piątek, 25 czerwca 2010

Wybory prezydenckie 2010 by Metka Boska

Metki Boskiej resume:

Dlaczego nie poprę Komorowskiego?

Na zakończenie chcę jeszcze dodać, że oczywiście z punktu widzenia czysto partykularnego interesu SLD, wygrana Komorowskiego jest lepszym rozwiązaniem. Komorowskiego łatwo będzie atakować, bo będzie on żenujący i nieudolny, a przy tym (inaczej niż Kaczyński) otwarcie bezideowy. PO skupi w ręku pełnię władzy i straci napęd polityczny (zabraknie celu, jakim dotąd była walka z twin-trolls). PO nie będzie mogła przerzucić na nikogo odpowiedzialności za swoje głupie i inercyjne rządy. Ludzie zniechęcą się do PO i szukać poczną alternatywy. Tylko niewielka część z nich poprzez PiS, bo w nim straszyć nadal będzie Kaczyński, a poza tym PiS nie jest dobrą alternatywą dla większości wyborców PO (ci bowiem jako "second choice" najczęściej wskazują SLD). Wygrana Komorowskiego dałaby więc SLD dodatkowy napęd w walce o pozbycie się z Polski chociaż na jakiś czas rządów prawicy. Wygrana zaś Kaczyńskiego będzie gorsza dla SLD, bo przeciwko temu prezydentowi skonsoliduje się elektorat PO. Media nadal będą uprawiać manipulację, wmawiając nam, że wybór jest między prawicą skrajną i prawicą trochę mniej skrajną. SLD trudniej będzie walczyć o wygraną w przyszłorocznych wyborach. Ludzie mając do wyboru dwóch młodych liderów, czyli Tuska (rocznik 1957!) i Napieralskiego (rocznik 1976), wybiorą tego pewniejszego, jakim jawić się będzie Tusk - nieszczęsny premier, który podobno wiele by zrobił, ale nie może, bo blokuje go ciągle jakiś Kaczyński, a przecież intelekt Tuska nie jest tak wielki, żeby stworzyć koalicję zdolną do odparcia prezydenckiego weta. 
 
Podsumowując - namawiam do skreślania obu kandydatów. Nauczmy polityków, że to my stawiamy warunki, a nie oni.
 
Pewnie niektórzy znów zarzucą mi romantyzm. Otóż zapewniam, że to polityczna kalkulacja. Każe mi ona pamiętać, że lewicowy wyborca nie ma żadnego powodu, aby swoim głosem legitymizować olewającego go prawicowego polityka (be it Kaczyński or Komorowski). A że z Kaczyńskim będzie kataklizm? No cóż, bukszpan w moim ogrodzie wydaje się dość odporny na wyniki wyborów prezydenckich.

Uff… Teraz jesteśmy oświeceni i wiemy wszystko. No, prawie wszystko ;)

16 komentarzy:

  1. Z tego co tu napisano o politycznej kalkulacji wynika, że dla rozwoju lewicy lepiej by wygrał Komorowski. Więc Metka radzi: skreślmy Komorowskiego - też. Ten pomysł i umysł zaczynają mnie, w pewien sposób, fascynować.... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda? Mnie też. To takie podniecająco-egzotyczne: na złość mamie odmrożę sobie uszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli celem ma być koalicja PO z SLD, to wszyscy powinniśmy zagłosować na kaczyńskiego. Tylko przy pięciu latach vetującego wszystko na prawo i lewo kurdupla PO będzie zmuszone znaleźć koalicjanta zapewniającego większość mogącą to veto przełamać. Czyli tylko z kaczyńskim w Pałacu Namiestnikowskim dojdzie do koalicji PO z SLD, która przesunie realną władzę do centrum. Bezpiecznego i proeuropejskiego.

    OdpowiedzUsuń
  4. >MB Do czasu, Meciu, aż przyjdzie o 5:00 rano CBA i rozdepcze Ci ten bukszpan :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko po co chodzić i tracić swój czas i energię, żeby oddać nieważny głos. Może olać II turę, niska frekfencja też jest ważnym sygnałem dla polityków.

    OdpowiedzUsuń
  6. "(...)lewicowy wyborca nie ma żadnego powodu, aby swoim głosem legitymizować olewającego go prawicowego polityka."
    Zgadzam się. I zapewne tak się stanie, że lewicowy wyborca nie weźmie udziału w II turze.
    Whatever.

    OdpowiedzUsuń
  7. 2Fufin: "Frekwencja" darling, "frekwencja". Przy okazji kwiatek w nowej notce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Azazelu, jeżeli miałby przyjść mój znajomy agent Adam z CBA, to niech depcze ten bukszpan, byle szybko, mmm...

    A poważnie - lewicowy wyborca nie ma interesu w popieraniu prawicy. To tyle. Niech się prawica wykańcza sama. Tak trudno to zrozumieć?

    OdpowiedzUsuń
  9. fufin, nie siej ciemnoty. Karta do głosowania ze skreśonymi obydwoma kandydatami nie jest "głosem nieważnym" w rozumieniu ordynacji wyborczej. Taki głos jest ważny i oznacza, że wyborca skreślił obydwu kandydatów, nie oddając głosu na żadnego z nich.

    2Gejowski: nie leży w interesie SLD wchodzenie w koalicję z PO. Nie leży również w moim interesie legitymizowanie PO koalicją z SLD. W moim interesie leży, aby PO została odsunięta od władzy oraz to, aby ministrem ds. włączenia społecznego (social inclusion) została prof. Środa. Tego nie da się osiągnąć z PO. Więc - żadnych koalicji z PO. Ich trzeba usunąć. Logika, darling.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tymczasem w moim telewizorze prof. Środa rozmawiała do mnie ustami i rzekła, że 4 lipca idzie oddać głos na Bronisława Komorowskiego. Nawet to uzasadniła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda na to, że koleżanka Napieralska zdecydowała się jednak poprzeć moje tezy a nie twoje, Meciu. Co teraz zrobisz? Zmienisz poglądy na Ziętka?

    OdpowiedzUsuń
  12. O Metko Bosko bardzo się tu kajam, palę się ze wstydu ogniem piekielnym, za brak znajomości ordynacji wyborczej. Ale dla mnie prostej, starej baby - głos ważny a nie dający punktu żadnemu z kandydatów to jednak głos nieważny . A uroczą gospodynię bloga przepraszam za takie moje błędy, co to zaśmiecają zacne komentarze. Dobrze chociaż że nie ja jeden błądzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zmienię poglądów. Wyborca lewicowy tym się różni od prawicowego, że m.in. ma własne poglądy. Ja zostaję przy mojej decyzji. Jeśli ma wygrać którykolwiek prawicowy kandydat - not in my name.

    OdpowiedzUsuń
  14. SLD składa do laski marszałkowskiej projekt ustawy o związkach partnerskich.
    Komorowski ogłasza w debacie, że specjalne regulacje dotyczące związków partnerskich nie są potrzebne, bo wystarczą obecne przepisy (oczywista bzdura wynikająca ze złej woli i durnowatości tego wąsatego przygłupa).

    No i co cooleżanki - która pierwsza do przepraszania za to, że gardłowała za Komorowskim?

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem, czy ktoś jeszcze czyta ten wątek, ale ośmielam się zauważyć, że art.62 p.1 Ustawy z 27 września 1990 o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi wyraźnie, że:
    "Komisja za nieważne uznaje głosy:
    (...)
    2) oddane na kartach do głosowania, na których wyborca umieścił znak "×" przy więcej niż jednym nazwisku kandydata;
    3) oddane na kartach do głosowania, na których wyborca nie umieścił znaku "×" przy żadnym z nazwisk kandydatów."
    a w punkcie 2 artykułu:
    "Dopisanie na karcie do głosowania dodatkowych nazwisk lub poczynienie innych dopisków nie wpływa na ważność głosu."

    Tak więc nie ma możliwości oddania ważnego głosu przez stawianie kilku krzyżyków, niestawianie ich, ani skreślanie kandydatów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ok, nie sprawdziłem, przyznaję się do błędu.

    OdpowiedzUsuń

W polu "Komentarz jako" wybierz "Nazwa/adres URL" i podaj swój pseudonim w polu "Nazwa".

Nie wybieraj "Anonimowy", żeby nie być anonimowym właśnie ;)