poniedziałek, 4 stycznia 2010

Kropa no more

Obwody głosowania Chuj w czapce nie wywiesił obwieszczeń i ludzie nie wiedzą, gdzie głosować.

Ostatnio jedna z cooleżanek, taka bardziej muskularna i włochem gęstym pokryta, okazała się być fanką najsubtelniejszego "Chuja W Czapce". Cooleżanka jest pod wrażeniem osiągnięć tego "Wielbiciela Podróży Zagranicznych". Sama wprawdzie wiele nie bywała po świecie, ale niezłomnie wierzy, że "Podróżnik" też niczego lepszego nie zobaczył.

Buduje ją obraz rozkopanego miasta, bo ma czas na manicure, gdy stoi w korkach.

Cooleżance ostatnio libido spadło i dlatego woli procesje eucharystyczne zamiast rozbuchanej seksualnie Parady Techno. Miłuje ten "Wzór Demokracji" za wsparcie mniejszości; ten "Wielbiciel Piłsudskiego" zarządził głosowanie uliczne pt. "Czy łodzianie chcą Parady Techno?", osobiście agitował po miejscach kultu, by upewnić się, że mniejszość łodzian parady chcieć nie będzie i "demokratycznie" olał głos większości.

Cooleżanka nie chce w Łodzi, podobnie jak "pRezydent PiSu", muskularnych piłkarzy w 2012 roku, żeby nie robili jej konkurencji. Czas tego "Umacniacza Zabobonów" poświęcony na ustanowienie idiotycznego święta uważa za spędzony z korzyścią dla mieszkańców Łodzi. Cieszy ją też, że mieszkańcy Łodzi są z tego powodu nazywani w Polsce katozaściankiem.

Ceni sobie estetykę fontanny na placu Dąbrowskiego za 16 milionów (tylko osoby wyjątkowo nieprzychylne widzą w tej fontannie szkaradztwo, bo drogiej cooleżanki zmysł estetyczny fontanna akurat rozpala). Cooleżanka najmuje dwuizbowy apartament dlatego nie widzi niczego złego w tym, że mieszkań socjalnych "Wielki Budowniczy" wybudował tylko za 400 tysięcy złotych. Zachwyca ją też idealna proporcja wydatków na fontannę i mieszkania socjalne. Do dziś podziela smutek "Wąsacza", że fabryka Poznańskiego nie jest romantyczną ruiną w centrum miasta, pocieszając się, że pozostałe ruiny są nadal nietknięte.
O Teatrze Nowym cooleżanka a owszem słyszała, choć jej tam jeszcze nikt nie widział, ale wreszcie będzie tam mogła chodzić oglądać skoczne kabareciki dzięki ruchom kadrowym swojego idola.
Do finansów cooleżanka nigdy głowy nie miała, więc wielkość zadłużenia miasta w stosunku do liczby mieszkańców niewiele jej mówi i na pewno nie potraktuje tego jako argumentu za czymkolwiek.
100 tysięcy łodzian wsparło podpisami pomysł referendum, ale cooleżanka okazała się być indywidualistką i z cooleżeństwa chce się wyindywidualizować sugerując, że te 100 tysięcy ludzi, w tym pozostałe cooleżanki, jednak się myli.
Z ostatniej chwili: partyjka o nazwie ŁPO, z której "Wielki Demokrata" się wywodzi, wykupiła w łódzkiej TV spot zachęcający do absencji w czasie referendum. Tu nie tylko o strach przed społeczną weryfikacją chodzi, to zapierający dech w piersiach sposób myślenia o demokracji. Ale to cooleżankę jebie, bo ważniejsze jest dla niej, czy wystarczająco bosko wygląda.
17 stycznia cooleżanka z niezmąconą niczym pewnością zostawi swojego ptaszka w urnie. Pozostałe cooleżanki mają jednak duże wątpliwości, czy cooleżanka wie, co z ptaszkiem czyni.

11 komentarzy:

  1. Ja oczywiście głosuję za odwołaniem. Dość już występów tego żałosnego katola. On nas kompromituje.
    A muskularnej cooleżance się dziwię. Jest chyba do cholery jakaś solidarność jajników, cooo???

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze uważałem, że nie ma niczego gorszego niż ciotka-dewotka, a w dodatku PiSuardessa. Trzeba mieć, vraiment, nasrane we łbie, żeby popierać zwalczających gejów KK i kaczystów. Zjawisko takie można wyjaśnić jedynie ciemnotą i zacofaniem naszego społeczeństwa. Niemniej, jest straszne, smutne i śmieszne zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  3. 2Azazel: Jako adwokat diabła muszę napisać, że szczęśliwie muskularna cooleżanka ciotką-dewotką nie była, nie jest i raczej nie będzie. Choć to nie usprawiedliwia jej zagubienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie była i... nie będzie"? Nigdy nie wiadomo. Nie zapomnę zaskoczenia, jakie wzbudziły we mnie rozliczne cioty roniące rzewne łezki nad trumną JP2... Jak to mówią: za młodu kokota, na starość dewota :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie. Mamy nową Fa...ównę w produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sądzę, żeby koleżanka muskularna była drugą Fa...tówną. To inny typ człowieka. Tym niemniej, zgadzam się z Azazelem, że widok ciotek płaczących po "papapapieżu" był przezabawny. Papież głosił ideologię nienawiści wobec mniejszości seksualnych, do tego podaną w stęchłym sosie "miłosierdzia i współczucia" (w dupę sobie dziady wsadźcie swoje miłosierdzie i współczucie!). Nie było więc szczególnego powodu, żeby płakać po jego śmierci, chyba że z radości, że o jednego obskuranckiego ksenofoba mniej :).
    Musimy pamiętać, żeby jak najwięcej znajomych zachęcić do udziału w referendum i do zagłosowania za odwołaniem tego katofona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę nie dręczcie cooleżanki, którą tekstem zmolestowałem. Użyłem jej tylko, żeby było odniesienie. Problem leży gdzie indziej. Nawet w materiałach promujących referendum widać, że wielu jego zwolenników NIE WIE, dlaczego chcą odwołania dotychczasowego prezydenta miasta. Przekonajmy, nie potępiając osoby.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiste, że sprawa w czym innym. Ja 17.01 dowalę Kropie z lubością,z wyżej wymienionych powodów :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja, jednakowoż, jestem nieco rozczarowany jako, że najwyraźniej owej cooleżanki nie znam.
    Nową, bardziej rozpasaną, notkę proszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak, zostałem obsmarowany haniebnie, na szczęście wszystko to, co Teresa o mnie nawypisywała, jest stekiem przebrzydłych kłamstw i oszczerstw. Z pewnością nasza początkująca bloggerka zrobiła to z rozpaczy nad miałkością swojego talentu literackiego, lub też z powodu miernoty swego żywota. No cóż, tonący brzytwy się chwyta, tak samo i Teresa stara się jeszcze ostatkami sił zabłysnąć, a że blask jej słaby, to ustawia się na zaczernionym przez siebie tle, aby być lepiej widoczną. Tym razem wybrała za tło mnie... Ale spuszczę na nią zasłonę miłosierdzia, bo mi się przyznała, że zrobiła to z pobudek społecznych.
    Ale do rzeczy, najpierw muszę się nieco wybielić.
    Po pierwsze: Pisuardessą nie jestem, bo w życiu na PIS nie głosowałem i nie zamierzam nawet.
    Po drugie zdewocenie mi nie grozi, jako że poganinem jestem większym niż wy wszystkie razem wzięte, a do katolickich księży w szkole zwracałem się per "pan", dlatego choćbym nie wiem jak chciał, to wątpię żeby mnie kiedykolwiek zechcieli przyjąć na swoje łono.
    Po trzecie nie widzę zupełnie sensu w tym, aby kształtować swoje poglądy polityczne w oparciu o moją orientację seksualną. Solidarność jajników? Jakaś wierutna bzdura, albo słaby żart.
    Po czwarte chciałbym zauważyć, że podstawą kształtowania poglądów politycznych w mojej ocenie jest wiedza, której mi w tej dziedzinie brakuje, a niektóre wyedukowane politycznie cooleżanki mi jej poskąpiły! Jedynie Teresa przy całej swojej podłości stanęła na wysokości zadania i próbowała otwierać mi oczy na swoje poglądy względem Kropy. I chyba skutecznie!
    Po piąte więc ogłaszam, że nie wszystkie, ale niektóre argumenty Tereni do mnie trafiły. Szczególnie ten, że Kropa jest przypadkowo na stanowisku PMŁ i przez to sobie nie radzi. Niestety epoka polityków z wizją i pasją chyba już minęła, o ile kiedykolwiek w ogóle była, więc nie liczmy na zbyt wiele. Na głosowanie trzeba iść, bo skoro już tyle miasto wydało pieniędzy na ich zorganizowanie, to trzeba zagłosować. Mimo więc moich poprzednich deklaracji, chyba będę za... czyli przeciw!

    OdpowiedzUsuń
  11. Do: Gejowski:
    Oho! Wyrocznia "Gejowski" wydała swoje proroctwo nr 04/01/2010! I gówno się Twoje proroctwo spełni, darling! A to dlatego, że jest pewna zasadnicza różnica między nami, otóż:
    Ty już we wczesnym dzieciństwie zostałeś przyjęty bez pytania o zgodę do grona Chrześcijan, potem przyjąłeś półświadomie Pana Jezusa do swojego serca (mniejsza o to, czy ci chodziło o te prezenty, czy o co innego) i dopiero w dorosłym życiu, jak sobie ukształtowałeś własny światopogląd na wiarę katolicką, księży, Kościół, papieża itd, to narodził się w Tobie bunt. Dlatego tak emocjonalnie i głośno artykułujesz swój sprzeciw i pogardę, bo ci pewnie wstyd, że formalnie rzecz biorąc jesteś katolikiem, tylko niepraktykującym.
    Ja natomiast jestem nietknięty przez katolickie, a nawet chrześcijańskie dogmaty, nikt nigdy mnie nie zmusił do żadnych praktyk religijnych ani obrzędów liturgicznych. Co za tym idzie uniknąłem wszelkiej indoktrynacji religijnej zarówno w dzieciństwie (o, dzięki wam moi wspaniali, liberalni rodzice!) jak i później. Dlatego właśnie ja się nie emocjonuję tematami wiary. Te dziedziny są OBOK mnie, ani mnie ziębią, ani grzeją, z grubsza mam to wszystko gdzieś.
    Więc nie wieszcz, skarbie, że się nawrócę (bo nie mam do czego na-wracać), a prędzej Ty na starość powiesisz krzyż nad drzwiami i naskrobiesz na nich kredą K+M+B w święto trzech sruli, niż u mnie w domu znajdzie się jedna moherowa nitka!

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)