czwartek, 12 listopada 2009

Koszmarny dzień

Dzień był straszny. Straszny od otworzenia oczu, do chwili obecnej.

Zaczęło się od kojenia Zauroczonego. Fajnie jest mieć zakochanego w sobie człowieka. Słyszeć komplementy. Mieć pieszczoty na zawołanie. Móc liczyć na kogoś, że posprząta, zadba i otoczy opieką. Nie napisałbym tego, gdybym też kochał. Nie, nie kocham Zauroczonego i on o tym wie. Ale jak każdy zakochany ma nadzieję, że druga strona, czyli ja, odwzajemni uczucie. Wiem, że nie odwzajemnię. To już przesądzone. Ale postanowiłem, że nie zostawię go samego z tym co do mnie czuje. Wyjścia są dwa: 1. zerwać wszelkie kontakty, 2. wspierać i czekać aż przejdzie. Wybrałem to drugie. I Darwin mi świadkiem łatwo mi nie jest. Odpowiadam na wszystkie smsy. Dzwonię. Reaguję na każde wahnięcie nastroju. Cooleżanki mają podzielone zdania. Większość sugeruje rozwiązanie nr 1. Nie, nie pójdę w to. Raz, że szanuję Zauroczonego, dwa - jest w tej chwili jedyną bliską mi osobą, której na mnie zależy, trzy - jestem empatyczny, rozumiem jego cierpienie i mnie samemu z tym źle. Zniosę wiele, nawet ostre traumy, jakie mi dziś zafundował (pod pojęciem "ostre traumy" rozumiem najostrzejsze zachowania emocjonalne jakie sobie możecie wyobrazić). Naprawdę ma farta, że trafił właśnie na kogoś takiego, jak ja. Ale ja też mam pewne granice wytrzymałości i odreagowuję.

I odreagowałem. Ofiarą padła Gwiazda. Samokontrola gdzieś znikła i publicznie wyparowałem z tekstami, które nie powinny być upubliczniane. Każdy ma zalety i towarzyszące im wady. Nikt nie jest idealny. Nie wiem jak Gwiazdę teraz udobrucham. Nie, że nie miałem racji, ale forma i okoliczności były najmniej sprzyjające. Jedyne czym się mogę tłumaczyć to tym, że okropny jestem tylko w stosunku do osób, na których mi zależy. Dziwaczne może, ale tak mam. Jeśli usłyszysz ode mnie same komplementy, to albo jestem w tobie zakochany, albo mam cię w głębokim poważaniu.

Przy okazji spotkania wyszły dziś ciekawe rzeczy. Ankieta wśród 8 gejów wykazała, że każdy z nich kiedyś płakał za jakimś facetem. Tacy macho jesteśmy. Albo tacy prawdziwi. To nie było grono ciotek szlochających po zamknięciu wyprzedaży. Sami faceci, o większym lub mniejszym stopniu zniewieścienia (NB. spotkaliśmy się w dniu Święta Zniewieściałości). Wszyscy jesteśmy uczuciowi. Kryjemy się z tym zupełnie nie wiem po co. Czy to oznaka słabości?

Moim zdaniem płaczący facet, to najbardziej wzruszający obraz. Kobiety robią to tak często, że to aż nudne. Płaczący facet, to rarytas. I jest w tym taki prawdziwy. Zawsze mnie to bierze. Chcę wtedy wziąć takiego w ramiona, utulić, uspokoić, dodać otuchy. Tylko proszę nie wypróbowywać tego na mnie, wyczuję sztuczność ;)

I jeszcze inna para kaloszy. Ciotki-plotkarki. Przyznam, że zacząłem przeżywać lekki stres związany z blogowaniem. Ja się tu wywnętrzniam, a kto wie, czy to nie zostanie wykorzystane przeciwko mnie. Ostatnio tak wyszło. Mnie na kimś zaczęło zależeć, a cooleżankom niekoniecznie. To dalej wykorzystywać informacje zebrane i wymyślone. Zacząłem się bać, czy to o czym piszę nie wpłynie na moje relacje z ludźmi, ktorzy niekoniecznie osiągnęli taki poziom samoakceptacji jak mój. Świat okazał sie bardzo mały, wszyscy znają wszystkich. Informacje krążą poza moją kontrolą. Mają też wpływ na tych, którzy zajęli jakiś fragment mojego serca. To blog or not to blog, that is a question.

Co niniejszym Młodym Gejom polecam.

5 komentarzy:

  1. Zakochany zawsze interpretuje na swoją korzyść wszelkie oznaki zainteresowania serwowane przez drugą stronę. A to może być problem. Z drugiej strony rozwiązanie nr 1 do najtaktowniejszych nie należy. Dlatego najlepiej chyba wypośrodkować i wybrać nr 2. Koniecznie z jasną i asertywną deklaracją własnego stanu emocjonalno-uczuciowego ogłaszaną dość często.
    A co do uczuć -- tak, lubimy to u facetów i cenimy, ale raczej nie na pierwszej, drugiej (i trzeciej) randce ;-) W naszym krajowym społeczeństwie facet ciągle jeszcze ma być maczo, a środowisko gejowskie jest tak naprawdę pod tym względem jeszcze lata świetlne do tyłu. "Przegięci i okularnicy nie pisać!" wiecznie żywe.

    OdpowiedzUsuń
  2. "okropny jestem tylko w stosunku do osób, na których mi zależy" - od razu skojarzyło mi się z taką kampanią społeczną sprzed lat: chyba jakaś błękitna linia (nie ta z tepsy) i plakaty z popodbijanymi oczami bo zupa była za słona :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Naszej Klasie zamieszczasz wiek, historię edukacji, zdjęcia z wypraw po polsce i świecie, fragmenty CV - i ty jeszcze mówisz o jakiejś anonimowości, której oczekujesz od swoich działań internetowych? :-O

    OdpowiedzUsuń
  4. Lala, daj już spokój z tym samobitchowaniem się :)))

    Pozdrawiamy gorąco!

    m$m'sy.

    OdpowiedzUsuń
  5. >s.
    Jak zobaczyłem ten komentarz, to natychmiast sobie pomyślałem, ejże, to nie ja. Ale po chwili, tak, to chyba ja. Ale Anonimowy (w liczbie mnogiej) zniechęca mnie do samoBITCHowania się. No, trochę pokory nie zawadzi. Pojechałem po bandzie i z opóźnieniem, mam tego świadomość.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)