały wymiar nieformalny, by nie powiedzieć rozwiązły. Rozpasanie ...

Teoretycznie teraz moja kolej na przyjęcie u siebie. Nikt wprawdzie tego ode mnie nie wymagał, no i norce do pałacowych wnętrz u Metki i Jakisia daleko. To ja się jeszcze pozastanawiam. Szczególnie, że w niedalekiej perspektywie Jajeczko jest do uskutecznienia. Czas już chyba zaproszenia powysyłać i jakąś koncepcję artystyczną dopracować.

Tak w ogóle, co ja robię przed kompem o 22:40 w sobotę?

3 komentarze:

  1. Nie tylko teoretycznie Tereniu :) Cała trójka czeka na rewanż ;)

    PS: dzięki za miłe słowa, ale odrobinę przesadzasz chyba

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, przyłączam się. Czekamy na klopsiki a'la Brat Albert, zawijańce a'la Powstanie, jak również zupę-nic ;)
    A serio - czekamy na kulinarne objawienia u Teresy. Jeszcze przed the Annual Gay Eastern Egg Party Celebration (AGEEPC).
    Co do peanów na cześć piątkowej kolacji, to istotnie - było to obcowanie z kulinarnym absolutem. Zwłaszcza militarne ziemniaki z twarożkiem i rybimi jajcami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurwa, rumienię się skromnie :)

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)