sobota, 29 maja 2010

Brzydal - Grzegorz Wiśniewski

Sezon teatralny się kończy i cieszę się, że udało mi się załapać na tę sztukę. Grana jest już od 2007 roku i słusznie z niesłabnącym powodzeniem.
Renata Sas, recenzentka Expressu Ilustrowanego napisała o tej sztuce "Teatr im. Jaracza ma taki zespół, że gdyby zdecydował się wystawić książkę telefoniczną, to też miałby szansę zaciekawić widownię.". Nie wiem do czego tym pije, bo o reżyserze nie wspomniała. Fakt, najlepszy łódzki teatr to Jaracz. Aktorzy są wspaniali, a Barbara Marszałek perfekcyjna. W tym spektaklu wszyscy aktorzy pokazują, co to jest sztuka aktorska na najwyższym poziomie.

Uśmiałem się jak norka. Tekst jest kapitalny, a pomysły Wiśniewskiego wyśmienite. Jeśli nie byliście, to już dziś zapiszcie sobie w kalendarzykach, żeby pójść jesienią (chyba, że jeszcze w tym sezonie się wam uda). Chętnie wybiorę się ponownie, żeby zapamiętać jeszcze więcej powiedzonek z tej sztuki. A marzeniem by było, żeby Wiśniewski zrobił z tego teatr telewizji - przebój murowany.

Pozwolę sobie na refleksję związaną z tą sztuką. Naszym zwierciadłem często nie jest lustro, czy to, co sami o sobie sądzimy, lecz to co inni w nas widzą. Ja, na ten przykład, od roku słyszę, że jestem "dobrym człowiekiem". Nikt mi nie podał wprawdzie definicji tego określenia i jak patrzę w lustro, to jako żywo żadnego "dobrego człowieka" nie widzę. Jestem po prostu sobą, taki jakim mnie Darwin stworzył. I wcale nie dostrzegam w sobie jakiejś dobroci. Ale słysząc te oceny staram się do nich dopasować, zasłużyć sobie na nie. Nie bardzo wiem, czy w ten sposób okłamuję siebie, czy innych. Może jakieś świństwo powinienem zrobić?

1 komentarz:

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)