poniedziałek, 31 maja 2010

Nabucco - Verdi - Teatr wciąż nie-Wielki

Wieczór miałem spędzić na czymś innym, ale Jakiś naciągnął mnie na "Nabucco". Właściwie to Krowa Morska miała z nim iść, ale pewno gdzieś zapiła. Ok, głosy były super, ale reszta była straszna. A na scenie koszmarna scenografia, albo całkowity jej brak, ruch sceniczny sprowadzony do bezruchu scenicznego, jedynie Monika Cichocka wykazywała ożywienie. Inscenizacja, którą chyba dosyć trafnie określiłem jako "śpiewające słupy". Muzyka Verdiego też mnie nie ujęła, mimo doskonałego wykonania. Ludzi tłum dziki. I wszyscy z hospicjum dla gruźlików się urwali.
Jakiś twierdzi, że powstała inna inscenizacja, ale nie przyjęła się. Znowu wychodzi, że narzekam.

A przy okazji, ładnie mi się wyrwało:
"Cieszmy się kochankami, tak szybko zdradzają"

14 komentarzy:

  1. 2Teresa: „Jakiś naciągnął mnie na Nabucco”. Od razu naciągnął… na Nabucco… No wiesz! Myślę zresztą, że wiesz ;)

    Ta inscenizacja jest stara i nie podoba się nikomu, kto od teatru wymaga czegoś więcej, niż wchodzenie na scenę z lewej i wychodzenie z prawej. Rzecz niedobra okazała się już na premierze, w 1987 roku. Później (premiera we wrześniu 2002 roku) powstała wersja holendersko-niemiecka, reżyserował Matthias Remus. To było znakomite przedstawienie, poruszające, ideowo odnoszące się do genezy Verdiowskiego „Nabucca”. Bo ta opera, powstała w 1842 roku, gdy Verdi działał w ruchu „Wolne Włochy”. Temat ze Starego Testamentu (niewola babilońska - przymusowe wysiedlenie Żydów do Babilonii na początku VI w. p.n.e.) nadawał się idealnie do przedstawienia sytuacji współczesnych Włoch. W podtekście kompozytor portretował walczących o narodowe wyzwolenie Włochów i ich wrogów Austriaków. A nazwisko Verdiego, jednak 17 lat później, posłużyło jako hasło polityczne: Viva VERDI czytano wówczas: Viva Vittorio Emanuele Re d’ Italia.
    Ale chuj z historią. Ważne, że Teresa ma rację, tego właściwie nie da się już oglądać. Z drugiej strony głupio żyć w mieście i nie widzieć spektaklu, o którym wiele się mówiło (a i mówi) za sprawą wykonawców rzecz jasna wyłącznie.
    A określenie śpiewające słupy – bardzo ładne. Można jeszcze dodać, że słupy otulone są starymi zasłonami i narzutami z frędzlami, pożyczonymi do znanej mieszkanki Krakowa - Anieli Dulskiej.

    Natomiast "Cieszmy się kochankami, tak szybko zdradzają" zgłaszam jako pierwszy do nowego konkursu na najlepszy cytat, który niniejszym ogłaszam. Napisz to, Darling, na stronie głównej, żeby było oficjalnie. Dla siebie rezerwuję już trzy nagrody: za to, że pierwszy usłyszałem cytat, za to, że pierwszy go zgłosiłem i za to, że postanowiłem ogłosić drugą edycję konkursu na cytat. Jestem z siebie dumny! Myślę czasem, że gdyby tak bardzo mi się chciało, jak mi się nie chce, to mógłbym być kimś… Tymczasem jako zwykły Jakiś kłaniam się nisko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nieśmiało zauważam, że we wspomnianym cytacie tkwi jakaś wewnętrzna sprzeczność. No bo co właściwie ma zdradzać "kochanek", skoro istotą kochanka jest to, że nie jest on mężem ani oficjalnym partnerem, za związkiem z nim nie stoi przysięga małżeńska itd.
    "Zdrada kochanka" to oksymoron dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. krowa byla na nabucco ze slupami to po pierwsze.

    po drugie krowa nie bywa umawiana na spotkania przez osoby trzecie - jesli ktos chcial z krowa isc nalezalo sie odezwac osobiscie.

    po trzecie Cichocka od dawna trzyma forme na tej nieszczesnej sceniezwanej "wielka'

    po czwarte - przeciez wiadomo ze publicznosc do wielkiego od zawsze jest z łapanki w zakladach pracy....

    sciskam 'ciule' :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. 2s.: Wprowadziłbym stopniowanie sympatia > kochanek > partner (mąż, jak kto chce). Z sympatią pije się herbatę, z kochankiem się rżnie, a z partnerem się jest. Kochanek jest stopniem pośrednim rokującym nadzieję na następny etap, niestety te nadzieje mogą się rozwiać i stąd zdrada kochanka.

    2Krowa Morska: "Krowa nie bywa..." zacznę Ci chyba mówić Hyacinth Morhski, ale ok, jesteś usprawiedliwiony, ja też na te słupy drugi raz bym nie poszedł.

    OdpowiedzUsuń
  5. 2Krowa: Krowo, jakie osoby "trzecie"?! To rozmawiała z Tobą osoba pierwsza, która miała inne plany, ale je zmieniła...

    2s.: Istotą kochanka jest to, że z nim zdradza się (kogoś, a czasem coś). Ale kochanek ma być wierny, bowiem w przeciwnym razie samemu jest się zdradzanym ;) Jakkolwiek tłumaczyć, poniekąd masz rację, wszelako "kochanek" to może być również osoba, w której lokuje się uczucia, a nie wyłacznie tzw. przygoda

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed chwilą dostałem list od Jarosława Kaczyńskiego i musiałem się tym podzielić. Jestem co najmniej zdziwiony.
    list@jaroslawkaczynski.info

    OdpowiedzUsuń
  7. 2Jakiś: Wszyscy na Onecie dostali.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zamawiałem, więc zwracam. Rzrzrzyyyyg

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie w sprawie nudnego i statycznego "Nabucco" (z całej opery jedynie chór "Va pensiero") tylko jeszcze w sprawie filmu "Samotny mężczyzna", którym nieco się rozczarowałem, podobnie jak Ty. Film jest ładnie zrobiony, widać, że robił go stylista, który na modzie tamtych lat i wystroju wnętrz zna się, jak mało kto. Stylizacja jest jednak posunięta tak daleko, że film wygląda jakby był zrobiony 40 lat temu: statyczna kamera, statyczne kadry, gadające głowy jak w Teatrze TV. Story (podobnie jak w noweli) przypomina ploteczki u cioci na imieninach. Jak dla mnie rzecz jest zanadto cukierkowa i przeestetyzowana. Niby rozbija pewne stereotypy, lecz odnosi się wrażenie, że wyważa dawno otwarte drzwi. Rzecz wg mnie przesadnie przereklamowana. Owszem, sympatyczny bibelot w stylu camp, lecz do jednorazowego obejrzenia. Zaznaczam, że nie jestem wielbicielem tzw. "kina akcji", a w tym filmie jest nawet parę bliskich mi rzeczy, lecz cóż z tego, skoro trochę się w kinie nudziłem. Lubię być wstrząsany i zaskakiwany, a w tym filmie nie znalazłem niczego, co by mnie naprawdę poruszyło. Gdyby opowiadał o heteryckim wdowcu, którego kusi młoda studentka, nikt by pewnie nie zwrócił na niego uwagi. Gejowski smaczek sprawia, że robi się wokół niego wielkie halo. Moim zdaniem niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. W swoim czasie wymyśliłem gorsze hasło: "Spieszmy się kochać chłopców, tak szybko tyją i brzydną" :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo sztuka do ludzi powinna trafiac :)

    http://akademiki.tivi.pl/Redakcja,sciana.html?entryId=232085

    OdpowiedzUsuń
  12. 2Ted: filmik okropnyyyyy ;)

    2Azazel: Uff, już myślałem, że tylko ja taki wybredny jestem ;) A o chłopcach smutne, ale prawdziwe. Choć są oczywiście chlubne wyjątki... potwierdzające regułę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję, Tereso, dziękuję. Jednak sioooostryyyy!

    OdpowiedzUsuń
  14. 2Metka: Ależ nie dziękuj siostro, też się cieszę, że mogłem to o sobie napisać, a ty to widzisz i doceniasz.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)